Wartość złotego do końca roku osłabnie

Olga Papiernik
13.12.2017 16:42
Wartość złotego do końca roku osłabnie
fot. East News

Złoty wycenił już pozytywne informacje z polskiej gospodarki oraz ze świata i do końca roku może się osłabiać - oceniają ekonomiści. Ich zdaniem struktura podaży na rynku pierwotnym spowoduje spadek rentowności na krótkim końcu i wzrost na długim.

"Sądzimy, że w horyzoncie przynajmniej do końca roku perspektywy dla walut CEE nie są zbyt dobre. Zakładamy, że złoty w dużym stopniu wycenił już ostatnie pozytywne informacje, jakie napłynęły z polskiej gospodarki oraz ze świata i w najbliższym czasie może oddać część zysków" - napisano w raporcie BZ WBK.

Dodano, że najbliższym wsparciem dla EUR/PLN jest poziom 4,187, zaś oporem 4,244.

"Chcemy zwrócić uwagę na niską (i spadającą) zmienność na polskim rynku walutowym. (...) Okresy podwyższonych wahań przeplatają się z czasem stabilizacji, a w przypadku walut z rynków wschodzących wzrost zmienności zazwyczaj oznacza ich osłabienie" - napisali ekonomiści BZ WBK.

RYNEK DŁUGU

"Na przełomie roku spodziewamy się umocnienia krajowych obligacji z krótkiego końca i ew. środka krzywej. Na ostatniej w tym roku aukcji podaż papierów z krótkiego końca będzie prawdopodobnie znikoma. Podobnie może być także w I kwartale 2018 r. Szacujemy, że potrzeby pożyczkowe będą wówczas zbliżone do IV kwartału 2017 r. (czyli niewielkie, około 30 mld zł), a więc MF realizując cel wydłużenia zapadalności zadłużenia może znów praktycznie zrezygnować z emisji krótkich papierów. Jednocześnie obniżają się oczekiwania na podwyżki stóp NBP w horyzoncie 2 lat – to efekt ostrożnej retoryki centrowych członków RPP" - napisano w raporcie ING Banku Śląskiego.

"Spodziewamy się, że na ostatniej w tym roku aukcji MF uplasuje natomiast relatywnie dużo obligacji z długiego końca (do czego zachęcają wysokie wyceny na rynku wtórnym). Przemawia to za wzrostem dochodowości w tym segmencie. Pod koniec roku inwestorzy, szczególnie krajowi, mogą być jednak niechętni do pozbywania się papierów, co prawdopodobnie ograniczy skalę ich osłabienia. Presja na wzrost rentowności powinna nasilić się jednak już na początku przyszłego roku wraz ze spodziewanym osłabieniem papierów strefy euro" - dodano.

"W tym tygodniu nie spodziewamy się dużych ruchów na głównych rynkach obligacji. Oczekujemy, że Fed na środowym posiedzeniu podniesie w stopy procentowe, a jego projekcje potwierdzą determinację do dalszego zacieśnienia w przyszłym roku (co już wyceniają inwestorzy). Większej reakcji rynku spodziewamy się, jeżeli podniesie się oczekiwana przez członków FOMC ścieżka stóp (na tzw. dot plot), np. z uwagi na wysokie prawdopodobieństwo poluzowania fiskalnego" - napisali ekonomiści ING.

W środę kończy się posiedzenie Rezerwy Federalnej.

Rynek nie spodziewa się innego scenariusza niż podwyżka stopy funduszy federalnych o 25 proc. do 1,25-1,50 proc. Przedstawiciele Rezerwy konsekwentnie komunikowali taki zamiar od dłuższego czasu, a sama podwyżka jest niemal w 100 proc. uwzględniona w cenach.

Fed wystosuje komunikat o godz. 20.00. Pół godziny później rozpocznie się ostatnia konferencja prasowa prezes Rezerwy Janet Yellen, która pożegna się ze stanowiskiem na początku lutego. Kolejne spotkanie z mediami poprowadzi już nowy prezes Jerome Powell, który oczekuje jeszcze na potwierdzenie jego kandydatury przez Senat USA, co zapowiada się jednak jako czysta formalność.

Głównym punktem uwagi będą nowe projekcje makro, a w szczególności ścieżka stóp procentowych, szacunki inflacji, płac i bezrobocia. Oczekuje się co najmniej utrzymania obecnej mediany projekcji stóp proc., czyli trzech podwyżek w 2018 r. i dwóch w 2019 r. Prognozy te mogą zostać jednak skorygowane w górę z uwagi na coraz bardziej prawdopodobny impuls fiskalny w przyszłym roku po ewentualnym wdrożeniu reformy podatkowej. Co więcej, twarde dane makro pokazują, że gospodarka USA ma się bardzo dobrze - model Atlanta Fed zakłada obecnie 2,9-proc. wzrost PKB w IV kw., po dwóch kwartałach wzrostu powyżej 3 proc.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - Biznes na Facebooku

PAP Biznes/Maciej Jaszczuk/OP