Ministrowie i posłowie wśród frankowiczów [GALERIA]

22.02.2019 14:57

Szefowie służb, ministrowie i posłowie – czołowi politycy mają do spłaty kredyty we frankach szwajcarskich. W parlamencie właśnie trwają prace nad uchwaleniem ustawy, która ma pomóc dłużnikom w obcych walutach. 

Ministrowie i posłowie wśród frankowiczów. Polityka. Kredyty fot. Alexandros Michailidis/Shutterstock, Andrzej Iwanczuk/REPORTER/East News, Jan BIELECKI/East News, Jacek Dominski/REPORTER/East News

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Zagłosuj

Czy państwo powinno pomóc frankowiczom?

Frankowicze, czyli dłużnicy z wysokimi kredytami zaciągniętymi we frankach szwajcarskich, od lat apelują do władz o wsparcie. Instytucjom finansowym zarzucają ponadto nieuczciwe praktyki przy zawieraniu umów oraz spłacaniu zadłużenia.

Okazuje się, że wśród frankowiczów znajduje się kilku ministrów, szefów najważniejszych służb oraz posłów.

Na przykład minister finansów Teresa Czerwińska zaciągnęła kredyt na ponad 99 tys. franków szwajcarskich, szef kancelarii premiera Michał Dworczyk 216 tys. franków, a wiceminister koordynator służb specjalnych Maciej Wąsik – 75 tys. franków.

Co zakłada ustawa o frankowiczach? 

Specjalne regulacje dla frankowiczów w kampanii wyborczej zapowiadał prezydent Andrzej Duda.

W sierpniu 2017 roku prezydent złożył w Sejmie projekt nowelizacji ustawy z 2015 roku o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy. 

To jedyny projekt dotyczący frankowiczów, który dotąd został uchwalony – w niedawnej głośnej noweli niektórych ustaw w związku ze wzmocnieniem nadzoru (tzw. ustawie o KNF) znalazły się także artykuły przedłużające funkcjonowanie Funduszu Wsparcia Kredytobiorców (zgodnie z ustawą z 2015 roku miał działać tylko do końca 2018 roku).

Rozpatrywany obecnie przez Sejm prezydencki projekt rozszerza działanie tego funduszu. Zakłada m.in. dwukrotne podniesienie minimum dochodowego umożliwiającego wnioskowanie o wsparcie. Zgodnie z propozycją byłaby to sytuacja, gdy koszty kredytów przekraczają 50 proc. dochodów (dotąd było 60 proc.).

Ponadto zwiększona miałaby zostać wysokość możliwego comiesięcznego wsparcia z 1,5 tys. do 2 tys. złotych, wydłużony okres możliwego wsparcia z 18 do 36 miesięcy (co w sumie dawałoby kwotę 72 tys. zł) oraz wydłużony okres bezprocentowej spłaty otrzymanego z Funduszu Wspierającego z 8 do 12 lat.

Możliwe byłoby także umorzenie części zobowiązań z tytułu wsparcia, szczególnie w sytuacji regularnego spłacania rat.

Pieniądze z Funduszu Wspierającego miałyby służyć wszystkim kredytobiorcom, zarówno złotowym, jak i walutowym. Z myślą o tych ostatnich projekt wprowadza natomiast inny fundusz – Fundusz Restrukturyzacyjny (po przyjęciu poprawek – Fundusz Konwersji).

Miałby on zostać utworzony ze wpłacanych kwartalnie składek banków, uzależnionych od wielkości ich własnych portfeli kredytów denominowanych i indeksowanych (maksymalnie 0,5 proc. wartości bilansowej portfela kredytów).

Banki, które zdecydowałyby się „odwalutowywać” kredyty odnoszone do walut obcych, będą mogły liczyć na zwrot różnic bilansowych między wartością kredytów przed i po restrukturyzacji (konwersji).

Oba Fundusze – Wspierający i Konwersji – byłyby elementami Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Rachunki obu funduszy prowadziłby Bank Gospodarstwa Krajowego i on dokonywałby wypłat.

W czwartek sejmowa Komisja Finansów Publicznych przyjęła prezydencki projekt nowelizacji ustawy o wsparciu kredytobiorców w trudnej sytuacji.

Ustawę krytykuje zarówno strona społeczna (stowarzyszenia frankowiczów), jak i działające w Polsce banki. Te ostatnie skierowały w tej sprawie list do Komisji Europejskiej.

RadioZET.pl/PAP/PTD

Oceń