Rząd zajmie się projektem, który ma chronić firmy po śmierci właściciela

05.02.2018 11:35

Płynne kontynuowanie działalności firmy po śmierci przedsiębiorcy - taki ma być skutek ustawy o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej, której projektem we wtorek zajmie się rząd. Wnioskodawcą propozycji jest resort przedsiębiorczości i technologii.

Rząd zajmie się projektem, który ma chronić firmy po śmierci właściciela fot. East News

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - Biznes na Facebooku

Potrzebę nowych przepisów uzasadniono tym, że firma jednoosobowa jest nierozerwalnie związana z osobą przedsiębiorcy. Przedsiębiorstwo nie jest wyodrębnione prawnie w majątku osoby wpisanej do CEIDG. Po śmierci przedsiębiorcy nie ma w związku z tym możliwości płynnej kontynuacji jego biznesu przez spadkobierców. Spadkobiercy mogą przejąć majątek zmarłego, bez możliwości korzystania z innych niezbędnych do funkcjonowania firmy elementów, takich jak np. nazwa firmy, NIP, czy decyzje administracyjne jak zezwolenia czy koncesje. Śmierć przedsiębiorcy wpisanego do CEIDG oznacza też zasadniczo wygaśnięcie kontraktów handlowych i często utratę pracy dla wielu osób zatrudnionych w przedsiębiorstwie.

Projekt zakłada więc m.in. umożliwienie przedsiębiorcom wpisanym do CEIDG możliwość ustanowienia za życia zarządcy sukcesyjnego, czyli osoby zarządzającej przedsiębiorstwem po śmierci przedsiębiorcy, do czasu ostatecznego zakończenia formalności spadkowych. W zarząd sukcesyjny mogłaby też przekształcić się udzielona za życia przez przedsiębiorcę prokura. Do powołania zarządcy przez przedsiębiorcę wystarczyłaby forma pisemna (pod rygorem nieważności) i zgłoszenie do CEIDG. Powołanie zarządcy sukcesyjnego będzie wymagać jego zgody - ma on bowiem nie tylko uprawnienia, ale także obowiązki.

Jeśli sam przedsiębiorca nie powoła zarządcy sukcesyjnego za życia, projekt daje tę możliwość jego następcom prawnym lub małżonkowi, który jest współwłaścicielem przedsiębiorstwa. W tym przypadku będzie wymagana forma aktu notarialnego, zgoda zarządcy i wpis do CEIDG.

Okres, w którym można powołać zarządcę, to dwa miesiące od dnia śmierci przedsiębiorcy. Według resortu ten okres nie może być zbyt długi, bo jest to czas, w którym istnieje swoiste zawieszenie, powodujące niepewność, zwłaszcza dla wierzycieli, innych kontrahentów i pracowników.

Zarządcą sukcesyjnym może być zarówno jeden ze spadkobierców, jak i osoba trzecia, np. profesjonalny zarządca. Może on samodzielnie prowadzić sprawy bieżące (tzw. czynności zwykłego zarządu). Na poważniejsze czynności, np. zbycie istotnych składników przedsiębiorstwa będzie potrzebował zgody wszystkich właścicieli przedsiębiorstwa lub ewentualnie sądu.

Zarządca może być w każdym czasie odwołany przez osoby uprawnione do jego powołania. Może go również odwołać sąd w razie rażącego naruszenia obowiązków. Zarząd sukcesyjny może trwać maksymalnie dwa lata od śmierci przedsiębiorcy; w wyjątkowych przypadkach czas ten może przedłużyć sąd. Co do zasady, zarząd sukcesyjny wygaśnie jednak z momentem formalnego podziału spadku pomiędzy spadkobierców.

W projekcie przewidziano utrzymanie w mocy kontraktów cywilnoprawnych związanych z działalnością przedsiębiorstwa, z wyłączeniem tych, które mają charakter osobisty. Kontrakty nie wygasną automatycznie, jeśli zarządca będzie powołany za życia przedsiębiorcy. Jeśli powołają go następcy przedsiębiorcy - obowiązywanie umów będzie zależało od ich potwierdzenia.

Projekt zakłada również utrzymanie w mocy umów o pracę - prosta kontynuacja nastąpi wówczas, gdy zarządca zostanie powołany przez przedsiębiorcę. Jeśli zarządca zostanie powołany dopiero po śmierci przedsiębiorcy (tj. przez spadkobierców) - będzie możliwość powrotu do pracy przez pracowników na dotychczasowych warunkach. W okresie przejściowym, przed powołaniem zarządcy przez spadkobierców, możliwe będzie przedłużenie umów o pracę za porozumieniem stron.

Zgodnie z projektem utrzymane w mocy mają być także decyzje administracyjne. Jeśli nadal będą spełnione warunki do uzyskania decyzji, np. koncesji czy zezwolenia, zarządca będzie mógł ją dalej wykonywać po śmierci przedsiębiorcy. Można będzie też złożyć wniosek o przeniesienie decyzji na następcę prawnego.

Propozycja umożliwia także kontynuację rozliczeń i zachowanie uprawnień dotyczących podatków związanych z przedsiębiorstwem w okresie zarządu sukcesyjnego - podatki te będzie rozliczał i odprowadzał zarządca sukcesyjny.

W projekcie przewidziano też zwolnienie z podatku od spadków nabycia przedsiębiorstwa przez osoby, które będą je prowadziły, niezależnie od pokrewieństwa ze zmarłym przedsiębiorcą. Dziś z takiego zwolnienia korzysta tylko najbliższa rodzina zmarłego. Nowa ulga powinna zachęcać do dalszego prowadzenia przedsiębiorstwa, nawet jeśli w najbliższej rodzinie przedsiębiorcy nie ma osób, które podejmą się dalszego prowadzenia firmy.

Z badań przeprowadzonych przez PARP wynika, że problem braku odpowiednich regulacji w zakresie sukcesji firm rodzinnych dostrzega 94 proc. ankietowanych. Problem dotyczy obecnie ok. 100 przypadków w miesiącu – taka liczba zgłoszeń o śmierci przedsiębiorcy trafia co miesiąc do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG) i ma się zwiększać w perspektywie najbliższych lat. Grupa przedsiębiorców, którzy zaczęli swoją aktywność gospodarczą na początku lat 90. XX w., po przełomie ustrojowym, wchodzi bowiem w wiek, w którym wzrasta ryzyko śmierci lub ciężkich chorób. W CEIDG jest wpisanych nawet 200 tys. osób, które ukończyły 65. rok życia.

Zdecydowana większość przedsiębiorców w Polsce prowadzi działalność jednoosobową. Do CEIDG wpisanych jest ok. 2 mln aktywnych przedsiębiorstw. Wiele z nich to firmy rodzinne. Według szacunków PARP jest ich ok. 1 mln. Firmy jednoosobowe osiągają coraz częściej wielomilionowe obroty oraz tworzą miejsca pracy dla dziesiątek lub setek osób. W intencji autorów projektu zmiany przyczynią się nie tylko do zachowania potencjału tych firm, ale także do wzmocnienia ochrony praw m.in. kontrahentów, kooperantów i pracowników danego przedsiębiorstwa - stosunki łączące te osoby z przedsiębiorstwem będą mogły zostać utrzymane w mocy.

PAP/Sonia Sobczyk/OP

Oceń