Jawność wynagrodzeń. Politycy i związkowcy popierają projekt ustawy

19.03.2019 07:32

W ogłoszeniach o pracę przedsiębiorcy będą musieli obowiązkowo podawać informację o wysokości proponowanych zarobków – zakłada poselski projekt nowelizacji Kodeksu pracy. Jest on już po pierwszym czytaniu w Sejmie. Pomysł polityków Nowoczesnej popierają pozostałe partie.

Jawność wynagrodzeń. Projekt nowelizacji w Sejmie. Pensje 2019 fot. forma82/Shutterstock (ilustracyjne)

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Zagłosuj

Czy popierasz jawność wynagrodzeń?

Jawność wynagrodzeń zakłada projekt nowelizacji Kodeksu pracy, który od sierpnia ubiegłego roku był trzymany w „sejmowej zamrażarce”. Zmianę przepisów skierowano do pierwszego czytania podczas ostatniego posiedzenia Sejmu.

Proponowane wynagrodzenie nie może być niższe od płacy minimalnej, a pracodawca unikający informacji o pensji będzie musiał liczyć się z karami. Chodzi o grzywnę od 1 tys. do 30 tys. zł.

Co partie sądzą o jawności wynagrodzeń?

– W Polsce, w przeciwieństwie do wielu państw europejskich, nie przyjęły się ani zwyczaje, ani prawne środki rozpowszechniania informacji o wysokości wynagrodzenia. W naszej kulturze wysokość zarobków jest rozpatrywana w kategorii tabu. Niniejsza nowelizacja to pierwszy krok, który zapoczątkuje zmiany nowego podejścia do kwestii wynagrodzenia i w ogóle do procesów rekrutacji – argumentował Witold Zembaczyński z Nowoczesnej, który prezentował w piątek w Sejmie projekt ustawy.

Polityk zakładał, że po przyjęciu nowelizacji powstanie „baza wysokości wynagrodzeń na danym terenie i na danym stanowisku”. 

– Młoda osoba, która będzie pracowała za grosze w celu zdobycia doświadczenia, będzie wiedziała, o co toczy się finalnie gra i czy warto poświęcić swój czas i talent na tę konkretną pracę – dodał poseł Nowoczesnej. Zembaczyński z mównicy sejmowej powoływał się również na wyniki różnych sondaży wskazujących na poparcie wśród Polaków jawności wynagrodzeń. 

Barbara Bartuś z PiS poinformowała, że partia rządząca nie odrzuca pomysłu Nowoczesnej. Jednak skrytykowała m.in. pomysł karania pracodawców, którzy zatrudnią pracowników za wynagrodzenie niższe od tego podawanego w ogłoszeniu.

Dodała, że pozytywne opinie do projektu złożył m.in. Główny Inspektor Pracy i Komisja Krajowa Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”.

Za skierowaniem projektu do dalszych prac opowiedziała się również Platforma Obywatelska. Partia opozycyjna jednak zgłosiła swoje wątpliwości. „Projektowane przepisy nie uwzględniają także sytuacji, w której siatka płac przewiduje kilka składników płacowych, a nie tylko wynagrodzenie zasadnicze” – wskazała Katarzyna Mrzygłocka, posłanka PO.

Ministerstwo daje zielone światło

Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, przypomniał, że nie ma jeszcze stanowiska rządu w sprawie pomysłu Nowoczesnej. 

– Warto też tutaj przypomnieć, że w ostatnim czasie dokonaliśmy jednak dużo zmian, jeśli chodzi o zapewnienie minimalnych gwarancji płacy zasadniczej. Przypomnę: likwidacja tzw. syndromu pierwszej dniówki, wprowadzenie stawki godzinowej, a także zlikwidowanie tak zwane subminimum, czyli 80 proc. płacy minimalnej dla tych, którzy mają staż pracy poniżej 5 lat. Te decyzje sprawiły, że tę minimalną gwarantowaną płacę mamy zapewnioną – powiedział Szwed.

Jednak w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” wiceminister powiedział, że opinia jego resortu będzie pozytywna.

– System widełkowego określania wysokości płac na stanowiskach obowiązuje już w sferze budżetowej i wywołuje pewne wątpliwości. Na pewno temat jawności płac wymaga kompleksowej analizy. Ale zgadzamy się co do kierunku zmian zawartego w projekcie – powiedział Szwed, cytowany przez gazetę.

Zdecydowanie przeciwko proponowanym zmianom są pracodawcy.

– Projekt zakłada, że obowiązkowe będzie wskazywanie wysokości wynagrodzenia zasadniczego, co nie ma sensu. Gorzej pozycjonowane będą te firmy, które oferują wieloskładnikowe pensje, np. z rozbudowanymi systemami premiowania. Na dodatek Kodeks pracy nie definiuje pojęcia wynagrodzenia zasadniczego. A za brak informacji o jego wysokości będzie przewidywał sankcję – skomentował Robert Lisicki, radca prawny, dyrektor departamentu pracy Konfederacji Lewiatan, cytowany przez „DGP”.

Projekt ustawy skierowano w piątek do prac w sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach. 

RadioZET.pl/PTD

Oceń