Sklepy. Ministerstwo Środowiska chce wprowadzić opłaty za wszystkie reklamówki

Piotr Drabik
14.03.2019 07:28
Handel. Ministerstwo Środowiska chce wprowadzić opłaty na wszystkie reklamówki
fot. Gansstock/Shutterstock (ilustracyjne)

W Ministerstwie Środowiska trwają prace nad rozszerzeniem opłaty recyklingowej. Urzędnicy zamierzają wprowadzić ją na wszystkie foliowe reklamówki – zarówno cienkie, jak i grubsze.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Zagłosuj

Czy wszystkie reklamówki powinny być płatne?

Liczba głosów:

Od początku 2018 roku Polacy muszą płacić co najmniej 20 groszy za każdą torebkę foliową, którą otrzymują w sklepach na zakupy.

Dodatkowymi kosztami, których wprowadzenie było dostosowaniem polskiego prawa do unijnych regulacji, nie objęto woreczków foliowych i najcieńszych reklamówek plastikowych. 

Markety obchodzą opłatę recyklingową

Przepisy z jednej strony miały zachęcić Polaków do ekologicznych postaw (przed rokiem Polacy zużywali co najmniej 11 mld sztuk reklamówek, których okres używalności średnio trwa kilkanaście minut), a z drugiej – przynieść do budżetu państwa zastrzyk gotówki. Jak podał portal Money.pl, szacunki mówiły nawet o 3-4 mld zł.

Zobacz także

Według informatora portalu rząd nie ma co liczyć na aż tak duże przychody. Okazuje się, że duże sieci handlowe znalazły sposób na obejście opłat. Na przykład Biedronka sprzedaje reklamówki grubsze niż 50 mikrometrów. Każda z nich kosztuje 25 groszy, jednak do budżetu państwa trafia tylko podatek VAT, a nie razem z opłatą recyklingową. Z podobnego fortelu korzystają inne dyskonty.

Resort środowiska wskazał, że dopiero po 30 kwietnia będą znane pełne dane, jak duże wpływy do budżetu przyniosła opłata za foliówki. Ministerstwo kierowane przez Henryka Kowalczyka planuje rozszerzyć opłaty za reklamówki. 

 Zamierzamy objąć opłatą recyklingową wszystkie torebki foliowe, żeby nie było „ucieczek” oraz uświadamiać, że nie trzeba brać jednorazowych torebek na zakupy – powiedział minister. Wyjaśnił, że zmiany mogą zacząć obowiązywać już 1 stycznia przyszłego roku.

Z kolei biuro prasowe resortu środowiska wskazało, że „Henryk Kowalczyk wcale nie mówił o rozszerzeniu przepisów dotyczących torebek foliowych”. Jednocześnie urzędnicy poinformowali o pracach nad wprowadzeniem dodatkowych opłat dla producentów opakowań.

Unia zwiększa presję na recykling

Pod koniec maja 2018 roku państwa członkowskie UE przyjęły tzw. pakiet odpadowy (nowelizacja sześciu dyrektyw), których celem jest znaczne ograniczenie powstawania odpadów oraz zintensyfikowanie recyklingu odpadów komunalnych i opakowaniowych.

Do 2025 roku kraje UE zobowiązane są zagospodarować w ten sposób 55 proc. odpadów, do roku 2030 – 60 proc., a do 2035 roku – 65 proc. Obecne przepisy zobowiązują państwa członkowskie do zagospodarowania (recyklingu i ponownego użycia) 50 proc. odpadów w roku 2020.

Wiceminister środowiska Sławomir Mazurek wyjaśnił, że w ramach pakietu odpadowego w Polsce zostanie na nowo zdefiniowana rozszerzona odpowiedzialność producentów (ROP). Oznaczać ona będzie, że firmy, producenci, którzy wprowadzą na rynek opakowania, będą płacić za ich zbiórkę i recykling.

– Termin transpozycji unijnych przepisów upływa w połowie 2020 roku, a dyrektywy ws. ograniczania jednorazowych produktów z tworzyw sztucznych w 2021 roku. Nie oznacza to, że nie chcielibyśmy tego zrobić wcześniej. Nowy zakres ROP będzie wprowadzać nowelizacja ustawy odpadowej oraz opakowaniowej, nad którą rozpoczęliśmy już prace. Przewidujemy, że nowelizacja, która będzie wprowadzać nowe obowiązki producentów, powinna wejść w życie w połowie przyszłego roku – zapowiedział wiceszef MŚ.

Zobacz także

Jakie zostaną wprowadzone opłaty?

Mazurek ocenił, że projektowane rozwiązania pozwolą stworzyć rynek recyklingu i zachęcą producentów do produkcji bardziej ekologicznych opakowań. Dodał, że ROP powinien również zmniejszyć koszt gospodarki odpadami komunalnymi, za którą odpowiadają samorządy, a płacą mieszkańcy.

Wprowadzenie ROP postuluje m.in. Forum Gospodarki Odpadami. Według branży ściągnięcie od przemysłu opakowaniowego nawet 2 groszy od opakowania mogłoby dać ok. 2 mld zł, które pokryłyby część kosztu zbiórki i zagospodarowania takich odpadów.

Wiceminister pytany, czy ROP przyjmie w Polsce charakter opłaty recyklingowej od każdego wprowadzanego na rynek opakowania, przyznał, że „możliwe są różne rozwiązania, ale takie rozwiązanie jest mi osobiście bardzo bliskie”.

– W jaki sposób będzie to wyglądało? To na pewno wymaga też konsultacji z branżą. Są kraje, gdzie mieszkańcy płacą tylko za odpady resztkowe, bio i w części za papier. Resztę pokrywają producenci np. opakowań. Jest to sprawiedliwy model, w którym to zanieczyszczający płaci – dodał.

Mazurek poinformował ponadto, że nowelizacja ustawy opakowaniowej przewidywać będzie, że każde opakowanie (szczególnie z tworzyw sztucznych) zawierać będzie minimum 30 proc. materiałów pochodzących z recyklingu, ponieważ taki wymóg zawiera nowa dyrektywa UE ograniczająca jednorazowe produkty z tworzyw sztucznych.

Wiceminister wskazał, że przepisy dotyczące rozszerzonej odpowiedzialności producentów mogą zachęcić do wprowadzenia systemu kaucyjnego.

Według przeprowadzonych badań jego koszty, w zależności od wybranego wariantu, mogą być jednak wysokie. Na początku ubiegłego roku resort środowiska opublikował analizę, według której wprowadzenie w Polsce systemu kaucyjnego opartego o automaty przyjmujące opakowania to koszt 19-24 mld zł.

Zobacz także

Zgodnie z nią prowadzenie przez pięć lat systemu kaucji opartego w całości o automatyczną zbiórkę odpadów przy pomocy specjalnych maszyn rozmieszczonych w sklepach kosztowałoby ok. 24 mld zł. Koszt takiej maszyny, w zależności od wielkości, waha się od 75 tys. zł do 160 tys. zł, a trzeba byłoby ich postawić ok. 118 tys.

Drugi scenariusz to system mieszany. Byłoby to połączenie zbiórki w automatach w większych sklepach z możliwością zwrotu np. butelek w mniejszych jednostkach. Pięcioletni koszt wprowadzenia takiego systemu to ok. 19 mld zł.

Wiceszef resortu środowiska poinformował ponadto, że najprawdopodobniej w lutym bądź w marcu rząd powinien przyjąć ostateczny projekt noweli ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.

Zakłada ona m.in. rozdzielenie przetargów na odbiór i zagospodarowanie odpadów. Projekt wprowadza też sztywną różnicę między cenami za śmieci posegregowane i te niesegregowane.

Zgodnie z propozycją, jeżeli obywatel nie chce segregować odpadów, to będzie płacił więcej niż za śmieci segregowane. Takie rozwiązanie ma – zdaniem MŚ – zachęcić mieszkańców do prawidłowego, selektywnego zbierania odpadów komunalnych.

RadioZET.pl/Money.pl/PAP/PTD