Uber. „Wolontariusze” wożą pasażerów i unikają płacenia podatków

08.03.2019 14:07

Część kierowców Ubera oficjalnie jest wolontariuszami fundacji. Jako wolontariusze nie muszą odprowadzać składek do ZUS-u i płacić podatków. Zdaniem „Gazety Wyborczej” budżet państwa traci na tym rocznie kilka milionów złotych.

Uber. "Wolontariusze" wiozą pasażerów. Fundacja Incolumis Civis im. Wilhelma von Strossenrhauera fot. Konektus Photo/Shutterstock (ilustracyjne)

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Zagłosuj

Czy korzystasz z aplikacji mobilnej Uber?

Uber, czyli usługa mobilna pozwalająca na zamawianie płatnych przejazdów przez aplikację, jest obecna w Polsce od pięciu lat. Amerykańska firma oficjalnie nie zatrudnia żadnego kierowcy, tylko udostępnia technologię potrzebną do wykonywania kursów w miastach. 

Czy Uber zatrudnia wolontariuszy?

Jak podała „Gazeta Wyborcza”, niektórzy kierowcy Ubera korzystają z aplikacji za pomocą tzw. partnerów flotowych. To firmy lub instytucje, które po podpasaniu umowy udostępniają kierowcom swoje samochody do wożenia pasażerów, pobierając dla siebie odpowiednią marżę.

Jednym z takich partnerów, co oficjalnie potwierdził Uber Polska, jest fundacja Incolumis Civis im. Wilhelma von Strossenrhauera. Okazuje się, że kierowcy, który podpiszą z tą organizacją umowę, są wolontariuszami, a co miesiąc zamiast wynagrodzenia otrzymują „kieszonkowe”. 

Fundacja jest pod nadzorem Ministerstwa Infrastruktury, które od 4 lat pracuje nad przepisami regulującymi rynek płatnych przewozów, ze szczególnym podkreśleniem Ubera. Misją fundacji Incolumis Civis jest edukacja, a kierowcy z nią współpracujący i wykonujący płatne przejazdy, realizowali program „Bądź bezpieczny na drodze”.

Dr Liwiusz Laska z kancelarii LLMS Adwokaci i członek komisji kodyfikującej prawa pracy podkreślił, że taka forma zatrudnienia jest szczególnie atrakcyjna dla imigrantów zarobkowych. Dzięki statusowi wolontariuszy nie muszą starać się o pozwolenie na pracę. 

– W sytuacji zatrzymania przez policję, imigranci – nawet na wizach turystycznych – mogą udowodnić, że prowadzą tylko akcję edukacyjną. Po drugie, fundacja jest tu wehikułem gospodarczym, w którym nikt nie ponosi odpowiedzialności. Nie ma majątku ani udziałów, które można zająć, a członkowie jej zarządu nie ponoszą odpowiedzialności karnej – podkreślił Laska w rozmowie z „Wyborczą”.

Co to jest fundacja Incolumis Civis?

Według „Wyborczej” została założona w 2012 roku przez Artura Jarzyńskiego, byłego prezesa korporacji Eco Car. Najpierw sam chciał zdominować rynek taksówkarski w Polsce, a potem został partnerem flotowym Ubera. 

Patron fundacji – Wilhelm von Strossenrhauer – to prawdopodobnie postać fikcyjna, wymyślona tylko na potrzeby nazwy organizacji. Uber odpowiedział tylko, że nie zajmuje się analizą biznesową partnerów.

– Standardową praktyką biznesową jest to, że firmy nie zajmują się strukturą biznesową swoich partnerów biznesowych, ponieważ są oni niezależnymi operatorami. Sprawdzamy natomiast dokumenty, których wymaga prawo, takie jak dane, pod którymi zarejestrowana jest firma czy licencja na przewóz osób – oświadczył przedstawiciel Ubera, cytowany przez gazetę.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza/PTD

Oceń