Zakaz handlu w niedzielę niewiadomą; spółki liczą, że sprzedaż mocno nie ucierpi

09.03.2018 14:58

W najbliższy weekend czeka nas pierwsza niedziela bez handlu na mocy wprowadzonych niedawno przepisów. Spółki handlowe będą analizować skutki wprowadzonych zmian i swoje działania dostosowywać do zachowania konsumentów, tak by ubytek przychodów był jak najmniejszy. Przewidują przesunięcie części sprzedaży na inne dni i wzrost e-handlu.

galeria handlowa fot. East News

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - Biznes na Facebooku

W związku z wejściem w życie nowych przepisów ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele zmiany w funkcjonowaniu sklepów wprowadza Jeronimo Martins Polska, właściciel sieci Biedronka, największej sieci detalicznej w Polsce. Liczy ona ponad 2,8 tys. sklepów zlokalizowanych w ponad 1 tys. miejscowości.

Biedronka zdecydowała się ma wydłużenie godzin otwarcia sklepów w każdy piątek i sobotę o godzinę (przynajmniej do godz. 22.00, a część sklepów w wybranych lokalizacjach będzie czynna do godz. 23.00), otwarcie wszystkich kas w godzinach szczytu w piątki i soboty. Sieć zapowiada zwiększoną częstotliwość dostaw do sklepów w okresie weekendowym i większą liczbę promocji w ciągu tygodnia tak, by ruch klientów rozłożył się bardziej równomiernie na poszczególne dni.

Biedronka podała w komunikacie, że w piątki i soboty w sklepach należących do sieci będzie pracowało 5 tys. osób więcej niż podczas dotychczasowych weekendów.

Dino Polska, właściciel sieci supermarketów proximity, liczącej ponad 770 placówek, przewiduje, że ograniczony handel w niedziele spółce nie zagrozi.

Prezes Dino Szymon Piduch mówił PAP Biznes, że niedziela jest w sieci najsłabszym dniem w tygodniu pod względem sprzedaży, odpowiada za ok. 8 proc. przychodów.

- Nasze lokalizacje są blisko klientów, którzy odwiedzają nasze sklepy kilka razy w tygodniu, więc w naszej opinii nadrobimy ten ubytek obrotem sobotnim i poniedziałkowym - mówił prezes Piduch w wywiadzie z listopada.

Spółka nie planuje szczególnych działań związanych z zakazem handlu w niedzielę.

- Niezależnie od tego sieć Dino od pewnego czasu testuje w wybranych marketach dłuższe o godzinę (tj. do godz. 23.00) otwarcia sklepów w piątki i soboty - poinformowało PAP Biznes biuro prasowe spółki.

BRANŻA ODZIEŻOWO-OBUWNICZA LICZY NA WZROSTY W KANALE E-COMMERCE

Grupa LPP, która na koniec 2017 roku miała w Polsce ok. 500 tys. m kw. powierzchni handlowej i ok. 1 tys. salonów odzieżowych marek Reserved, Mohito, House, Cropp i Sinsay, nie planuje specjalnych działań w związku z nowymi przepisami. W pierwszych miesiącach będzie obserwować sytuację.

- Nie przewidujemy dodatkowych ani specjalnych działań, ani nie zgadujemy co się będzie działo w związku z zakazem handlu w niedzielę. Wejście w życie takiego przepisu to jeden z czynników zewnętrznych, który musimy obserwować i brać pod uwagę, ale na który nie mamy wpływu, dlatego pierwsze miesiące obowiązywania przepisu poświęcimy z pewnością na analizę efektów tej zmiany. Na dziś - jedyną zmianą będzie więc dostosowanie grafików pracy - poinformował PAP Biznes wiceprezes LPP Przemysław Lutkiewicz.

- Oczywiście jesteśmy świadomi, że taki zakaz może w pewnym stopniu wpłynąć na sprzedaż, a część niedzielnego obrotu z pewnością rozłoży się na inne dni. Zależy nam jednak na tym, aby wydajność naszej sieci, jak również jakość obsługi zaspokoiła potrzeby tych klientów, którzy szukać będą alternatywy na rynku. Dlatego skupiamy się obecnie na optymalizacji sieci sprzedaży i poprawie efektywności naszych sklepów stacjonarnych - dodał.

LPP ocenia, że na zakazie na pewno zyska handel w internecie

- Już wkrótce będziemy z pewnością obserwować jeszcze bardziej dynamiczny wzrost udziału e-commerce w sprzedaży. Dlatego też chcemy się rozwijać zarówno jeśli chodzi o tradycyjne salony, jak i sprzedaż internetową, która już teraz jest coraz istotniejszą częścią naszej działalności i mocno w ten kanał inwestujemy. W ramach podejścia omnichannelowego, chcemy łączyć sprzedaż w salonach z działaniami online, podążając za preferencjami zakupowymi naszych klientów - powiedział Lutkiewicz.

Również wiceprezes CCC Marcin Czyczerski mówił w niedawnym wywiadzie dla PAP Biznes, że sprzedaż internetowa powinna zmniejszyć ewentualny negatywny wpływ ograniczenia handlu w niedziele. Jednocześnie zaznaczał, że spółka może mieć z powodu zakazu mniejsze oczekiwania co do wzrostu LFL w Polsce przez rok czy dwa.

Dużego negatywnego wpływu na sprzedaż raczej nie spodziewają się mniejsze sieci odzieżowe, np. Vistula, czy Monnari, dla których niedzielny handel odpowiadał dotąd za 13-14 proc. ogółu sprzedaży w tygodniu.

Zdaniem prezesa Vistuli Grzegorza Pilcha zmiany przepisów mogą spowodować ograniczenie zatrudnienia przez duże sieci handlowe.

- To z kolei spowoduje, że ta wysoka presja na płace w sektorze handlu może się zmniejszyć, rotacje zespołu będą ograniczone i to nam może pomóc - mówił PAP Biznes Pilch.

Spółka CCC - jak powiedział PAP Biznes wiceprezes Marcin Czyczerski -  nie planuje redukcji zatrudnienia, ale tą samą załogą będzie w stanie obsłużyć większą liczbę sklepów, co przełoży się na spadek kosztów pracy na m kw.

RESTAURACJE BĘDĄ FUNKCJONOWAĆ ZALEŻNIE OD LOKALIZACJI

Zakaz handlu w niedziele nie dotyczy gastronomii. Otwarte mogą być kawiarnie czy restauracje. Na zakazie ucierpieć może jednak sprzedaż w punktach gastronomicznych zlokalizowanych w centrach handlowych z powodu mniejszego ruchu. Dodatkowo, operatorzy niektórych galerii mogą w ogóle zdecydować o nieotwieraniu obiektu w niedziele niehandlowe.

Polska Rada Centrów Handlowych informowała, że zarządcy centrów handlowych uzależniają decyzje o otwarciu od warunków, w których działa konkretny obiekt. Zależy to m.in. od profilu centrum handlowego, liczby i rodzaju punktów handlowych i usługowych oraz lokalnych zwyczajów zakupowych. Otwarcia w niedziele bez handlu zapowiedziały duże centra w całej Polsce ze względu na mieszczące się w nich kina, restauracje, lodziarnie, kwiaciarnie.

AmRest Holdings, który zarządza w Polsce ponad 450 restauracjami takich marek jak KFC, Pizza Hut czy Starbucks, analizuje, które z nich będą otwarte w niedziele bez handlu.

- AmRest podchodzi do tematu indywidualnie, w zależności od lokalizacji danej restauracji czy kawiarni. Planujemy, iż w centrach miast, wzdłuż głównych ulic, jak również w miejscach uczęszczanych przez turystów nasze punkty będą otwarte - poinformowało PAP Biznes biuro prasowe spółki.

- Wciąż analizujemy, które z restauracji w centrach handlowych będą funkcjonować w niedziele niehandlowe. Tu kluczowym czynnikiem jest decyzja operatora o otwarciu budynku, jak również sama lokalizacja centrum handlowego. Decyzje będą podejmowane na bieżąco po rekomendacji kierowników restauracji i dyrektorów regionalnych - dodał AmRest.

BĘDĄ RENEGOCJACJE UMÓW NAJMU, ALE NIE OD RAZU

- Nowe przepisy doprowadzą do prób renegocjacji umów najmu powierzchni w galeriach handlowych, jednak zgody wynajmujących na renegocjacje raczej nie można się spodziewać przed końcem 2018 r. - ocenił w rozmowie z PAP Biznes Tomasz Stasiak, partner w kancelarii Wolf Theiss.

- Początkowo będzie pewien okres, gdy przedsiębiorcy będą obserwować efekty ekonomiczne wprowadzonej ustawy. Później, gdy będzie można już mówić o potwierdzonym trendzie spadkowym, na pewno pojawi się fala żądań najemców - powiedział Stasiak.

Jego zdaniem, najemcy stracą część obrotów, a w konsekwencji ucierpią właściciele centrów, którzy uzyskają niższy czynsz od obrotu.

- Niezależnie od spadku czynszu od obrotu, będzie presja na obniżenie czynszu stałego. Można sobie wyobrazić, że część najemców i to zarówno objętych zakazem handlu, jak i nieobjętych tymi przepisami, będzie próbowała wymusić na wynajmujących obniżki czynszów, bo będą twierdzić, że centrum jest mniej uczęszczane i powinno to być zrekompensowane przez wynajmującego - powiedział partner Wolf Theiss.

Eksperci PwC szacują, że w związku z nowymi przepisami około 30 procent umów najmu w centrach handlowych może być renegocjowane.

PIERWSZA NIEDZIELA BEZ HANDLU W TEN WEEKEND

Ustawa z dnia 10 stycznia 2018 r. o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni przewiduje stopniowe ograniczanie liczby niedziel, w których handel i wykonywanie pracy w handlu będzie dozwolone. Do końca 2018 r. zakaz nie będzie obowiązywać w pierwszą i ostatnią niedzielę każdego miesiąca, a także w dwie kolejne niedziele poprzedzające Boże Narodzenie i w niedzielę poprzedzającą Wielkanoc.

To oznacza, że w marcu 2018 r. nie będzie handlu w dwie niedziele (11 i 18 marca), a w kwietniu zakaz obowiązywać będzie w cztery kolejne niedziele (1, 8, 15 i 22 kwietnia). W maju, czerwcu, sierpniu, październiku i listopadzie tego roku będą po dwie niedziele niehandlowe, a w lipcu i we wrześniu wypadną z handlu trzy niedziele. W grudniu zakaz będzie obowiązywać w jedną niedzielę.

W 2019 r. zakaz nie będzie obowiązywać w ostatnią niedzielę każdego miesiąca, a także w dwie kolejne niedziele poprzedzające Boże Narodzenie i w niedzielę przed Wielkanocą. Od 2020 r. zakaz nie będzie obowiązywać w ostatnią niedzielę stycznia, kwietnia, czerwca i sierpnia, a także w dwie kolejne niedziele poprzedzające Boże Narodzenie i w niedzielę przed Wielkanocą.

Zakaz handlu w niedziele - kogo nie dotyczy?

W niedziele dozwolony jest handel m.in. w sklepach, w których przeważa działalność gastronomiczna; w piekarniach i cukierniach (w których przeważająca działalność polega na handlu wyrobami piekarniczymi i cukierniczymi), na stacjach paliw płynnych, w kwiaciarniach, w sklepach z pamiątkami, w aptekach, placówkach pocztowych, w sklepach, w których przeważająca działalność polega na handlu prasą, biletami komunikacji miejskiej, wyrobami tytoniowymi czy kuponami gier.

Wyłączone spod zakazu są placówki, w których handel jest prowadzony przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną wyłącznie osobiście, we własnym imieniu i na własny rachunek.

Zakaz nie dotyczy sklepów internetowych.

PAP Biznes/Anna Pełka/OP

Oceń