NBP ostro skrytykował PiS. „To jest ingerencja w niezależność banku centralnego”

30.01.2019 08:42

Przedstawiciele Narodowego Banku Polskiego skrytykowali projekt ustawy autorstwa posłów PiS o wynagrodzeniach w banku centralnym. Sejmowa Komisja Finansów Publicznych skierowała go do drugiego czytania projekt ustawy o NBP.

Wysokie pensje w NBP. Bank centralny skrytykował projekt ustawy autorstwa PiS fot. Mateusz_Szymanski/Shutterstock (ilustracyjne)

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Zagłosuj

Czy prezes NBP Adam Glapiński powinien ustąpić?

Wysokie pensje w NBP, które ujawniła „Gazeta Wyborcza” i portal OKO.press, spowodowały rozpoczęcie prac nad ustawą ujawniającą wysokość wynagrodzenia kadry kierowniczej banku centralnego.

Swoje projekty złożyli posłowie PiS oraz klubu Platforma Obywatelska–Koalicja Obywatelska. Debatowano o nich podczas wtorkowego posiedzenia sejmowej Komisji Finansów Publicznych. 

Zaproponowane przez partię rządzącą zmiany skrytykowały działające w NBP związki zawodowe oraz przedstawicielki banku: wiceprezes Anna Trzecińska i zastępca dyrektora departamentu kadr Ewa Raczko.

Bank centralny obawia się ingerencji

Najwięcej kontrowersji wzbudziła propozycja PiS, aby wynagrodzenia dla poszczególnych kategorii stanowisk w NBP kształtował zarząd banku, „przy założeniu, że maksymalne wynagrodzenie nie może przekroczyć 0,6-krotności wynagrodzenia całkowitego prezesa NBP”.

– Każda próba wyznaczania wskaźników, ograniczania wynagrodzenia to jest ingerencja w niezależność banku centralnego. I takie opinie Europejski Bank Centralny wysyłał do różnych krajów – powiedziała Trzecińska.

Jak mówiła, „chodzi tu o wynagrodzenia pracowników NBP, kadry, która musi być profesjonalna, ponieważ odpowiada zgodnie z art. 3 ustawy o NBP za cały obszar gospodarki”.

– To jest polityka pieniężna, to jest system płatniczy, to jest obsługa budżetu, to jest zarządzanie rezerwami dewizowymi. Dlatego też ta niezależność finansowa [...] jest po prostu nie do podważenia. I nie ma możliwości wpływania – argumentowała wiceprezes NBP.

Trzecińska poinformowała, że w banku trwają prace nad siatką płac, którą „chcemy przedstawić w podziale na stanowiska na minimum i na maksimum”. „Chcemy to upublicznić. Zarząd podejmie takie uchwały w najbliższym czasie tak, żeby ta transparentność była zachowana” – powiedziała.

Wiceprezes poprosiła o czas, w którym zobowiązała się do współpracy tak, „żeby wykonać wszystkie kwestie i przedyskutować w sposób rzetelny elementy i zasady wynagradzania w banku centralnym”.

Wskazywała również, że ustawodawca powinien utrzymać zapisy obowiązującej ustawy o NBP, która zakłada, że wynagrodzenia w banku uwzględniają poziom płac w sektorze bankowym. Szlachta mówił, że postulaty NBP mają być uwzględnione w drugim czytaniu projektu.

Będą zwolnienia w NBP?

Natomiast Ewa Raczko ostrzegała, że w wyniku proponowanych przez PiS zmian z NBP może odejść około jednej czwartej pracowników. „I ta obawa dotyczy tych, którzy najlepiej zarabiają, najlepiej są opłacani, bo mają największą wiedzę i najlepsze kompetencje” – wskazywała.

Raczko dodała, że osoby te już mają oferty pracy z instytucji komercyjnych, na dużo lepszych warunkach niż w NBP. Zwróciła ponadto uwagę, że w miejsce tych, którzy odejdą, trzeba będzie przyjąć nowych, którzy już na wstępie, oczekują od 5 do 8 tys. zł wynagrodzenia zasadniczego.

Jeżeli chodzi o programistów, analityków, to oni śmieją się z takich stawek. Jeżeli chcemy informatyka z doświadczeniem, programistę, który potrafi programować w nowych językach, nowych kompetencjach, to on oczekuje 20 tysięcy zł miesięcznie zasadniczego wynagrodzenia – mówiła Raczko.

PiS zapowiada poprawki

Podczas 5-godzinnej dyskusji posłowie ustalili, że komisja przedstawi Sejmowi wspólne sprawozdanie z trzech projektów. Najważniejszym będzie projekt PiS. Do projektowanych zmian zaproponowano szereg poprawek.

Przewodniczący sejmowej komisji finansów Andrzej Szlachta (PiS) wyjaśnił w rozmowie z dziennikarzami, że przyjęte poprawki miały charakter doprecyzowujący.

Wynikały one z przemyślenia projektu, ponieważ jest on wielowątkowy. Dotyczy jawności wynagrodzeń, zasad ustalania wynagrodzeń, oświadczeń majątkowych – powiedział.

Według jednej z poprawek zasada, że maksymalne wynagrodzenie w NBP nie może przekroczyć 0,6-krotności wynagrodzenia całkowitego prezesa banku, nie będzie dotyczyć jednak wiceprezesów oraz członków zarządu NBP. Komisja zaproponowała też wydłużenie do 14 dni vacatio legis ustawy.

W pierwotnym brzmieniu projektu PiS ustawa miała wejść w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia ustawy w Dzienniku Ustaw.

Szlachta przyznał, że projekt, nad którym debatowali posłowie, wymagał „korekt na bieżąco”. Dodał, że podczas rozpatrywania projektu i przyjmowania poprawek pojawiły się dodatkowe wątpliwości. Biuro Analiz Sejmowych wskazywało m.in. na możliwość niezgodności z konstytucją pewnych rozwiązań (dotyczyło to działania prawa wstecz i konieczności przedstawiania oświadczeń majątkowych od 1995 roku).

– Prawdopodobnie jutro (w środę – przyp. red.) zgłosimy (kolejne – przyp. red.) poprawki, które doprecyzują projekt – zapowiedział poseł PiS.

Polityk ocenił, że ustawa wychodzi naprzeciw oczekiwaniom opinii publicznej co do zarobków i ich wysokości w NBP, szczególnie po artykule „Gazety Wyborczej”. – Cel (ustawy – przyp. red.) był jeden: transparentność wynagrodzeń w NBP – zaznaczył.

Szlachta pytany przez dziennikarzy, czy można spodziewać się wstrzymania prac nad nowym prawem ze względu na wskazywaną przez Biuro Analiz Sejmowych konieczność notyfikacji projektu i zasięgnięcia opinii w Europejskim Banku Centralnym (EBC), powiedział, że ta decyzja zależy od marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

– Pan marszałek stanie przed wielką odpowiedzialnością, czy dopuści do zakończenia procedowania i wtedy wystąpi do struktur unijnych o notyfikację, czy też uzna, że na tym etapie przed drugim czytaniem przedstawić projekt do notyfikacji – powiedział.

Opozycja ma swoje projekty

Dwa pozostałe projekty, nad którymi debatowała komisja, były autorstwa PO-KO oraz Kukiz'15.

Projekt PO-KO proponował ograniczenie prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne poprzez dodanie do katalogu osób obowiązanych do składania oświadczeń majątkowych członków zarządu NBP oraz osoby zajmujące kierownicze stanowiska w NBP.

Zgodnie z nim mieliby oni obowiązek złożyć oświadczenia majątkowe do dnia 31 marca 2019 r., według stanu na dzień 31 grudnia 2018 roku.

Z kolei projekt Kukiz'15 miał odebrać kontrolę zarządowi NBP nad wysokością i zasadami wynagrodzeń w banku i przekazać ją Sejmowi. Zdaniem autorów tej propozycji niezależność banku centralnego miałaby być zachowana poprzez „wyłączną kontrolę Sejmu nad sposobem wynagradzania pracowników NBP”.

Wysokie pensje w NBP

Przygotowane przez posłów zmiany w sposobie kształtowania płac w NBP są konsekwencją doniesień medialnych dotyczących wynagrodzeń współpracowniczek prezesa NBP Adama Glapińskiego – szefowej departamentu komunikacji i promocji Martyny Wojciechowskiej oraz dyrektor gabinetu prezesa NBP Kamili Sukiennik.

Pod koniec grudnia 2018 roku „Gazeta Wyborcza” donosiła, że zarobki Wojciechowskiej wynoszą ok. 65 tys. zł „wraz z premiami, dodatkowymi dochodami i bonusami”, czemu bank zaprzeczył.

Kilka tygodni temu zastępca dyrektora departamentu kadr w NBP Ewa Raczko zapewniała podczas konferencji prasowej, że „żaden z dyrektorów w NBP nie otrzymuje powszechnie i nieprawdziwie podawanego w mediach miesięcznego wynagrodzenia w wysokości ok. 65 tys. zł bądź wyższego”.

Prezes NBP Adam Glapiński zapowiedział, że pod ustawą dotyczącą jawności wynagrodzeń w NBP podpisze się „obydwoma rękoma”.

RadioZET.pl/PAP/PTD

Oceń