W całej Polsce upadają PKS-y. Miliony osób bez dostępu do komunikacji publicznej

03.01.2019 16:32

Upadają kolejne spółki PKS, pogarszając sytuację mieszkańców głównie wsi i małych miejscowości. Według "Dziennika Gazety Prawnej" wpływają na to również zagraniczni właściciele lokalnych firm transportowych, którzy wycofują się z Polski.

Transport publiczny. W całej Polsce upadają PKS-y fot. Martyn Jandula/Shutterstock (ilustracyjne)

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Jak podał "DGP", w całym kraju istnieje tylko 12 PKS-ów należących do Skarbu Państwa. Dla porównania - wraz z upadkiem komunizmu jedna wielka spółka Państwowa Komunikacja Autobusowa została podzielona na 176 mniejszych firm.

Pasażerowie istniejących PKS-ów muszą się liczyć z ograniczaniem siatki połączeń. Tak stało się w przypadku PKS Gniezno, który zawiesił wszystkie swoje kursy na czas ferii zimowych. Ponadto firma od jesieni ubiegłego roku znajduje się w stanie upadłości i z 2-milionowym długiem grozi jej likwidacja.

Wycofują się zagraniczne firmy

Gazeta alarmuje, że siatkę połączeń ograniczają również zagraniczne firmy, które przejęły w poprzednich latach PKS-y.

Na przykład Arriva, dawna brytyjska firma należąca obecnie do niemieckich kolei Deutsche Bahn, z dniem 1 lipca planuje zamknąć swoje oddziału w sześciu powiatach - Węgorzewie, Kętrzynie, Bielsku Podlaskim, Sędziszowie Małopolskim, Prudniku i Kędzierzynie-Koźlu.

Problemy ma również izraelska Mobilis. Według "DGP" firma, która przejęła kilka lat temu część PKS-ów, zlikwiduje oddział w Mrągowie, a wcześniej ograniczył lub zakończył działalność w Ostrołęce, Mławie czy Płocku. 

Dziennik przypomniał wyliczenia Klubu Jagiellońskiego, który na podstawie danych ze sprawozdań budżetowych samorządów obliczył, że aż 13,8 mln Polaków jest w gminach bez żadnego zorganizowanego transportu publicznego.

Rząd planuje zmiany w przepisach

Natomiast Polska Akademia Nauk podawała, że dwa lata temu do 20 proc. sołectw nie dojeżdżał żaden transport publiczny. 

Właściciele firm transportowych wskazują, że przez brak odpowiednich uregulowań prawnych, nie mogą liczyć na dofinansowanie przynoszących straty połączeń.

"DGP" wskazało, że przed Bożym Narodzeniem resort infrastruktury zapowiedział, że rząd w styczniu przyjrzy się przepisom, które zobowiążą marszałków województw do tworzenia plan transportowych. Posłużą one do ustalenia, w jakich regionach są największe braki transportowe. Urzędnicy ministerstwa zakładają, że przez takie rozwiązanie 70 proc. regionów będzie pokryte komunikacją publiczną.

Bogdan Oleksiak z Ministerstwa Infrastruktury, cytowany przez "Portal Samorządowy" powiedział, że "cały system realnie zacznie funkcjonować 1 stycznia 2022 roku".

RadioZET.pl/DGP/PTD

Oceń