Kaczyński jest „zniesmaczony” wysokimi pensjami w NBP

11.02.2019 10:42

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński odniósł się do sprawy wysokich pensji w banku centralnym. „Mnie osobiście zniesmaczyła sprawa zarobków dwóch pań w Narodowym Banku Polskim” – powiedział w poniedziałkowym wywiadzie dla tygodnika „Sieci”.

Prezes PiS Kaczyński jest "zniesmaczony" wysokimi pensjami w NBP fot. Zbyszek Kaczmarek/REPORTER/East News

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Zagłosuj

Czy prezes NBP Adam Glapiński powinien ustąpić?

Wysokie pensje w NBP sięgające nawet 65 tys. złotych miesięcznie, które ujawniła „Gazeta Wyborcza” i portal OKO.Press, dotyczyły dwóch pracownic NBP – Martyny Wojciechowskiej (dyrektor Departamentu Komunikacji i Promocji) i Kamili Sukiennik (szefowa gabinetu prezesa NBP).

Ustawę w sprawie jawności pensji kadry kierowniczej banku centralnego uchwalił Sejm, a w poniedziałek do sprawy odniósł się prezes PiS.

NBP ostro skrytykował PiS: To jest ingerencja w niezależność banku centralnego

Zniesmaczony Kaczyński

– Afera zaczyna się wtedy, gdy ktoś osiąga wielkie, nielegalne korzyści. Prawdziwa afera jest jednak wtedy, gdy władza na to nie reaguje. Mnie osobiście zniesmaczyła sprawa zarobków dwóch pań w Narodowym Banku Polskim. To sytuacja niestosowna, ale również w niej trudno się dopatrzyć złamania prawa. Zresztą my na sprawę owych pań zareagowaliśmy, przyjmując szybko ustawę o jawności zarobków – zaznaczył Kaczyński w rozmowie z tygodnikiem „Sieci”.

Pytany o sprawę byłego szefa Komisji Nadzoru Finansowego Marka Chrzanowskiego, podkreślił, że nigdy nie był on członkiem PiS.

– Objął stanowisko w wyniku wskazania przez prezesa Adama Glapińskiego, był osobą wcześniej nam nieznaną. Nie mieliśmy żadnych podstaw, by sądzić, że może się okazać człowiekiem, który będzie chciał coś komuś załatwiać za pieniądze – dodał polityk.

Kaczyński broni reakcji rządu

Prezes PiS tłumaczył, że dowody w sprawie KNF dotyczące 40 milionów, które miał rzekomo oferować Chrzanowski miliarderowi Leszkowi Czarneckiemu, „są bardzo słabe, ale ostatecznej weryfikacji dokonają prokuratura i sąd”.

– Natomiast żądanie zatrudnienia Grzegorza Kowalczyka (radca prawny zaprzyjaźniony z Chrzanowskim – przyp. red.) było w oczywisty sposób naganne i także w sensie prawnym nie do przyjęcia. Proszę pamiętać, że nasza reakcja w tego rodzaju sprawach jest bardzo odmienna od tej, do której przyzwyczaiły nas prawie wszystkie poprzednie rządy. I to jest zasadnicza różnica – zwrócił uwagę Kaczyński.

Dodał, że „nie ma środowisk ani formacji politycznych, które składają się z samych uczciwych ludzi, tego się po prostu nie da sprawdzić”.

– Pytanie dotyczy tego, jak się reaguje na nadużycia. My na nie reagujemy wedle zasady, że najpierw kontroluje się swoich i wyciąga wszystkie konsekwencje, również te karne, i to jest zasadnicza różnica – dodał. 

RadioZET.pl/PAP/PTD

Oceń