Polska dostanie mniej pieniędzy z funduszu spójności, bo jest coraz bogatsza

30.05.2018 12:05

We wtorek Komisja europejska pokazała projekt propozycji funduszu spójności. Wynika z niej, że Polska ma otrzymać 64 mld euro w ramach polityki spójności w nowym wieloletnim budżecie UE. Cięcie wynoszące ponad 23 proc. oznacza, że do Polski ma trafić 19,5 mld euro mniej niż obecnie.

pieniądze fot. east news

Czemu Polska dostanie mniej unijnych środków?

- Ograniczenie środków unijnych siłą rzeczy spowoduje mniejszy napływ pieniędzy do gospodarki. Fakt, że tych pieniędzy będzie mniej to też wynik tego, że Polska stała się bogatsza - mówi w rozmowie prezes Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych dr Bohdan Wyżnikiewicz.

Im bogatszy kraj, tym mniej pieniędzy dostanie

Nowe zasady przydziału środków polityki spójności - przedstawione przez KE - przewidują, że wielkość funduszy będzie nadal powiązana z bogactwem regionów, ale są też kryteria dodatkowe, takie jak bezrobocie wśród ludzi młodych, niski poziom szkolnictwa, zmiany klimatyczne oraz przyjmowanie i integracja migrantów. Maksymalne dopuszczalne cięcia (limit był ustanowiony na 24 proc.) dotknęły Węgry, Czechy oraz Estonię. Ponad 20 proc. środków mniej z funduszy spójności ma trafić też do Niemiec (-20,6 proc.) i Słowacji (-21,7 proc.). Cięcia dotkną w sumie 14 krajów członkowskich, w przypadku pięciu koperta ma się nie zmienić, a osiem może się cieszyć ze wzrostów. Poza Włochami (+6,4 proc.) i Hiszpanią (+5 proc.) są to też Grecja (+8 proc.), Cypr (+1,8 proc), a także Bułgaria i Rumunia (po 8 proc. wzrostu).

Jak zauważył w rozmowie z PAP Wyżnikiewicz, Polacy nauczyli się - mimo bardzo skomplikowanych procedur - bardzo dobrze wykorzystywać unijne środki. I choć nadal odstajemy od unijnej średniej, są w Polsce regiony, które bardzo dobrze się rozwinęły. Jako przykład podaje Warszawę, która podobnie jak większość europejskich regionów stołecznych bardzo dobrze sobie radzi. - Uznano, że napływ do tych regionów powinien być mniejszy, bo one powinny być w stanie generować środki na rozwój - zaznaczył.

W jego opinii, w przyszłości zmniejszenie unijnych funduszy będzie miało wpływ na gospodarkę. - Jeśli tych środków będzie mniej, to siłą rzeczy będzie mniejszy napływ pieniędzy do gospodarki. To zaś będzie skutkowało mniejszym, o ułamki procentów, wzrostem gospodarczym - przewiduje ekonomista.

Wyżnikiewicz zwrócił uwagę, że UE bardzo dużą rolę przywiązuje do rozwoju regionalnego. Stąd zwiększenie puli pieniędzy skierowanych na rozwój biedniejszych regionów w zamożnych państwach takich jak np. Włochy.

- Jest jeszcze coś, do czego Komisja Europejska nigdy się nie przyzna. Sądząc po komentarzach i informacjach dotyczących możliwości dojścia do władzy we Włoszech partii mocno eurosceptycznej, można przypuszczać, że Bruksela chce dać argumenty włoskim euroentuzjastom, którzy będą mogli przekazać swemu społeczeństwu, że bycie w UE jest dla nich korzystne - dodał ekonomista.

Włoski prezydent Sergio Mattarella ma w środę zdecydować, czy rozpisać przedterminowe wybory już na lipiec, aby powstrzymać kryzys polityczny, po tym jak odrzucił kandydata na ministra gospodarki, przez co uniemożliwił sformowanie rządu przez koalicję prawicowej Ligi i antysystemowego Ruchu Pięciu Gwiazd.

PAP/Małgorzata Dragan/OP

Oceń
Tagi