LOT szuka pilotów - szanse ma 300 osób

22.06.2018 15:30

PLL LOT do końca przyszłego roku chcą zatrudnić 300 nowych pilotów - zapowiedział prezes spółki Rafał Milczarski. Przewoźnik właśnie ogłosił nabór, szuka pilotów głównie z Europy Środkowo-Wschodniej do swoich baz operacyjnych w Warszawie i w Budapeszcie.

pilot fot. SYLVAIN GRANDADAM/EAST NEWS

LOT poszukuje kapitanów i pierwszych oficerów na samoloty Bombardier Q400 i Embraer 170 oraz 190. Dla pilota z licencją i wymaganym nalotem przewoźnik sfinansuje koszty szkolenia na typ samolotu. Jak poinformowała spółka, w ciągu trzech lat można będzie przejść szkolenie na samolotach pasażerskich typu Boeinga B737 albo B787 Dreamliner.

Z LOT-em współpracuje ponad 600 pilotów, którzy wykonują regularne rejsy rozkładowe i czarterowe.

Jak tłumaczy prezes Milczarski, który w czwartek w Budapeszcie ogłosił uruchomienie od lutego 2019 r. połączenia między Budapesztem a London City, rozwój floty spółki wiąże się z koniecznością zatrudnienia większej liczby pilotów.

- Po raz pierwszy w historii, LOT wykracza poza polski rynek. Spółka doszła już do takiego momentu rozwoju, że musi zacząć poszukiwać i próbować przyciągnąć atrakcyjną ofertą pracy pilotów z zagranicy. LOT do końca 2019 roku będzie potrzebował 300 dodatkowych pilotów, żeby obsłużyć naszą siatkę połączeń. Dziś rozpoczynamy nabór, właściwie we wszystkich krajach Europy Środkowo-Wschodniej, dlatego że to jest naturalny dla nas rynek - powiedział prezes.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - Biznes na Facebooku

Jak dodał, w związku z rozwojem narodowego przewoźnika w Budapeszcie, część z tych 300 nowo zatrudnionych pilotów, będzie na stałe w Budapeszcie.Liczymy na to, że spora grupa pilotów z Węgier zdecyduje się na pracę w LOT - powiedział.

Dyrektor biura komunikacji korporacyjnej LOT Adrian Kubicki tłumaczył PAP, że jedną z zachęt dla węgierskich pilotów może być fakt, że będą oni na stałe na Węgrzech, czyli w swoim rodzinnym domu. Oprócz Węgrów i Polaków, oferta ta jest skierowana także m.in. do pilotów z innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, np. Czechów, Słowaków, Rumunów, Chorwatów, Słoweńców czy Litwinów.

- W odróżnieniu od tanich linii lotniczych, pilot LOT-u może mieć do dyspozycji całą ścieżkę kariery, czyli przechodzenie z różnych typów samolotów na inne typy maszyn, włączając w to naszego flagowego dreamlinera, czyli samolot, o którym wielu pilotów marzy, żeby latać - powiedział Kubicki.

Wymagania wobec kandydatów na kapitanów, to m.in. ważne licencja liniowa i badanie medyczne pierwszej klasy, a także nalot co najmniej 3 tys. godzin, z tego co najmniej 1 tys. w załogach wieloosobowych w funkcji kapitana, język angielski na poziomie 5 w skali ICAO, oraz prawo do pracy na terenie UE. Od kandydatów na pierwszego oficera wymaga się m.in. licencji liniowej i nalotu ogólnego minimum 200 godzin.

Dodatkowo, po raz pierwszy w historii przewoźnika, z rekrutacji i naborów na naszych pilotów, zniknął wymóg posługiwania się językiem polskim. "To otwiera nas na pozyskiwanie pilotów z zagranicy" - tłumaczy.

Jak mówił, w LOT nie pracują z zagraniczni piloci, ale od jakiegoś czasu firma przygotowywała się do tego.  - Od początku roku obowiązuje u nas tzw. anglojęzyczny kokpit. Chodzi o to, że piloci w języku angielskim porozumiewają się między sobą, jeśli chodzi o standardowe komunikaty lotnicze - wyjaśni Kubicki.

Spółka liczy w tym naborze na Polaków pilotów pracujących w liniach lotniczych na całym świecie.

- Chcielibyśmy do nich dotrzeć z przekazem, że być może kiedyś sytuacja na runku lotniczym zmusiła ich, by wyjechać z Polski i pracować np. w Azji czy w Ameryce Południowej. Teraz mogą rozważyć powrót do Polski, ponieważ LOT staje się silnym i atrakcyjnym pracodawcą, który jest im w stanie zaoferować bardzo atrakcyjną alternatywę, czyli de facto możliwość powrotu - powiedział.

Nowi piloci mają być zatrudnieni na umowy B2B.

Pytany o personel pokładowy, Kubicki przekazał, że LOT zaczął pozyskiwać węgierskie stewardesy i stewardów jeszcze nim rozpoczął swoje rejsy z Budapesztu do Nowego Jorku i Chicago.

- Chcieliśmy, aby pasażerowie mieli komfort porozumiewania się w węgierskim języku. Obecnie współpracuje z nami w Budapeszcie około 80 członków personelu pokładowego latających na trasach Budapeszt-Nowy Jork i Budapeszt-Chicago. Ale to nie koniec - dodał.

Jak tłumaczy Kubicki, - na rozwój z węgierskiej stolicy patrzymy tak samo, jak na rozwój połączeń z Warszawy, czyli szukamy aktywnie, analizujemy możliwości otwierania nowych połączeń. Będziemy podejmować kolejne decyzje co do ich otwierania. Należy założyć, że nowe połączenia będą z Budapesztu. Z założeniem, że ma to być wzrost organiczny, czyli biznesowo uzasadniony - powiedział.

Pytany, jak jest skala inwestycji LOT-u w węgierski rynek, powiedział, że - bardzo duża. Katalogowa wartość dreamlinera to około 200 mln dol. Jeśli jeden dreamliner jest tutaj zbazowany na stałe, to można śmiało powiedzieć, że to inwestycja 200 mln dol. w węgierski rynek lotniczy. Ale uruchomiając połączenie, uruchamia się jednocześnie szereg innych inwestycji. Jedną z nich poczynił LOT AMS, który otworzył tutaj swoją bazę do obsługi technicznej samolotów - powiedział.

LOT AMS ma już certyfikat na obsługę w Budapeszcie dreamlinerów i embraerów LOT-u. - Oznacza to, że będzie mógł obsługiwać nie tylko nasze samoloty, ale również klientów z innych linii lotniczych - dodał.

Jak powiedział Kubicki, największą grupę pasażerów latających z LOT do USA stanowią Węgrzy, potem są Amerykanie, w tym też pochodzenia żydowskiego, a także przedstawiciele innych krajów z Europy Środkowo-Wschodniej, np. mieszkańcy Bałkanów.

LOT 3 maja br. uruchomił rejsy z węgierskiej stolicy do Nowego Jorku, a 5 maja do Chicago w USA. Od 19 lutego 2019 roku zacznie latać z kolei ze stolicy Węgier do London City.

W ubiegłym roku przewoźnik przewiózł 6,8 mln pasażerów, czyli o 25 proc. więcej niż rok wcześniej. W tym roku planuje osiągnąć pułap 9 mln pasażerów, a w 2019 r. przekroczyć 10 mln.

Linie mają 55 samolotów (łącznie z maszynami partnerskiej linii Nordika z Estonii i wyleasingowanymi od rumuńskiego przewoźnika Blue Air to w sumie prawie 70 maszyn). Samoloty LOT-u wykonują bezpośrednie rejsy z Warszawy do Nowego Jorku, Chicago, Los Angeles, Toronto, Pekinu, Seulu, Tokio i Singapuru.

Do końca 2019 r. do floty zostanie włączonych pięć kolejnych samolotów B787 Dreamliner, dzięki czemu ich liczba wzrośnie do 15. Przewoźnik czeka też na kolejne z zamówionych wąskokadłubowych Boeingów 737 MAX 8, których liczba do końca 2019 r. wzrośnie z czterech do 12. W lipcu br. zakończą się dostawy sześciu dodatkowych Embraerów 195, a do końca roku do floty zostaną dołączone cztery Embraery 190.

Udziałowcami PLL LOT są: Skarb Państwa (99,856 proc. akcji) oraz TFS Silesia (0,144 proc. akcji).

PAP/Aneta Oksiuta/OP

Oceń