Nieuczciwy deweloper na ławie oskarżonych

17.08.2018 10:15

Prokuratura Okręgowa w Krakowie skierowała do Sądu Okręgowego w Krakowie akt oskarżenia przeciwko Andrzejowi M., prezesowi zarządu jednej ze spółek zajmujących się działalnością deweloperską.

mlotek sedziowski fot. east news

Oskarżony o kilkadziesiąt oszustw i wyprowadzenie majątku spółki

Andrzej M. został oskarżony o popełnienie kilkudziesięciu przestępstw polegających na doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem szeregu osób fizycznych - klientów, którzy zamierzali nabyć lokale mieszkalne w realizowanej przez niego inwestycji, a nadto banku oraz jednego z kontrahentów prowadzonej przez niego spółki. Łączna szkoda, którą ponieśli pokrzywdzeni wyniosła około 17 milionów złotych. Ponadto, deweloper został oskarżony o wyprowadzenie z majątku spółki, której był prezesem, pieniędzy w kwocie blisko 7 milionów złotych.

Ustalenia śledztwa

Jak ustalono w toku śledztwa, Andrzej M. był udziałowcem oraz prezesem zarządu spółki, której przedmiotem działalności było m.in. przygotowanie i realizacja inwestycji budowlanych, w tym jednego z osiedli mieszkaniowych w Krzeszowicach, którego budowę rozpoczęto pod koniec 2007 roku. Problemy z realizacją inwestycji rozpoczęły się już w 2008 roku, jednakże mimo to nadal zawierano przedwstępne umowy sprzedaży mieszkań i pobierano na ten cel wpłaty, zapewniając nabywców lokali o dobrej kondycji spółki i nie informując ich o jej rzeczywistym stanie finansowym. Inwestycja nie została zakończona, pokrzywdzeni, mimo wypowiedzenia umów z powodu nie wywiązania się inwestora ze zobowiązań, nie otrzymali należnych im kwot pieniężnych, zaś egzekucje komornicze wobec spółki okazały się bezskuteczne.

Mechanizm przestępczego działania

Z uwagi na kłopoty w zapewnieniu finansowania inwestycji, deweloper wszedł w porozumienie z innymi, znanymi sobie osobami, w tym z jednym z pośredników kredytowych. Celem porozumienia było znalezienie fikcyjnych klientów - czyli osób, które miały przedstawiając nieprawdziwą dokumentację, brać w bankach kredyty na zakup mieszkań w realizowanej przez niego inwestycji, a którzy następnie po uzyskaniu kredytu otrzymane pieniądze mieli przekazywać deweloperowi i za to otrzymywać od niego umówione wynagrodzenie. Rekrutowali się z kręgu rodziny, przyjaciół, znajomych. Najczęściej osoby te nie miały zdolności kredytowej, nigdzie nie pracowały lub też z wykonywanej pracy otrzymywały zbyt niskie wynagrodzenie. W związku z tym, "załatwiano" im nierzetelne dokumenty w postaci zaświadczeń o zatrudnieniu i osiąganych dochodach, umów o pracę, druków ZUS RMUA i P RCX. Dokumenty te były następnie przedkładane przy składaniu wniosku o kredyt, za pośrednictwem współpracującego z deweloperem pośrednika finansowego.

Zaliczki dla "podstawionych" klientów

Po otrzymaniu kredytu tzw. "podstawieni" klienci otrzymywali od Andrzeja M. umówioną zaliczkę najczęściej to była kwota od 2000 do 3000 złotych i obietnicę uzyskania dalszej kwoty w wysokości około 20 000 złotych w momencie, gdy wybudowane mieszkanie zostanie już sprzedane prawdziwemu klientowi. Środki pieniężne wpłacane przez bank tytułem kredytów hipotecznych na rachunki spółki były wypłacane w gotówce przez Andrzeja M. lub przelewane na różne rachunki bankowe.

Wiosną 2009 roku generalny wykonawca zaprzestał wykonania prac budowlanych z uwagi na niewywiązywanie się dewelopera z obowiązku zapłaty, kolejne firmy podejmujące się dokończenia stanu surowego budowy także odstępowały od umów, roboty budowlane ustały całkowicie w II połowie 2010 roku.

Ścigany europejskimi nakazami aresztowania

W toku śledztwa przez długi okres nie można było wykonać czynności procesowych z udziałem dewelopera. W związku z wydaniem względem niego europejskich nakazów aresztowania w innych postępowaniach, zachodziła konieczność uzyskania zgody francuskiego wymiaru sprawiedliwości na jego ściganie za czyny objęte niniejszym postępowaniem.

Z końcem listopada 2017 roku były deweloper został zatrzymany. Wówczas przedstawiono mu zarzut popełnienia kilkudziesięciu przestępstw i wystąpiono do właściwego sądu o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania, który jest stosowany do chwili obecnej. Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu czynów i odmówił złożenia wyjaśnień.

Główny księgowy z zarzutami

Kolejną osobą, oskarżoną wspólnie z byłym deweloperem jest były główny księgowy spółki, któremu prokuratura zarzuciła współudział w ponad dwudziestu oszustwach popełnionych wspólnie z Andrzejem M. Jego rola sprowadzała się do sporządzania szeregu nieprawdziwych dokumentów, które były niezbędne do wyłudzeń kredytów w bankach. Wobec byłego księgowego aktualnie nie są stosowane środki zapobiegawcze. W toku postępowania przygotowawczego nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Andrzejowi M. grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności, natomiast współdziałającemu z nim głównemu księgowemu kara do 10 lat pozbawienia wolności.

PAP/OP

Oceń