Okres przedświąteczny to gorący czas dla Poczty Polskiej

05.12.2017 09:24

Ponad 60 tys. paczek i ok. 2,5 mln listów obsługuje zwykle w ciągu doby warszawski Węzeł Ekspedycyjno-Rozdzielczy Poczty Polskiej. Przed świętami te liczby są nawet dwukrotnie większe. Maszyny sortujące przesyłki odczytują nawet adresy wypisane ręcznie, zapamiętując różne style pisma.

Okres przedświąteczny to gorący czas dla Poczty Polskiej fot. East News

W skrócie

120 tys. paczek i ok. 5 mln listów obsługuje zwykle w okresie przedświątecznym warszawski Węzeł Ekspedycyjno-Rozdzielczy Poczty Polskiej. 

WER Warszawa to centrum rozsyłania i segregowania przesyłek, które jest największym pocztowym węzłem ekspedycyjno-rozdzielczym w Europie Środkowo-Wschodniej. W dwupoziomowej hali pracuje na stałe ok. 1,4 tys. osób. W okresie przedświątecznym - szczególnie gorącym dla pocztowców - zatrudniani są dodatkowi, tymczasowi pracownicy.

Jak powiedział kierownik WER w Warszawie Marcin Drąg, węzeł obsługuje w ciągu doby średnio 60 tys. paczek i 2,5 mln listów, przy czy - jak dodał - w okresie przedświątecznym liczba może wzrosnąć nawet dwukrotnie.

Każda paczka po przyjeździe do sortowni w pierwszej kolejności trafia do tzw. opracowania maszynowego. Sortowanie paczek odbywa się na podstawie skanu z kodu kreskowego zamieszczonego na przesyłce. Maszyna po odczytaniu kodu automatycznie segreguje paczki zgodnie z rejonem ich przeznaczenia.

Kierownik WER przypomniał, że w przy nadawaniu delikatnej przesyłki, np. ze szkła, należy skorzystać ze specjalnej usługi "ostrożnie", by nie uległa uszkodzeniu. Paczki z oznaczone etykietą "ostrożnie" nie trafiają do opracowania maszynowego, tylko są obsługiwana ręcznie.

- Trzeba podejść z ograniczonym zaufaniem do poczty i też bardzo starannie zapakować przesyłaną rzecz. Jesteśmy tylko ludźmi, czasami podczas przewozu samochód musi gwałtowniej zahamować. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie siły mogą na paczkę oddziaływać. - przestrzegł.

Jak mówił Drąg, podczas sortowania, pracownikom poczty zdarza się trafiać na niecodzienne, a czasami nawet niebezpieczne pakunki. - Poczta dopuszcza przewóz żywych ptaków i w związku z tym zdarzało się, że ptaki - najczęściej gołębie, przewożone w pudełku kartonowym wydziobywały dziurę i trzeba je było łapać po całej hali" - opowiadał.

Do niebezpiecznych przesyłek kierownik WER zaliczył te, które zawierają różnego rodzaju środki chemiczne. Jak mówił, jeśli nie są one przesyłane zgodnie z przepisami, mogą się rozszczelnić, co stanowi zagrożenie dla pracowników poczty.

Drąg dodał, że zdarzały się również nielegalne pakunki z zagranicy, które zawierały egzotyczne zwierzęta, np. węże czy pająki.

Osobno są opracowywane przesyłki listowe. Te z nich, które są większe i grubsze niż standardowe - np. zawierające płytę winylową albo grubszą książkę - sortuje się w sposób tradycyjny, czyli ręcznie.

Listy zwyczajnych rozmiarów sortowane są przez maszynę. Jak poinformował Drąg, maszyna w ciągu godziny może obsłużyć nawet do 45 tys. listów. Dla porównania, najbardziej wyszkolony pracownik jest w stanie w tym samym czasie posortować do 2 tys. przesyłek.

"Maszyna działa w ten sposób, że przesyłki przygotowane w specjalnych kasetach kładzione są na podajnik maszyny, maszyna sortuje je na 180 kierunków - na poziomie rejonu doręczeń, czyli dla pojedynczego listonosza albo urzędu pocztowego" - powiedział Drąg.

Dodał, że maszyna czyta też adresy napisane ręcznie. "Maszyna uczy się zarówno czcionek, jak i charakterów pisma. Jeżeli powtarza się dany sposób pisania ileś razy, to ona to zapamiętuje i później łatwiej jest jej go odczytać. Odczyt pisma drukowanego jest na wyższym poziomie niż ręcznego, ale pismo ręczne też nie jest żadną przeszkodą w sortowaniu maszynowym" - podkreślił kierownik WER.

Zaznaczył, że w prawidłowym sortowaniu najważniejsza jest kolejność podawanych informacji adresowych. Aby prawidłowo zaadresować listy należy wpisać kolejno: imię i nazwisko osoby lub nazwę firmy, do których ma trafić przesyłka, ulicę z numerem domu i mieszkania, a następnie kod pocztowy i nazwę miejscowości. Pracownicy poczty przypominają, że podanie kodu zdecydowanie usprawnia segregowanie. Bez niego ustalanie właściwego adresu trwa dużo dłużej.

Jak powiedział Drąg, maszyna sortuje listy z dokładnością ok. 98 proc. Jeżeli przesyłka nie jest odczytana w trybie automatycznym, maszyna zachowuje w pamięci jej obraz i w odpowiedniej kolejności udostępnia w systemie komputerowym. Pracownicy na monitorach mają możliwość wprowadzenie dodatkowych informacji, których maszyna potrzebuje, by przesyłkę posortować.

Standardowa przesyłka znajduje się w sortowni nie dłużej niż dobę, priorytetowa - zaledwie kilka godzin.

Pracownicy poczty przypomnieli, że aby mieć pewność, że bożonarodzeniowa kartka lub paczka dotrą do adresata przed świętami, najlepiej nadać je do 15 grudnia.

PAP/Karolina Kropiwiec/OP

Oceń