Przez rezygnację z węgla pracę w Polsce straci 41 tys. osób

12.04.2019 08:41

Nawet 41 tys. Polaków może stracić pracę w przypadku odejścia od węgla – alarmuje Komisja Europejska. W raporcie dotyczącym transformacji energetycznej podkreślono, że w ciągu dziesięciu lat w całej Unii z sektora przemysłu może zniknąć 160 tys. miejsc pracy.

Odejście od węgla spowoduje 41 tys. miejsc pracy dla Polaków. Górnictwo fot. 1968/Shutterstock (ilustracyjne)

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Zagłosuj

Czy górnicy powinni otrzymać podwyżki?

Niemal 200-stronicowy raport został zaprezentowany we wtorek w Europejskim Komitecie Regionów w Brukseli na marginesie spotkania grupy roboczej regionów górniczych w okresie transformacji.

Ile osób straci pracę z powodu odejścia od węgla?

Łączna utrata miejsc pracy w elektrowniach opalanych węglem i w kopalniach w całej Unii do roku 2025 wzrośnie prawdopodobnie do 77 tys., a w roku 2030 – do około 160 tys.

„Oczekuje się, że kilka regionów będzie szczególnie dotkniętych transformacją: jeden region w Polsce może stracić do 41 tys. miejsc pracy (woj. śląskie – przyp. red.), a kolejne trzy regiony w Czechach, Rumunii i Bułgarii stracą prawdopodobnie ponad 10 tys. miejsc pracy. Regiony o największej liczbie zagrożonych miejsc pracy znajdują się w Polsce, Czechach, Rumunii, Bułgarii, Niemczech i Grecji” – podkreślono.

Choć w raporcie wprost nie wymienia się Śląska, to analizie towarzyszy mapa Unii Europejskiej z naniesioną na nią siatką regionów, z której wynika, że chodzi właśnie o województwo śląskie.

Zdaniem dyrektora ds. zrównoważonego rozwoju Dyrekcji Generalnej ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej (DG REGIO) Komisji Europejskiej Rudolfa Niesslera w procesie przejścia na czystą energię kluczową kwestią jest zagwarantowanie sprawiedliwości.

– Myślę, że to jest odpowiedzialność, która ciąży na Unii Europejskiej. To jest długoterminowe wyzwanie, to nie jest coś, co załatwimy w ciągu kilku lat, ale wszyscy wiemy, że musimy zacząć już teraz – podkreślił Niessler.

Przyznał, że transformacja energetyczna wpłynie na życie wielu obywateli UE, choć jego zdaniem nie należy tego postrzegać jedynie jako zagrożenia.

– Z punktu widzenia polityki regionalnej (inaczej polityki spójności, czyli funduszy unijnych – przyp. red.) bardzo mocno zaczęliśmy się orientować na te procesy, na to, jak przejść z jednej, starej struktury do nowej, która będzie miała długą żywotność. Jest to coś, co nam przyświeca jako pytanie już od bardzo dawna – powiedział Niessler.

– Nie możemy sprawić, by te miasta czy regiony, w których będzie się odbywała transformacja, zostały pozostawione same sobie – dodał.

Jak odejście od węgla wpłynie na Niemcy?

Przedstawiciel KE zauważył ponadto, że polityka spójności już teraz odgrywa bardzo ważną rolę w regionach dotkniętych problemem przejścia z węgla na inne technologie – w 13 z nich zainwestowano ponad 20 mld euro.

Sekretarz stanu w Nadrenii Północnej-Westfalii i członek Komitetu Regionów Mark Speich podkreślił, że 41 regionów, w których nadal prowadzi się wydobycie węgla, to regiony, które będą musiały „wiele poświęcić” dla unijnej polityki klimatycznej.

– Jest kilka regionów, które najmocniej będą dotknięte zmianą polityki. Wsparcie dla nich to jest cel i zadanie, które musi poprzeć cała Europa. Choć staramy się unikać instrumentów finansowych, które są skrojone na miarę dla poszczególnych regionów, wydaje się, że w tym przypadku to jest bardzo uzasadnione – podkreślił Speich.

Dodał, że w 18-milionowej Nadrenii Północnej-Westfalii, która jest historycznym „sercem industrializacji” Niemiec, bardzo mocno osadzonym w węglu i stali, odbywa się transformacja na wielką skalę. „Jeszcze 10 lat temu w tym sektorze było zatrudnionych 400 tys. osób, dziś wciąż 25 tys.” – wyliczył.

Były marszałek województwa łódzkiego i członek Komitetu Regionów Witold Stępień przypomniał, że województwo było kiedyś stolicą przemysłu tekstylnego, który w latach 90. upadł, a potem odradzał się w postaci tysięcy małych przedsiębiorstw, bez wsparcia budżetu państwa i bez Unii Europejskiej.

– Chcielibyśmy tego załamania przemysłowego uniknąć w przypadku energii. W łódzkim jest Bełchatów – największy w Europie producent energii, największa kopalnia węgla brunatnego i niestety również największy emitent dwutlenku węgla. Kompleks przemysłowy obecny jest od 50 lat, zatrudnia pośrednio i bezpośrednio 10 tys. osób i wpływa na życie 30 tys. osób […] Za 15-20 lat to złoże skończy się i warto dzisiaj myśleć, jak zapobiegać zapaści gospodarczej – zaznaczył.

W raporcie KE wskazuje, że obecnie w UE istnieje 217 elektrowni węglowych oraz 128 kopalń węgla w 41 regionach o łącznej rocznej produkcji około 500 mln ton.

Szacuje się, że sektor węglowy zatrudnia obecnie około 237 tys. osób. Ogromna większość pracuje w górnictwie węglowym (185 tys.); Polska zatrudnia około połowy z nich.

KE uruchomiła pod koniec ubiegłego roku platformę regionów górniczych w okresie transformacji mającą ułatwić tworzenie projektów i długoterminowych strategii, a w przyszłości – specjalnego wsparcia finansowego na przechodzenie z gospodarki opartej na paliwach kopalnych na gospodarkę bardziej zrównoważoną.

Zaproponowany przez Parlament Europejski Fundusz na rzecz Sprawiedliwej Transformacji w kwocie 4,8 mld euro nie został na razie wpisany do propozycji przyszłego budżetu UE.

RadioZET.pl/PAP/PTD

Oceń