Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Agnieszka Więdłocha , Maciej Stuhr
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Kosiniak-Kamysz: Jeżeli PiS chce wyższych zarobków, to niech podnosi

28.02.2018 13:07
xxx biznes

- Jeżeli ministrowie PiS chcą sobie podnosić zarobki to niech podnoszą, my nie jesteśmy tym zainteresowani - podkreślił w środę lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Według niego powinno się dać podwyżki emerytom i rencistom, a nie "podwyższać apanaże władzy".

pieniądze fot. East News

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - Biznes na Facebooku

Wicepremier, prezes Porozumienia Jarosław Gowin zadeklarował w środę w Radiu Zet, że obóz rządowy byłby skłonny wystąpić z inicjatywą podniesienia od przyszłej kadencji pensji ministrów i wiceministrów, gdyby opozycja była gotowa poprzeć tego typu rozwiązanie. - Czyli nie podwyżki dla nas - ale ustalmy, że ktokolwiek będzie rządził od 2019 r., to już nie będzie tak, że minister zarabia mniej niż jego podwładni - powiedział.

Kosiniak-Kamysz pytany na konferencji prasowej w Sejmie, czy PSL weźmie udział w debacie nad pomysłem Gowina zapewnił, że nie. - PiS ma większość w tym Sejmie i może zrobić wszystko. Nie pyta się opozycji o zdanie w sprawie Sądu Najwyższego, KRS-u, nie pyta się o zdanie w sprawie zmiany regulaminu Sejmu, w sprawie budżetu, nie przyjmuje naszych poprawek - zauważył polityk. - Jeżeli chcą sobie ministrowie, posłowie PiS podnosić zarobki to niech podnoszą, my nie jesteśmy tym zainteresowani - oświadczył Kosiniak-Kamysz.

Według niego politycy PiS, kiedy byli w opozycji w żaden sposób nie byli chętni do jakiejkolwiek rozmowy o nagrodach dla urzędników. Jak zauważył, wszystko zmieniło się, kiedy doszli do władzy. - Nie tylko są nagrody dla ministrów, ale jest też zmiana punktu widzenia w każdej z tych spraw. To się ma nijak do twierdzeń b. premier Beaty Szydło np. o pokorze, o służebnej roli władzy - podkreślił Kosiniak-Kamysz.

W jego ocenie powinno się dać podwyżki emerytom i rencistom, a nie "podwyższać apanaże władzy".

W grudniu ubiegłego roku poseł PO Krzysztof Brejza zwrócił się z interpelacją ws. nagród przyznanych członkom Rady Ministrów. W przygotowanej w lutym odpowiedzi wiceszef Kancelarii Premiera Paweł Szrot zamieścił tabelę z łącznymi kwotami nagród brutto dla poszczególnych ministrów w 2017 r. Wynika z niej, że nagrody otrzymało 21 konstytucyjnych ministrów (od 65 100 zł rocznie do 82 100 zł), 12 ministrów w KPRM (od 36 900 zł rocznie do 59 400 zł) oraz b. premier Beata Szydło (65 100 zł).

W reakcji na przekazane informacje Brejza złożył do KPRM kolejną interpelację, w której zapytał m.in. o to, kto podjął decyzje w sprawie przyznania nagrody dla b. premier i ministrów oraz jak zostały one uzasadnione.

W datowanej na ubiegły piątek odpowiedzi na interpelację, której skan opublikował na Twitterze poseł Platformy, szef Kancelarii Michał Dworczyk poinformował, że decyzje o wypłacie nagród podjęła Beata Szydło "i do Niej należała ostateczna ocena pracy poszczególnych ministrów i ich resortów oraz zaangażowania w realizację priorytetowych zadań Rządu". Według posła oznacza to, że b. premier przyznała nagrodę m.in. dla siebie oraz że "nie ma żadnych uzasadnień" decyzji ws. ich przyznania.

PAP/Edyta Roś/OP

Oceń