Majątek księdza od koperty Kaczyńskiego. Posiada milionową posiadłość

27.02.2019 17:11

Ks. Rafał Sawicz, który zasiada w radzie Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego, może dysponować sporym majątkiem. Według "Gazety Wyborczej" ma on posiadać nieruchomość o wartości ponad milion złotych. Oficjalnie kapłan uznawany jest za "księdza zaginionego".

Majątek księdza od koperty Kaczyńskiego. Rafał Sawicz posiada milionową posiadłość fot. Ray Bond/Shutterstock (ilustracyjne)

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Zdaniem "Wyborczej", Sawicz to jedna z głównych postaci sprawy wokół tzw. taśm Kaczyńskiego. 

Gerald Birgfellner, austriacki biznesmen mający zbudować dla spółki Srebrna dwa 190-metrowie wieżowce w centrum Warszawy, zeznał w prokuraturze o próbie przekazania 50 tys. zł dla ks. Rafała Sawicza. 

Duchowny z Pomorza zasiada w radzie Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego - wraz z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim i posłem Krzysztofem Czabańskim. Kwota 50 tys. zł dla Sawicza miała załatwić uzyskanie od niego niezbędnych podpisów dla Birgfellnera.

Kim jest znikający ks. Sawicz? To on na polecenie Kaczyńskiego miał otrzymać 50 tys. zł

Ogromny majątek księdza Sawicza

Według gazety Sawicz jest właścicielem 1,5-hektarowej posiadłości w Nadolu na Pomorzu.

W jej skład wchodzi piętrowy dom o powierzchni 120 metrów kwadratowych. Nieruchomość znajduje się blisko Jeziora Żarnowieckiego i plaży w Dębkach. Szacunkowa wartość posiadłości - opracowana na podstawie podobnych ogłoszeń z okolicy - to ponad milion złotych. 

Ksiądz nabył nieruchomość 10 lat temu, rok po powołaniu abp Sławoja Leszka Głódzia na metropolitę gdańskiego. Wówczas Sawicz został kapelanem arcybiskupa seniora Tadeusza Gocłowskiego, poprzedniego hierarchę w Gdańsku.

"Wyborcza" przypomniała, że później trafił do parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Różańca św. w Gdańsku-Przymorzu. Tam miał zbierać środki na posiłki szkolne dla dzieci z ubogich rodzin. Ponadto uczył religii w miejscowej szkole. 

Ksiądz od „koperty Kaczyńskiego” znowu zniknął. Zwolnił się z pracy i ślad po nim zaginął

Sawicz miał nabyć posiadłość za gotówkę. Nieruchomość nigdy nie należała do abp Gocłowskiego, który zmarł  2016 roku. Według poprzedniego właściciela, cytowanego przez "Wyborczą" Sawicz "zgłosił się z ogłoszenia". - Nie znałem człowieka. U notariusza dowiedziałem się, że jest księdzem, bo przyszedł w koloratce – dodał.

Z parafii do urzędu

Okazuje się, że zgodnie z prawem kanonicznym ksiądz nie może kupować nieruchomości na własną rękę ani prowadzić interesów na dużą skalę.

- Na kupno działki i budowę domu przez księdza musiałaby się zgodzić kuria – wskazał były urzędnik kurii gdańskiej, cytowany przez "GW". Nieoficjalnie Sawicz takiej zgody nie posiadał.

Znikający ksiądz Sawicz przerywa milczenie: Jestem zdumiony zamieszaniem

Obecnie nie ma kontaktu z Sawiczem, który uznawany jest oficjalnie za "księdza zaginionego". Kapłan był wykonawcą testamentu abp Gocłowskiego oraz miał dostęp do jego konta. Gdańska kuria nie powiedziała, jak z tej roli wywiązał się Sawicz.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że od czerwca 2016 roku Sawicz pracuje w Urzędzie Miasta Gdańska w Referacie Analiz Opłat i Rozliczeń Wydział Skarbu. W połowie lutego znajdował się na urlopie wypoczynkowym.

Znikający ksiądz Sawicz się znalazł. Ma już inne zatrudnienie

RadioZET.pl/Gazeta Wybrocza/PTD

Oceń