Lista deficytowych zawodów budzi kontrowersje. Ślusarz bardziej potrzebny niż opiekun osób starszych?

14.05.2019 10:53

Resort edukacji opublikował listę deficytowych zawodów. Na jej podstawie będzie rozdzielana specjalna dotacja. „Dziennik Gazeta Prawna” alarmuje, że lista MEN budzi ogromne kontrowersje.

Lista zawodów deficytowych MEN. Cieśla bardziej potrzebny niż informatyk? fot. Kawin Ounprasertsuk/Shutterstock (ilustracyjne)

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Ministerstwo Edukacji Narodowej pod koniec marca tego roku opublikowało w Monitorze Polskim listę deficytowych zawodów.

Na jej podstawie będą wybierane profesje, które już od września będą dotowane. Przedsiębiorcy otrzymają dotację za przyuczanie uczniów, którzy zdecydują się rozpocząć pracę w niepopularnym zawodzie.

Których zawodów najbardziej brakuje według MEN?

MEN opublikował alfabetyczną listę najbardziej deficytowych zawodów - zarówno w całym kraju, jak i w poszczególnych województwach. Według "Dziennika Gazety Prawnej" "ślusarz bardziej potrzebny niż opiekun osoby starszej".

W rozmowie z gazetą Anna Ostrowska, rzeczniczka MEN, podkreśla, że prognoza została opracowana przez Instytut Badań Edukacyjnych z wykorzystaniem prognoz GUS i resortu rodziny oraz z udziałem ekspertów.

– Prognoza wskazuje na trendy w okresie 5-letnim (cykl kształcenia branżowego) i będzie corocznie aktualizowana – zapewniła.

Jak przypomniał „DGP”, pracodawca za uczenie młodego pracownika w zawodzie, na które jest szczególne zapotrzebowanie, otrzyma 10 tys. zł dofinansowania w ciągu 36 miesięcy. Obecnie to wsparcie wynosi 8081 zł. Kształcenie uczniów w zawodach deficytowych będzie oznaczać wyższą subwencję.

Ostra krytyka listy MEN

Część przedsiębiorców i środowiska edukacyjnego nie kryje oburzenia. 

– Ta lista to żart. Nie uwzględnia żadnej prognozy na przyszłość. Wystarczy spojrzeć na województwo łódzkie, gdzie odradza się przemysł odzieżowo-tekstylny – dodaje ostro Bogusław Słaby z Sektorowej Rady ds. Kompetencji Moda i Innowacyjne Tekstylia.

Dodał, że na liście nie znalazło się wiele profesji związanych z przemysłem tekstylnym np. szwaczki czy krawcy. Zdaniem „DGP” szwaczki w woj. łódzkim mogą zarobić nawet 6 tys. zł brutto.

Krytyka koncentruje się również wokół braku na liście zawodów, które w najbliższej przyszłości będą bardzo pożądane na rynku pracy – m.in. związane z robotyzacją i automatyzacją procesów czy drukiem 3D.

W zestawieniu MEN nie ma również zawodów unikatowych.

– Myślę na przykład o zegarmistrzu – polscy fachowcy naprawiają zegary we Francji, czy zdunie. Do wymiany jest mnóstwo pieców w związku z walką ze smogiem, wraca moda na piece kaflowe i kominki. A w skali roku w Polsce przeprowadza się 30 egzaminów na zdunów. To stanowczo za mało – wskazał Andrzej Stępnikowski, zastępca dyrektora zespołu oświaty zawodowej i problematyki społecznej w Związku Rzemiosła Polskiego, cytowany przez „DGP”.

RadioZET.pl/Dziennik Gazeta Prawna/PTD

Oceń