Lewandowski: Kolejny wzrost wynagrodzeń w najbliższych miesiącach

16.02.2018 18:44

- W najbliższych miesiącach będziemy świadkami kolejnych wzrostów wynagrodzeń, bo gospodarka ma zdrowe podstawy - powiedział PAP Marek Lewandowski, rzecznik prasowy przewodniczącego Solidarności, komentując piątkowe dane GUS na temat wzrostu płac w styczniu.

Lewandowski: Kolejny wzrost wynagrodzeń w najbliższych miesiącach fot. Josefa nDiaz on Unsplash

Jak podał w piątek Główny Urząd Statystyczny, w styczniu br. przeciętne miesięczne wynagrodzenie (brutto) było wyższe o 7,3 proc. rdr i wyniosło 4588,58 zł. Tym samym, jak wynika z danych GUS, przeciętne wynagrodzenie brutto w styczniu było o 7,7 proc. niższe niż miesiąc wcześniej, kiedy wyniosło 4973,73 zł. Przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było w styczniu br. wyższe o 3,8 proc. rdr i wyniosło 6186,6 zł, natomiast w porównaniu do grudnia ub. roku było wyższe o 2,0 proc.

- Te wyniki wskazują, że gospodarka ma dużo zdrowsze podstawy niż było to wielokrotnie podnoszone - podkreślił Lewandowski. Dodał, że pensje, szczególnie płaca minimalna, powinny wzrosnąć dużo szybciej niż to się stało.

- Zaznaczaliśmy to przy ustalaniu płacy minimalnej w ubiegłym roku. Podkreśliliśmy, że (...) dane makroekonomiczne wskazują na dużo lepszą kondycję gospodarki niż to było podawane w czasie negocjacji - zaznaczył.

Ekonomiści pytani przez PAP Biznes spodziewali się w tzw. konsensusie rynkowym, że przeciętne wynagrodzenie w styczniu wzrośnie o 6,9 proc. rok do roku, a w porównaniu z grudniem oczekiwali spadku o 8 proc. Zgodnie z konsensusem zatrudnienie miało w styczniu wzrosnąć o 3,8 proc. licząc do stycznia 2017 r., a wobec poprzedniego miesiąca o 1,9 proc.

Według Lewandowskiego przestrzeń do wzrostu wynagrodzeń jest zatem dużo większa. - Skoro w stosunku do prognoz mamy prawie pół procentową różnicę, to pokazuje, że z naszą gospodarką będzie coraz lepiej - ocenił.

Przewiduje, że w najbliższych miesiącach - będziemy świadkami kolejnych wzrostów wynagrodzeń. - Presja płacowa będzie coraz bardziej istotna. W tych wskaźnikach widać też, że rynek pracownika przyczynia się do szybszego wzrostu pensji - wskazał Lewandowski.

Jak zaznaczył rozmówca PAP, pracodawcy powinni się z tego cieszyć, bo dzięki wzrostowi wynagrodzeń i takim programom, jak 500 plus druga część gospodarki, która nakręca koniunkturę, a więc konsumpcja wewnętrzna, też będzie mocniejszym kołem zamachowym niż to było do tej pory.

Zdaniem Lewandowskiego polska gospodarka musi się jednak przestawiać - ze skręcania śrubek na ich produkowanie. - Nie będzie wysokich wynagrodzeń i dobrej gospodarki na prostych montowniach, na taśmach, gdzie jesteśmy elementem łańcucha pokarmowego dużych międzynarodowych gospodarek i koncernów - zaznaczył. Dodał, że w Polsce lokowano gorsze prace, wymagające niskowykwalifikowanych pracowników: zdrowych, dyspozycyjnych i tanich. - To się na szczęście zaczyna zmieniać - podkreślił.

Lewandowski zwrócił też uwagę na powiązanie wzrostu wynagrodzeń z produktywnością. - Pracodawcy w końcu muszą uruchomić zamrożone na kontach pieniądze i zacząć inwestować w lepsze miejsca pracy, żeby podnosić produktywność. To jeszcze bardziej się przełoży na wzrost wydajności, która w Polsce ciągle jest niższa - ocenił. Dodał, że ważne są przy tym narzędzia pracy, jakimi dysponuje pracownik. - Np. niemiecki przedsiębiorca daje swojemu pracownikowi koparkę. Nasz przedsiębiorca - łopatę. I chociaż on jest dużo bardziej wydajny od niemieckiego pracownika, to nigdy łopatą nie wykopie tyle, co przy użyciu maszyny - powiedział.

Jego zdaniem presja płacowa będzie wymuszała zmiany w tym obszarze. - Pracodawcy będą musieli (...) w końcu zacząć inwestować, bo zbyt drodzy pracownicy nie będą już w stanie wykonywać tego, co do tej pory i w taki sposób, jak do tej pory, by firmy mogły normalnie funkcjonować i się rozwijać - powiedział Lewandowski.

Według niego wyższe pensje pracowników są dla gospodarki bardzo opłacalne i są opłacalne przede wszystkim dla przedsiębiorców. - Nikt nie będzie kupował samochodów czy remontował mieszkania, jeśli nie będzie miał na to pieniędzy - wskazał.

Lewandowski mówił też o wpływie czynników sezonowych na rynek pracy. - W poprzednich latach one bardziej dominowały, teraz się spłaszczyły, co potwierdza, że fundamenty gospodarki są dużo trwalsze niż można było się spodziewać - zaznaczył. Dodał, że to daje gwarancję, że dobrze płatnych miejsc pracy będzie przybywać. Zaznaczył jednak, że należy pamiętać, iż bezrobocie nie będzie spadać w nieskończoność. - Im niższe, tym trudniej zrobić kolejny postęp - zaznaczył.

PAP/Magdalena Jarco/OP

Oceń