Kierowca Ubera otrzymał 10 tys. zł kary. Sąd odrzucił odwołanie studenta

19.02.2019 15:26

Aż 10 tysięcy złotych kary otrzymał od Inspekcji Transportu Drogowego Hubert M., który wykonywał płatne przejazdy za pomocą aplikacji Uber. Niekorzystną dla studenta decyzję potrzymał sąd administracyjny. 

Kierowca Ubera otrzymał 10 tys. zł kary. Sąd odrzucił odwołanie studenta fot. Tero Vesalainen/Shutterstock (ilustracyjne)

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Uber, czyli mobilna aplikacja pozwalająca na wykonywanie i zamawianie płatnych przewozów, jest dostępna w Polsce od 2014 roku.

Od tego czasu z amerykańską firmą współpracowało tysiące kierowców. Jednym z nich był student Hubert M., który 8 września 2017 roku został zatrzymany podczas kontroli przez funkcjonariuszy Inspekcji Transportu Drogowego.

Sąd po stronie inspekcji drogowej

Kierowca Ubera poruszający się Toyotą Yaris nie dysponował licencją na wykonywanie płatnych przewozów. Za podwiezienie klienta miał otrzymać 200 złotych. Sprawa studenta trafiła do rozpatrzenia przez Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego, który nałożył na niego 10 tys. złotych kary.

Powodem było „wykonywanie transportu drogowego bez wymaganego zezwolenia na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego lub bez wymaganej licencji oraz wykonywanie przewozu okazjonalnego samochodem niespełniającym kryterium konstrukcyjnego”. 

Od wysokiej kary Hubert M. się odwołał. Jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie przyznał rację funkcjonariuszom ITD.

Skoro Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej potraktował Uber jako wykonującego w części usługę transportową (w zakresie pośrednictwa) to oczywistym jest, że skarżący jako realizator drugiej części usługi (przewóz pasażera) również wykonywał usługę transportową” – podkreślono w uzasadnieniu wyroku WSA w Krakowie.

To oznacza, że Hubert M. powinien mieć uprawnienia do wykonywania przewozu osób i jego samochód powinien być do tego celu przystosowany. 

Uber będzie płacił podatki w Polsce?

Rząd pracuje właśnie nad nowelizacją ustawy o transporcie drogowym. Ma ona uregulować rynek płatnych przewozów w Polsce, również za pomocą aplikacji takich jak Uber.

– W ubiegłym tygodniu Komitet Stały (Rady Ministrów – przyp. red.) przyjął ten projekt ustawy porządkującej kwestie, które dają przede wszystkim szanse i nadzieje na to, że działalność gospodarcza w tym zakresie będzie działalnością uczciwą, (prowadzoną – przyp. red.) w obszarze uczciwej konkurencji, na tych samych warunkach dla wszystkich podmiotów gospodarczych, które je realizują – wyjaśnił Andrzej Adamczyk na antenie Radia Kraków.

– Jestem przekonany, że niebawem projekt ustawy trafi na posiedzenie rządu, być może będzie to jutro. Mam taką nadzieję. Za chwilę gospodarzem tego projektu ustawy będzie polski Sejm, Senat. Ustawa zostanie przyjęta. Jestem przekonany, że ona w sposób jednoznaczny uspokoi wszystkie nastroje, emocje – ocenił Adamczyk.

Jak zapewnił, będzie można wówczas uznać, że „rynek przewozów pasażerów samochodami osobowymi jest uregulowany i konkurencja na tym rynku będzie uczciwa”.

– Nie będzie sytuacji takiej jak do tej pory, że część wykonujących te zadania, usługi nie płaciła podatków – dodał.

Jak wyjaśnił, do tej pory druga część kierowców „musiała spełniać kryteria, [...] warunki, także płaciła i płaci rzetelnie podatki”. W jego ocenie „nie może być mowy o tym, że są dwie grupy – jedna uprzywilejowana, ponieważ nie windykuje się od niej przestrzegania prawa, czy też nie ma przepisów prawnych, które by regulowały ich (kierowców – przyp. red.) działalność ze względu na to, że jest ona wynikiem korzystania z nowoczesnych technologii”.

Zapewnił, że „regulacja tych kwestii jest jednoznaczna”. „Mam nadzieję, że po przyjęciu projektu ustawy te emocje zostaną w znacznym stopniu albo całkowicie wychłodzone” – wskazał.

RadioZET.pl/Rzeczpospolita/PAP/PTD

Oceń