Facebook i PAP uczą jak rozpoznać fałszywe informacje

09.10.2018 13:06

Nie ufaj nagłówkom, zwróć uwagę na zdjęcia, sprawdź źródło, poszukaj opinii innych osób - Facebook i Polska Agencja Prasowa rozpoczęli we wtorek kampanię edukacyjną, która ma pomóc użytkownikom internetu rozpoznać tzw. "false news", czyli fałszywe informacje.

gazeta fot. rawpixel on Unsplash

Szef zespołu Facebooka ds. polityki publicznej w Polsce i krajach bałtyckich Jakub Turowski podkreślił na konferencji prasowej, że kampania jest skierowana przeciwko fałszywym informacjom. - Chcemy dotrzeć do użytkowników, za pośrednictwem strony facebookowej PAP, z serią 10 wskazówek, które mają inspirować, aby krytycznie spoglądać na wiadomości - mówił. Dodał, że kampania będzie trwała prawie miesiąc.

Wśród zaleceń zajdzie się m.in. to, aby dobrze przyjrzeć się adresowi URL (wiele stron z fałszywymi informacjami naśladuje autentyczne źródła), uważać na nietypowe formatowanie (wiele stron z fałszywymi informacjami zawiera błędy ortograficzne lub ma nietypowy układ), sprawdzić daty oraz to, czy informacja nie jest dowcipem.

Zdaniem Turowskiego w walce z "false newsami" kluczowa jest edukacja i krytyczne czytanie treści w internecie. - Jesteśmy przekonani, że skuteczna walka z "false newsami" jest oparta na współpracy takich firm jak nasza z podmiotami jak Polska Agencja Prasowa, ze szkołami, z administracją publiczną - mówił.

Z kolei prezes Polskiej Agencji Prasowej Wojciech Surmacz powiedział, że najważniejszą wartością agencji jest wiarygodność. - Wiarygodność w mediach, nie chce powiedzieć, że trafia na margines, ale jest bagatelizowana niestety przez wiele mediów - podkreślił.

- Postanowiliśmy zostać partnerem Facebooka w walce, edukacji z fałszywymi informacjami, dlatego, że uważamy, że od tego też zależy przyszłość rynku mediów - dodał prezes PAP.

Zwrócił uwagę, że PAP często ma do czynienia z nieprawdziwymi informacjami. Podał przykład fałszywego konta premiera Mateusza Morawieckiego na Twitterze. - Tutaj bardzo liczy się reakcja właściciela, operatora konta, profilu (...). Niestety Twitter bardzo długo nie reagował na prośby i kancelarii premiera i PAP. To konto zostało w końcu zlikwidowane, ale chyba po kilku miesiącach. To jest duża odpowiedzialność po stronie firm, które są właścicielami danego medium skocznościowego - powiedział Surmacz.

Turowski powiedział, powołując się na słowa założyciela Facebooka Marka Zuckerberga, że kwestia "false newsów" to wyścig zbrojeniowy. - Zawsze będziemy mieli do czynienia z osobami, które będą chciały wykorzystać platformę w nienależyty sposób. Dlatego kampanie edukacyjne są kluczowe - stwierdził.

Zwrócił uwagę, że duża część "false newsów" jest tworzona na Facebooku przez fałszywe profile. Dlatego - kontynuował - Facebook likwiduje takie fałszywe tożsamości. Ograniczamy też zasięg fałszywych informacji. Jeżeli zdajemy sobie sprawę z tego, że dana strona jest oparta na tzw. clickbajcie, to są te słynne strony "Tina Turner nie żyje", oparte na motywacji finansowej, wtedy ograniczamy zasięg - mówił Turowski.

Jak podkreślił, Facebook prowadzi w niektórych krajach także "fact checking". - Polega to na tym, że wchodzimy we współpracę z lokalnym partnerem, który sprawdza, czy dana informacja jest prawdziwa, czy nie. Nie Facebookowi decydować o tym, co jest prawdą, a co nie. Do tego potrzebujemy lokalnym partnerów  - wyjaśniał ekspert. Wyraził nadzieję, że niedługo w Polsce również będzie można wykorzystać "fact cheking". Dodał, że prowadzone są w tej sprawie rozmowy.

PAP/Paweł Żebrowski/OP

Oceń