Strajki kolejarzy we Francji

03.04.2018 11:28

Francuscy kolejarze strajkują we wtorek, drugi dzień z rzędu, protestując przeciwko reformom zapowiadanym przez prezydenta kraju Emmanuela Macrona. Według AFP cykliczne strajki i demonstracje planowane na najbliższe trzy miesiące mogą sparaliżować Francję.

tłum ludzi fot. PAP Foto

Według francuskich kolei państwowych SNCF w strajku, który rozpoczął się w poniedziałek wieczorem i ma potrwać do środy, bierze udział 48 proc. wszystkich pracowników, w tym 77 proc. maszynistów.

We wtorek anulowano ponad 85 proc. połączeń krajowych obsługiwanych przez pociągi dużej prędkości (TGV) i 80 proc. połączeń wykonywanych przez składy regionalne. Znacznie mniejsze utrudnienia dotyczą połączeń międzynarodowych: realizowanych jest 75 proc. planowanych połączeń pociągów Eurostar między Francją i Belgią a Wielką Brytanią, prawie bez zmian kursują pociągi Thalys łączące Francję, Belgię, Holandię i Niemcy.

Strajki na francuskich dworcach

Ze względu na strajki na dworcach panuje chaos. Agencja AP pisze, że na dworcu Gare de Lyon na wschodzie Paryża jest tylu oczekujących pasażerów, że ludzie "wylewają się z peronów na tory".

Protestujący kolejarze sprzeciwiają się reformie SNCF, która ma być przeprowadzona za pomocą dekretów; ma ona m.in. położyć kres specjalnemu statusowi kolejarzy. Associated Press zauważa, że ta grupa zawodowa ma we Francji m.in. gwarancję zatrudnienia do końca życia, corocznej podwyżki płac oraz możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę, która dodatkowo jest wysoka. Rząd podkreśla, że zgodnie z reformą specjalny status nie zostanie zabrany obecnym pracownikom, ale nie będzie już przyznawany zatrudnionym w przyszłości.

Reformy Macrona

Innym celem reform Macrona ma być otwarcie tego sektora dla konkurencji; jak wyjaśnia agencja Reutera, prezydent chce przekształcić mocno zadłużone koleje (46,6, mld euro długu na koniec 2017 roku) w przedsiębiorstwo przynoszące zyski. Jednak zdaniem związków zawodowych szef państwa toruje drogę do ich prywatyzacji.

Związkowcy planują, że dwudniowe strajki będą odbywały się każdego tygodnia do końca czerwca.

Strajki w liniach lotniczych, służbach komunalnych i zakładach energetycznych

Strajki i demonstracje organizują także pracownicy innych sektorów. We wtorek czwarty w tym roku strajk prowadzą pracownicy francuskich linii lotniczych Air France - domagają się 6-procentowej podwyżki wynagrodzeń. Wielodniową akcję strajkową rozpoczynają we wtorek również służby komunalne takich metropolii jak Paryż i Marsylia, a także miast na północy i wschodzie Francji. Chcą, by ich pracę uznano z szczególnie ciężką i zwiększono im wynagrodzenia. Akcje strajkowe zapowiedzieli też pracownicy zakładów energetycznych.

Rząd, który w zeszłym roku dokonał przeglądu przepisów dotyczących pracy i przygotował wiele reform, w tym ubezpieczenia od bezrobocia, zapowiedział, że będzie trzymał się swoich planów, ale jednocześnie uważnie przyglądał się protestom. Przekonywano, że działania w tej sprawie będą prowadzone z "pełną, ale spokojną determinacją".

Agencja Reutera podkreśla, że gdy w 1995 roku ówczesny premier Francji Alain Juppe starł się ze związkami zawodowymi kolejarzy, "skończyło się to źle". Strajki sparaliżowały wówczas kraj i zmusiły premiera do cofnięcia reform, co ostatecznie doprowadziło do jego dymisji. Mając w pamięci te wydarzenia, kolejne rządy obawiały się przeprowadzania reform wbrew związkowcom.

Jednak związki zawodowe mają obecnie we Francji nieco słabszą pozycję niż w roku 1995, a dodatkowo są podzielone w ocenie socjalnych i ekonomicznych reform Macrona - zauważa Reuters. Zgodnie z opublikowanym w niedzielę sondażem instytutu Ifop ponad połowa Francuzów uważa, że obecne strajki są nieuzasadnione.

AFP podkreśla z kolei, że w kwestii proponowanych reform w tym sektorze Macron - krytykowany przez socjalistów, którzy ubolewają nad "brakiem dialogu" - cieszy się w mniejszym lub większym stopniu poparciem prawicy.

Zakłócenia w Belgii przez wielki strajk kolejarzy we Francji

Pierwsza odsłona mających trwać przez kilka miesięcy serii akcji protestacyjnych francuskich kolejarzy spowodowała we wtorek reperkusje w sąsiedniej Belgii.

Pracownicy francuskich kolei państwowych (SNCF) rozpoczęli w poniedziałek wieczorem strajk, który potrwa do środy. W bezprecedensowej akcji sprzeciwu wobec reformy SNCF przygotowanej przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona nadsekwańscy kolejarze chcą prowadzić co tydzień dwudniowe protesty przez najbliższe trzy miesiące.

Jak informuje belgijski publiczny nadawca RTBF, z tego powodu anulowano już kilka szybkich pociągów Thalys pomiędzy Brukselą i Paryżem oraz połączeń Eurostar między Brukselą a Londynem.

Odwoływanie kursów odbija się nie tylko na podróżnych, którzy chcieliby pojechać z belgijskiej stolicy do stolic sąsiednich krajów, ale również na tych, którzy podróżują między mniejszymi ośrodkami. We wtorek odwołano wszystkie pociągi między belgijskim Tournai a przygranicznym francuskim Lille.

Z powodu strajku został anulowany kurs pociągu dalekobieżnego Thalys relacji Bruksela Midi - Paryż Nord z godz. 9.43. O 17.19 nie pojedzie też pociąg w stronę przeciwną. Trasy pociągów kursujących z Amsterdamu do Lille w północno-wschodniej Francji zostały skrócone i odbywają się jedynie na odcinku Bruksela-Amsterdam.

PAP/OP

Oceń