Przez kilka lat liczba browarów w kraju wzrosła prawie trzykrotnie

08.11.2018 13:31

Polska branża piwowarska rozwija się bardzo dynamicznie. W kilka lat liczba browarów w kraju wzrosła prawie trzykrotnie. Obecnie mamy ich ponad 200 – powiedział PAP sędzia piwny, sensoryk i organizator Poznańskich Targów Piwnych Grzegorz Stachurski.

 Browar Okocim fot. ALBIN MARCINIAK / EAST NEWS

Przed II wojną światową w Polsce działało około 160 browarów. Z powodu wojennej zawieruchy wiele z nich zostało zniszczonych. Później browary przechodził z rąk prywatnych w ręce państwowe i – jak tłumaczył PAP sędzia piwny, sensoryk i organizator Poznańskich Targów Piwnych Grzegorz Stachurski – wtedy też browary nie miały się najlepiej.

"W czasach komunistycznych piwo było po prostu najtańszym sposobem żeby +dostarczyć procenty do mózgu+ i ta opinia pokutuje niestety do tej pory. U nas jeszcze długo będziemy pracować na tym, żeby to przekonanie odwrócić. Po upadku komuny w latach 90., jak się zaczął wolny rynek, do Polski weszły duże koncerny, wykupiły prawie wszystkie zakłady, które dało się wykupić i zostawiły sobie te najbardziej rentowne, najbardziej sensowne do restrukturyzacji, a te mniejsze po prostu pozamykano" – zaznaczył Stachurski.

Do 2011 roku w Polsce funkcjonowało prawie 70 browarów. Ekspert wskazał, że była to niewielka liczba, w porównaniu np. z rynkiem w Czechach, gdzie istnieje ponad 400 browarów, lub rynkiem niemieckim – gdzie funkcjonuje ponad 600.

"Zmiana w Polsce nastąpiła właśnie około roku 2011. Paru pasjonatów zauważyło, że można robić coś innego, coś bardziej szalonego niż mocniejsze lub słabsze eurolagery, które są dostępne na sklepowych półkach – i wystartowali bardzo powoli. Ich piwa się przyjęły i w ślad za nimi poszli następni, później otworzył się też pierwszy rzemieślniczy browar, już taki fizyczny" – mówił Stachurski.

"Polskie prawo nie sprzyjało jednak wtedy takim browarom. Było ono dostosowane tylko do ogromnych zakładów produkcyjnych i urzędy nie wyobrażały sobie, że może się otworzyć browar, który jest wielkości sklepu. Te wszystkie szlaki zostały jednak poprzecierane i obecnie te browary, które teraz startują, mają już dużo łatwiej. W tym roku przekroczyliśmy liczbę 200 browarów, więc dzieje się naprawdę dużo. Świadczą też o tym nowości, jakie się ukazują na naszym rynku. W 2014 roku było to około 500 nowych pozycji, a w ubiegłym roku – już ponad 1,6 tys." – dodał.

Zdaniem eksperta obecnie polska branża piwowarska w porównaniu z innymi europejskimi państwami wypada bardzo dobrze. "Należy pamiętać, że u naszych sąsiadów to piwowarstwo rzemieślnicze zachowało się w klasycznej postaci, tam nie zamykano browarów, tam wciąż funkcjonowała ich duża liczba i tradycje związane z piwem są kultywowane od dziesiątek, jak nie setek lat. U nas za czasów komuny piwowarstwo bardzo podupadło, szczególnie opinia, renoma i niestety jakość piwa. Po wejściu na wolny rynek pojawiły się tylko piwa koncernowe, które były dostępne wszędzie, ale wszędzie one były jedne i te same. W sklepach były tylko trzy, cztery marki" – tłumaczył.

"To spowodowało, że nastąpił u nas efekt taki, jak w Stanach Zjednoczonych, tylko, że tam to się działo w latach 70. Wówczas tam także było tylko kilka koncernów, ale zmiany w prawie spowodowały, że bardzo szybko rozwinęło się piwowarstwo rzemieślnicze. W tej chwili Stany uznaje się za ikonę, wzór rozwoju piwowarstwa rzemieślniczego. O Polsce mówi się jednak, że jesteśmy Stanami Zjednoczonymi w pigułce, bo to, co tam działo się przez 30, 40 lat – u nas się dzieje w ciągu zaledwie kilku lat i bardzo szybko się rozwija" – wskazał.

Stachurski podkreślił, że dla wielu osób, które na początku przypuszczały, że własny browar rzemieślniczy będzie tylko rozwijaniem pasji, osób, które wystartowały ze swoją działalnością na początku tych przemian – obecnie browar jest już źródłem dochodu i dobrze prosperującą firmą.

"Dla osób, które dopiero zaczynają – bywa z tym różnie. To też zależy od tego, jak mocno chce się w to wejść, jak poważnie się chce podejść do tematu. Można zaczynać spokojnie, powoli, traktować to jako coś dodatkowego, a można zaryzykować, pójść va banque i od razu wystartować z dużym projektem. Zarówno jedne, jak i drugie modele się przyjmują. Obecnie wiele browarów, które nie miały własnych budynków, już po paru latach działalności zaczyna stawiać budynki, wstawiać sprzęt i stają się normalnymi browarami fizycznymi. Im więcej takich fizycznych browarów, tym lepiej, bo tak naprawdę tylko na swoim sprzęcie można mieć pełną kontrolę jakości i doglądać całego procesu. To są też przecież podatki tych firm, które zostają w Polsce. Bardzo dobrze, że ten sektor rozwija się u nas się tak dynamicznie" – podkreślił Stachurski.

W piątek w stolicy Wielkopolski rozpocznie się kolejna edycja Poznańskich Targów Piwnych – największego tego typu wydarzenia w kraju, poświęconego przede wszystkim browarom rzemieślniczym. Ponad 70 wystawców zaprezentuje 900 rodzajów piwa, cydrów i miodów pitnych z ponad 400 kranów. W trakcie trwania wydarzenia zaprezentowany zostanie przegląd rynku, nowe produkty i innowacje na nadchodzący sezon.

W ramach targów zaplanowano również różne prelekcje, warsztaty i spotkania, a także m.in. galę finałową międzynarodowego Konkursu Piw Rzemieślniczych i X Poznańskiego Konkursu Piw Domowych. 

PAP/Anna Jowsa/OP

Oceń