Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Agnieszka Więdłocha , Maciej Stuhr
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Zakaz handlu w niedzielę - jak wpłynął na sprzedawców?

19.09.2018 12:41
xxx biznes

Wbrew wcześniejszym obawom, zakaz handlu w niedzielę nie wpłynął na pogorszenie wyników finansowych największych sieci handlowych, wynika z analizy DNB Bank Polska. Według szacunków banku, średnioroczna stopa wzrostu branży handlowej do 2020 roku powinna oscylować wokół 3-4%.

zakaz handlu fot. east news

Zakaz handlu w niedziele sklepy

W ciągu pół roku obowiązywania zakazu handlu w niedzielę, sprzedawcy byli zmuszeni zamknąć swoje sklepy 17 razy. Do końca 2018 r. takich niedziel będzie jeszcze 6.

- Wbrew wcześniejszym obawom, zakaz ten nie wpłynął na pogorszenie wyników finansowych największych sieci handlowych, a klienci powoli i konsekwentnie zmieniają przyzwyczajenia zakupowe. Według szacunków DNB Bank Polska, średnioroczna stopa wzrostu branży handlowej do 2020 r. powinna oscylować wokół 3-4% - czytamy w komunikacie.

DNB przypomina, że w 2019 r. handel będzie dozwolony tylko w ostatnią niedzielę każdego miesiąca, a od 2020 r. - w ciągu całego roku takich niedziel będzie już tylko siedem.

- Nasze szacunki pokazują, że przychody osiągane przez sprzedawców w niedzielę stanowiły około 10% przychodów osiąganych w ciągu całego tygodnia. Wyniki finansowe za ostatnie półrocze pokazują, że zakaz handlu w niedzielę był neutralny dla sporej grupy spółek z tego sektora, dla części z nich zaskakująco pozytywny, choć głównie ze względu na redukcję zatrudnienia. Jest to jednak zbyt krótki okres, by wyciągnąć wiążące wnioski. Nowego systemu uczą się zarówno przedsiębiorcy, jak i konsumenci - powiedziała dyrektor biura handlu i usług w DNB Bank Polska Ewa Białek, cytowana w komunikacie.

Bank przypomina, że dane GUS pokazują, iż w ciągu ostatnich sześciu miesięcy dynamika sprzedaży powinna być dla branży satysfakcjonująca. W marcu, kwietniu, maju, czerwcu oraz lipcu była ona wyższa średnio o 6,8% niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Również porównanie miesiąc do miesiąca nie powinno budzić większych niepokojów. Spadek o 5,9% odnotowano w kwietniu w stosunku do marca oraz o 0,2% w lipcu w stosunku do czerwca.

- Tradycyjnie szczyt zakupowy w marketach i dyskontach to piątkowe popołudnie oraz sobota. Wtedy Polacy robią większe zakupy na cały tydzień. To się nie zmieniło, może oprócz tego, że kupują jeszcze więcej niż dotychczas, czyli na zapas - dodała Białek.

Według banku, zmiana ta wynika m.in. z intensywnej polityki reklamowej największych sieci handlowych. Według danych Kantar, suma wydatków reklamowych pięciu graczy o największym budżecie (Lidl, Biedronka, Kaufland, Carrefour i Tesco) wzrosła w pierwszym kwartale o 20% r/r. W sierpniu tego roku handel był sektorem, który na reklamę w mediach wydał najwięcej, bo blisko 282 mln zł (dane IMM).

- Branża FMCG niewątpliwie jest w bardzo dobrej sytuacji, a pamiętajmy, że odpowiada ona za 35% sektora handlu detalicznego. Powodów do niepokoju nie mają również sprzedawcy sprzętu elektronicznego. Specyfika tego sektora sprawia, że zakupów sprzętu AGD i RTV dokonujemy zazwyczaj w tygodniu i coraz częściej w internecie. W weekendy jedynie oglądamy to, na zakup czego decydujemy się później - uważa Białek.

Jej zdaniem, w nieco gorszej sytuacji są sprzedawcy odzieży i obuwia, co pokazują zresztą wyniki za pierwsze półroczne niektórych firm.

- Sektor ten nie znalazł się jeszcze do końca pomysłu, jak zagospodarować lukę powstałą na skutek wprowadzenia niedzielnego zakazu handlu. Do tego za nami bardzo gorąca wiosna i lato, a dobra pogoda zawsze sprawia, że Polacy rzadziej odwiedzają galerie handlowe, które są głównym kanałem sprzedaży dla producentów ubrań i butów - dodała Białek.

Otwarte w niedziele

W niedziele niehandlowe nie wszystkie sklepy muszą być zamknięte. Ustawa bowiem przewiduje katalog 32 wyłączeń. Zakaz nie obowiązuje, m.in. piekarni, cukierni, stacji benzynowych, kwiaciarni czy placówek pocztowych. Dotyczy to więc w większości małych, osiedlowych punktów handlowych.

Z danych CMR na które powołuje się DNB Bank Polska wynika, że jeszcze przed wprowadzeniem ograniczeń w handlu w niedziele otwartych było około 75% sklepów małoformatowych do 300 m2. W opinii ekspertów, powinny one wykorzystać szansę wynikającą z wprowadzonych wiosną przepisów, podobnie zresztą jak e-commerce, który - jak pokazują szacunki - w następnych latach powinien dynamicznie rosnąć.

Zdaniem ekspertów DNB, wśród beneficjentów zakazu handlu są także usługi.

- Sytuacja finansowa Polaków jest coraz lepsza, zarabiają i wydają coraz więcej, także na usługi, takie jak restauracje, kawiarnie, hotele. W mojej opinii, są to segmenty, które w najbliższych latach będą dynamicznie rosnąć i którym zakaz handlu w niedzielę może pomóc, ale oczywiście tylko tym punktom usługowym, które są zlokalizowane poza centrami handlowymi. Wprowadzone wiosną przepisy nie spowodowały takich strat, jakich pierwotnie się spodziewano, choć na wyciągnięcie dalekosiężnych wniosków trzeba jeszcze poczekać. W tej chwili znacznie poważniejszym problemem branży handlowej niż zakaz handlu w niedzielę jest brak pracowników - podsumowała Białek.

Handel jest jedną z ważniejszych gałęzi gospodarki i odpowiada za 40,5% polskiego PKB, a w sektorze tym pracuje 18% ogółu pracujących Polaków.

ISBnews/OP

Oceń