Saudyjski eksperyment - tradycjonalistyczna monarchia na drodze reform

25.02.2018 10:38

Przywódcy Arabii Saudyjskiej, ziemi najświętszych miejsc islamu, są przekonani, że zdołają unowocześnić opartą na ropie gospodarkę i jedno z najbardziej konserwatywnych społeczeństw Bliskiego Wschodu i że ta transformacja przyniesie korzyści całemu regionowi.

Saudyjski eksperyment - tradycjonalistyczna monarchia na drodze reform fot. Haidan Soendawy/Unsplash

Jakkolwiek głównym motywem zapoczątkowanych w ubiegłym roku reform jest potrzeba zredukowania całkowitej zależności kraju od ropy naftowej, coraz więcej faktów wskazuje na to, że saudyjscy przywódcy uznali również konieczność zmodernizowania społeczeństwa zastygłego w tradycjonalizmie obyczajowo-religijnym.

"To co się teraz dzieje jest jak spełniający się sen" - powiedział przed paru dniami do grupy zaproszonych zagranicznych dziennikarzy saudyjski minister kultury i informacji Awad ibn al-Awad.

Dla większości Saudyjczyków - przekonywał - program reform zapoczątkowanych w 2016 roku i nazwany "Wizja 2030" nie jest zwykłym urzędowym planem liberalizacji gospodarczej, lecz także szansą na "otwarcie okien" w atmosferze większej wolności.

Al-Awad przekonywał również, że saudyjski eksperyment (użył tego określenia) jest kluczem do przyszłości Bliskiego Wschodu jako regionu wstrząsanego konfliktami na tle religijnego sekciarstwa oraz niekończącymi się wojnami w Syrii, Iraku czy Jemenie.

"Arabia Saudyjska jest jednym z niewielu krajów świata, które podjęły się urzeczywistnienia reform, a jedynym na Bliskim Wschodzie, który dziś naprawdę się reformuje... Nikt oprócz nas nie przeprowadza reform" - zapewnił saudyjski minister.

O młodym księciu, następcy tronu Muhammadzie ibn Salmanie, który stoi na szczycie monarchii absolutnej i odpowiada za programem transformacji Arabii Saudyjskiej powiedział: "oto pojawił się wielki reformator".

Rząd ostrożnie poluzowuje ograniczenia, którym podlega saudyjska kobieta, dotąd całkowicie podporządkowana mężczyźnie. Dziś już ma ona dostęp do niektórych zawodów, a od czerwca - przynajmniej na papierze - będzie mogła prowadzić samochody osobowe i ciężarowe.

Po niedawnym zniesieniu zakazu chodzenia do kina wydano także zezwolenie na rozpoczęcie budowy kin: pierwsze mają być otwarte w marcu. Mają się pojawić także inne miejsca rozrywki.

Zmiany zaczynają już być widoczne w samej stolicy, Rijadzie, mieście znacznie bardziej zamkniętym i tradycyjnym niż na przykład kosmopolityczna Dżudda na wybrzeżu Morza Czerwonego, która stanowi dla milionów pielgrzymów wrota do Mekki i Medyny.

W tym tygodniu w jednym z hoteli w Rijadzie odbywa się pierwszy w kraju festiwal jazzu, po raz pierwszy kobiety i mężczyźni razem uczestniczą w festiwalu kulturalnym.

Turystyka staje się kolejnym priorytetem saudyjskiego rządu.

"Jeszcze przed 15 laty słowo turystyka nie było w ogóle traktowane serio w naszym kraju" - przyznaje książę Abd al-Aziz ibn Fahad, członek rady kierującej komisją ds. turystyki i dziedzictwa narodowego.

"Dziś chcemy, aby turystyka stała się w przyszłości jednym z trzech motorów rozwoju kraju" - deklaruje.

Książę Chalid Al-Saud, członek komisji edukacji i badań Rady Szury, czyli zgromadzenia konsultacyjnego, twierdzi, że "w czasie krótszym niż 70 lat Arabia Saudyjska osiągnęła rozwój i dokonała zmian, które na Zachodzie wymagały ponad 300 lat".

"Warto przypomnieć, że w Arabii Saudyjskiej nie ma podwójnej siatki płac, lecz tylko jedna. Kobiety i mężczyźni otrzymują taką samą płacę za taką samą pracę, również w sektorze prywatnym - przekonuje. - Pod tym względem wyprzedzamy Europę, ale jednocześnie jesteśmy świadomi wyzwań, przed jakimi stoimy".

Prywatnie saudyjscy oficjele przyznają, że są świadomi wyzwań, jakie muszą podjąć, aby zmienić wizerunek kraju za granicą, zwłaszcza na Zachodzie.

"Ale to wspaniały kraj, jeden z najpiękniejszych i najważniejszych w świecie, członek G20, największa gospodarka regionu i nie możemy pozwolić na to, aby nas nie dostrzegano, abyśmy nie grali należnej nam roli"  - podkreśla w rozmowie z zagranicznymi dziennikarzami minister informacji.

PAP/RM

Oceń