Szykuje się masowy odstrzał dzików

02.12.2017 16:53

Afrykański pomór świń jest problemem, który trzeba rozwiązać - stwierdził w sobotę minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel. Podkreślił, że  bez znacznego zmniejszenia populacji dzików nie da się zwalczyć ASF, a Polski Związek Łowiecki pod tym względem nie zdał egzaminu.

Szykuje się masowy odstrzał dzików fot. East News

W skrócie

Afrykański pomór świń jest nieszkodliwy dla ludzi, ale śmiertelny dla świń.

ASF wykryto po raz pierwszy w Polsce w 2014 r. Od tego czasu zanotowano 104 ogniska choroby u świń i ponad 660 przypadków u dzików.

Afrykański pomór świń jest problemem, który trzeba rozwiązać - stwierdził w sobotę minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel. Podkreślił, że  bez znacznego zmniejszenia populacji dzików nie da się zwalczyć ASF, a Polski Związek Łowiecki pod tym względem nie zdał egzaminu.

Resort rolnictwa od dwóch lat podejmuje działania wynikają z prawa unijnego i krajowego w tym zakresie - zapewnił minister na sobotnim spotkaniu w Sejmie z przewodniczącymi rad powiatowych Izb Rolniczych.

Rolnicy zadawali wiele pytań, znaczna część dotyczyła właśnie afrykańskiego pomoru świń, jak też szkód rolniczych i prawa łowieckiego. Poruszano także sprawę przetargów na dzierżawę ziemi, ubezpieczeń w upraw rolnych, opłacalności produkcji.

"Nie udało się niestety rozwiązać sprawy redukcji dzików" - powiedział Jurgiel. Zaznaczył, że jest to główny czynnik zakażenia świń wirusem ASF. Natomiast pojawienie się chorych dzików wokół Warszawy może być spowodowane przez żywność przywożoną zza wschodniej granicy. Żywności pochodzenia zwierzęcego nie można wwozić, ale służby graniczne nie zawsze mogą tego dopilnować - zaznaczył  "Jest też prawdopodobieństwo, że mogła to być działalność celowa, ale na to nie ma dowodów" - powiedział.

Jurgiel poinformował, że ministerstwo przygotowało kolejną specustawę, które będzie nakładała dalsze obowiązki na Polski Związek Łowiecki, "ale będą wprowadzane też inne rozwiązania". Chodzi o zwiększenie odstrzałów dzików najpierw w województwie masłowickim, a później w całym kraju. Powiedział też, że zapadała decyzja o budowie zapory przed dzikami na granicy polsko-białorusko-ukraińskiej. Jej koszt szacowany jest na ponad 150 mln zł.

ASF już w Warszawie

Chorobę afrykańskiego pomoru świń stwierdzono u dzika znalezionego na terenie Warszawy - poinformował w piątek Główny Lekarz Weterynarii. Jest to pierwszy przypadek stwierdzony na terenie miasta. Chore dziki znaleziono też w okolicach stolicy.

Ponadto, chorobę stwierdzono u dzików znalezionych w gminie Jabłonna, Konstancin-Jeziorna, Leszno. Ustanowiono tam obszar z ograniczeniami, zgodnie z unijnymi przepisami - poinformowano w komunikacie.

Zdaniem zastępcy Głównego Lekarza Weterynarii Krzysztofa Jażdżewskiego, choroba prawdopodobnie przeniesiona została przez "czynnik ludzki" - źródłem mogła być skażona żywność. Podkreślił, że przypadki ASF, które wyryto w okolicach Warszawy, nie są wynikiem "naturalnego przemieszczenia się wirusa" poprzez wędrówki zwierząt czy kontakt z watahami ze wschodnich województw.

Wiceszef weterynarii zaapelował, by nie wyrzucać żywności, gdyż stada dzików, które znajdują się w okolicach miast, zjadają pozostawione przez ludzi produkty. Żywność powinna być wyrzucana do zabezpieczonych pojemników; worki ze śmieciami nie powinny być wystawiane za bramy, bo dziki mogą je rozerwać - tłumaczył.

Jażdżewski podkreślił, że nie jest wskazane przebywanie w Kampinoskim Parku Narodowym, a zwłaszcza jeżdżenie po nim np. kładami. To może płoszyć zwierzęta i sprzyjać rozprzestrzenianiu się tej choroby.

Afrykański pomór świń jest nieszkodliwy dla ludzi, ale śmiertelny dla świń.

Wirusa afrykańskiego pomoru świń wykryto po raz pierwszy w Polsce w 2014 r. Od tego czasu zanotowano 104 ogniska choroby u świń i ponad 660 przypadków u dzików. Do niedawna zachorowania koncertowały się w pobliżu polsko-białoruskiej granicy. Chorobę odnotowano w trzech województwach: lubelskim, podlaskim i mazowieckim. W ubiegłym tygodniu po raz pierwszy wirus pojawił się po lewej stronie Wisły, w gminie Izabelin koło Warszawy. Od tego czasu wykryto już kilka kolejnych przypadków tej choroby w pobliżu Warszawy.

Anna Wysoczańska/PAP/RM

Oceń