Zamknij

Znany poznański lokal zamyka się. "Potworne zmęczenie tym krajem"

26.01.2021 17:27
napis "zamknięte"
fot. Karol Makurat/REPORTER/East News

Przedsiębiorcy walczą, ale wszystko ma swój kres. Z powodu zakazu działalności połączonego z brakiem pomocy od państwa poznański Zakwas zamyka się. Poinformowała o tym właściciela w pełnym emocji wpisie w mediach społecznościowych.

Lockdown jest konieczny, żeby chronić Polaków przed groźną niekontrolowanej pandemii. Za zakazem działalności powinna jednak iść pomoc dla przedsiębiorców, którzy z powodu zakazów nie mogą zarabiać. Rząd chwali się, że zaangażował w tym celu znaczne kwoty, prawda jest jednak inna: spora część biznesów została pozostawiona sama sobie.

W takiej właśnie sytuacji znalazła się właścicielka poznańskiego Zakwasu, czyli piekarni oferującej domowe chleby i inne wypieki. Rząd zakazał w listopadzie 2020 normalnego działania, ale jednocześnie odmówił przyznania pomocy w postaci postojowego dla pracowników i umorzenia składek ZUS.

Znany lokal w Poznaniu nie wytrzymał lockdownu. Nie dostał pomocy od państwa

Rozgoryczenie, gniew, bunt – te uczucia zaczynają towarzyszyć coraz większej liczbie przedsiębiorców walczących o przetrwanie w czasie pandemii. Wszyscy mają do rządu praktycznie takie same zarzuty: lekkość, z jaką nałożono na nich obostrzenia i brak wystarczającej (a w wielu przypadkach jakiejkolwiek) pomocy.

Obrazowo przedstawiła to Polska Federacja Fitness, wskazując że zrzeszone w niej kluby i siłownie poniosły z powodu lockdownu ponad 2 mld zł strat, zaś pomoc od państwa opiewała na niecałe 400 mln, przy czym spora część branży nie mogła nawet z niej skorzystać z powodu ograniczeń wprowadzonych przez rząd.

W Podobnej sytuacji znalazła się poznańska piekarnia Zakwas, która otrzymała wsparcie w maju 2020 roku, ale od tamtej pory musiała radzić sobie sama z pandemią i obostrzeniami rządu. Czara goryczy przelała się, gdy ZUS odmówił przyznania postojowego oraz zwolnienia ze składek, mimo że lokal nie mógł funkcjonować przez restrykcje.

Powodów mojej decyzji jest kilka, ale przeważający powód to potworne wręcz zmęczenie tym krajem. Po prawie sześciu latach prowadzenia działalności mam Mili Państwo dość. K***a dość - jeśli mam być szczera (pardon my French). Nieustanna papierologia, miliony wniosków, formularzy, błagalnych maili do ZUSu, US, PUPu. WUP, Funduszy UE, nieustanne płaszczenie się i robienie z siebie idiotki naprawdę męczy.

właścicielka Zakwasu

W podobnej sytuacji znajduje się coraz więcej przedsiębiorców, którzy coraz głośniej mówią, że nie mają już nic do stracenia. Zarzucają przy tym rządowi, że bardziej myślał o zabezpieczeniu się przed koniecznością wypłacania odszkodowań za lockdown, niż na udzielaniu pomocy.

Pierwszym argumentem za taką tezą jest unikanie wprowadzenia stanu wyjątkowego: w nim przypadku odszkodowania biznesom należałyby się automatycznie. Mateusz Morawiecki zgłosił już też do Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej wniosek o stwierdzenie, że możliwość pozywania państwa przez przedsiębiorców jest niezgodna z ustawą zasadniczą.

Przedsiębiorcy szykują się więc do buntu. Przychodzi im on o tyle łatwiej, że WSA w kilku różnych orzeczeniach wskazało, że ograniczenie prawa do wolności gospodarczej rozporządzeniem nie ma podstaw prawnych i jest naruszeniem Konstytucji.

RadioZET.pl