Zamknij

Zarobki rosną szybciej od Inflacji? Były członek RPP: większość Polaków traci

06.12.2021 16:09
wysokie ceny na pararagonie za codzienne zakupy
fot. Bartlomiej Magierowski/East News

Drożyzny w sklepach nie ma – przekonują politycy PiS. Zakupy stają się relatywnie coraz tańsze, gdyż wynagrodzenia rosną szybciej niż inflacja, w związku z czym Polacy mogą sobie pozwolić na coraz więcej. Prof. Marian Noga, były członek Rady Polityki Pieniężne, ma w tej sprawie odmienne zdanie: „szybszy wzrost płac dotyczy tylko 30 proc. pracujących”.

Inflacja taka wysoka w XXI wieku jeszcze nie była. W listopadzie 2021 wyniosła rok do roku 7,7 procent. Paliwa podrożały o 36,6 procent, a niektóre produkty żywnościowe nawet o 80 procent. Drożyzna w sklepach zaczyna być coraz bardziej odczuwalna: przeciętne gospodarstwo domowe musi już wydawać miesięcznie 360 zł więcej na zakupy i rachunki.

Od 2022 roku podrożeje także energia elektryczna i gaz ziemny: nowe stawki poznamy do 17 grudnia 2021, nieoficjalnie wiadomo jednak, że należy się spodziewać podwyżek dwucyfrowych, a raczej nie rozpoczynających się od „1”. Za rekordową inflację i drożyznę w sklepach – w 2022 roku wszystkie rachunki będą „rachunkami grozy” – wysoką cenę mogą zapłacić rządzący, którzy obawiając się reakcji wyborców na pogarszającą się sytuację finansową Polaków zapowiedzieli wprowadzenie tarczy antyinflacyjnej. W oficjalnych wypowiedziach zaś tempo wzrostu cen jest bagatelizowane: według rządu, pensje rosną szybciej, niż ceny. Czy na pewno?

Rząd: „pensje rosną szybciej niż inflacja”. Były członek RPP: „większość Polaków traci”

Wysoka inflacja sprawia, że wartość pieniądze dramatycznie maleje. Wzrost cen sprawił, że za taką samą nominalną kwotę w sklepach może kupić wyraźnie mniej produktów, niż rok wcześniej. Siła nabywcza pensji staje się coraz niższa: jak duży jest to problem, można sprawdzić w inflacyjnym kalkulatorze wynagrodzeń.

W oficjalnych wypowiedziach członkowie obozu rządzącego przekonują, że rekordowa inflacja nie jest żadnym problemem, gdyż wynagrodzenia rosną szybciej, a to oznacza, że w praktyce Polaków stać na coraz więcej.

Kiedy wynagrodzenia rosną dwa razy szybciej niż inflacja, oznacza to, że za zarabianą kwotę możemy kupić dwa razy więcej.

Mateusz Morawiecki

Premier nie wspomniał, że chodziło tylko o kwotę podwyżki, a nie o całe wynagrodzenie. Nie to jest jednak prawdziwym problemem: większość pracujących podwyżki nie dostała i nie ma raczej co na nią liczyć. Wskazał na to w programie „Studio Biznes” profesor Marian Noga, były członek Rady Polityki Pieniężnej.

Jeżeli chodzi o te wzrosty płac, które podają rządzący, to podają je dla sektora przedsiębiorstw. I to tych, które mają zatrudnienie powyżej dziewięciu osób. Jak powszechnie wiadomo, to obejmuje najwyżej 30 procent zatrudnionych w Polsce. A więc pozostali nie mają wzrostu płac rzędu 8-9 procent. Jeżeli w ogóle mają ten wzrost płac, to na pewno niższy od inflacji. Większość Polaków traci.

profesor Marian Noga

Były członek RPP dodał, że „wywoływanie przeświadczenia, że podwyżki są powszechne, może doprowadzić do dalszego wzrostu inflacji” przez pojawienie się presji na podwyżki, które miałyby zrekompensować wzrost cen. Wynikające z tego wyższe koszty produkcji musiałby zostać uwzględnione w cenach, które zostałyby podniesione, a to z kolei może doprowadzić do kolejnych żądań podwyżek.

Takie opowiadanie o płacach, zderzanie ich z inflacją, to jest typowe nakręcanie spirali cen i płac. Ci, którzy słyszą w telewizji pana premiera, pana wicepremiera, że jeszcze im powinno coś w kieszeni zostać w związku ze wzrostem płac, będą chodzić do swoich pracodawców i mówić: dajcie nam podwyżkę. A podwyżka to wzrost kosztów, a wzrost kosztów to kolejna inflacja. Rządzący nakręcają spirale cen i płac.

profesor Marian Noga

Narodowy Bank Polski spodziewa się, tempo wzrostu cen będzie dalej rosnąć, maksimum osiągając na początku 2022 roku. Premier Mateusz Morawiecki prezentując założenia tarczy antyinflacyjnej ogłosił, że jeśli inflacja nie zacznie spadać do maja lub czerwca 2022, to pakiet mający zapobiegać drożyźnie będzie mógł zostać poszerzony.

Niezależny inflacyjny kalkulator wynagrodzeń pozwala sprawdzić, o ile skurczyła się siła nabywcza pensji przez inflację, pozwala także zweryfikować, czy proponowana w pracy podwyżka jest nią w rzeczywistości, czy też z powodu inflacji jest ukrytą obniżką.

RadioZET.pl/next.gazeta.pl