Zamknij

Zakochani nie wierzą rządowi. Przenoszą śluby na 2022 rok

05.03.2021 19:49
młoda para na weselu w maseczkach
fot. Bartlomiej Wojtowicz/REPORTER/East News

Koniec lockdownu jest bliski – ogłosił na konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski i zapowiedział odmrożenie wesel po Wielkanocy, w kwietniu 2021 roku. Pary szykujące się do wspólnej życiowej drogi na te deklaracje patrzą nieufnie i wesela przenoszą masowo na 2022 rok.

Lockdown wyznacza nam zasady codziennego życia już od roku. Z powodu zagrożenia COVID-19 wiele branż zostało zamkniętych, rząd zabronił także organizowania wesel. Miał ku temu dobre powody: na takie imprezy zjeżdżali się goście z całej Polski, co kończyło się często nawet setkami nowych zarażeń.

Pary, które musiały wstrzymać się z powiedzeniem sobie sakramentalnego „tak”, usłyszały z ust ministra Niedzielskiego dobrą nowinę: wszystko wskazuje na to, że po Wielkanocy wesela zostaną odmrożone. Zakochani nie chcą jednak godzić się z ograniczeniami dotyczącymi liczby możliwych do zaproszenia gości ani ryzykować, że w razie zmiany obostrzeń będą musieli powiadomić część rodziny, że jednak nie będą mogli towarzyszyć młodej parze w tym wyjątkowym dniu.

Wesel może nie być mimo zapowiedzianego odmrożenia. Młode pary przełożyły śluby na 2022 rok

Zakochani po ciężkich przeżyciach z 2020 roku wolą dmuchać na zimne. Szybko zmieniające się przepisy i zasady lockdownu sprawiły, że z dna na dzień dowiadywali się, że w weselu może uczestniczyć na przykład o połowę mniej osób, niż już zaprosili, bądź też uroczystość nie może się odbyć w ogóle.

Jak tłumaczy Jolanta Kowal z firmy Eventchair, zajmującej się organizacją wesel, dla młodych par były to przeżycia traumatyczne, tym bardziej, że nie dotyczyły tylko straty pieniędzy wyłożonych na wynajem sali czy przygotowanie cateringu.

Państwo młodzi dowiadywali się na tydzień przed ślubem, że muszą zredukować listę swoich gości ze 100 osób do 50. To były prawdziwe dramaty. To przecież kwestia nie tylko pieniędzy, ale też tego, jak i komu przekazać informację, że jest mniej ważny i odwołać zaproszenie. Nikt czegoś takiego nie chce przeżywać, a znów może.

Jolanta Kowal

Minister Niedzielski zapowiedział, że jeśli po Wielkanocy szczyt zachorowań w trzeciej fali będziemy mieć za sobą, to rząd przystąpi do luzowania obostrzeń. Zniesiony ma być między innymi zakaz organizowania wesel.

Tyle tylko, że zgodnie z deklaracją ministra zdrowia, luzowanie ma być przeprowadzane metodą małych kroczków. Nie ma wiec co oczekiwać, że na wesela będzie można zapraszać od razu 50 osób.

Młode pary chcą swój najważniejszy dzień w życiu przeżyć w obecności całej rodziny, a nie tylko kilku osób. Bojąc się więc nieoczekiwanego powrotu restrykcji, wolą przełożyć wesele o rok, niż ryzykować organizowania go w niepewnych czasach zarazy. Tym bardziej, że wciąż mają w pamięci wesela, które kończyły się masowymi zachorowaniami na COVID-19.

Dla branży ślubnej to zła wiadomość. Powrotu do normalności w tym roku nie może się spodziewać, nawet jeśli ograniczenia zostaną przez rząd zniesione. Zniknie za to możliwość ubiegania się o pomoc z tarcz, jako że formalnie wesela będą mogły się odbywać.

RadioZET.pl/money.pl