Zamknij

Zakaz hodowli zwierząt futerkowych. "PiS nas oszukał"

09.09.2020 15:00
Zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Hodowca: PiS nas oszukał
fot. Reporters/SCHEIRE/REPORTER/East News (ilustracyjne)

Czujemy się oszukani i zdradzeni - podkreślił Szczepan Wójcik, jeden z liderów branży futrzarskiej w Polsce. We wtorek prezes PiS zapowiedział kolejną próbę wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych w Polsce.  

Jarosław Kaczyński, prezes PiS, we wtorek zapowiedział skierowanie do Sejmu projektu ustawy w sprawie zwiększenia ochrony zwierząt.

Projekt zakłada m.in. humanitarne traktowanie zwierząt, zakaz hodowli zwierząt futerkowych, zakaz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, ubój rytualny tylko na potrzeby krajowych związków wyznaniowych, kontrolę społeczną ochrony zwierząt, bezpieczne schroniska, koniec z łańcuchami dla psów oraz utworzenie rady ds. zwierząt przy ministerstwie rolnictwa. Projekt ma zostać złożony w Sejmie jeszcze w tym tygodniu.

"Czujemy się zdradzeni przez PiS"

Oświadczenie prezesa PiS zbiegło się z premierą dokumentu w portalu Onet autorstwa Janusza Schwetnera na temat skandalicznych warunków hodowania zwierząt futerkowych na fermie w Góreczkach. Pokazano w nim ranne norki, które były zagryzane przez psy oraz nawzajem zjadające się zwierzęta.

Zobacz także

Do pomysłu polityków PiS bardzo krytycznie odnoszą się przedsiębiorcy z branży futerkowej.

- Jako rolnik i hodowca zwierząt futerkowych jestem bardzo zaskoczony tym pomysłem Prawa i Sprawiedliwości. My, jako rolnicy, czujemy się wyraźnie zdradzeni i oszukani przez PiS - powiedział w rozmowie z reporterką Radia ZET Joanną Mąkosą Szczepan Wójcik, jeden z liderów branży futrzarskiej w Polsce. 

To dzięki rolnikom PiS uzyskał duże poparcie na wsi, a prezydent Duda zyskał reelekcję. Dzisiaj jesteśmy atakowani za to, że ośmielamy się hodować zwierzęta

Szczepan Wójcik

Jego zdaniem podobny los, jak branżę futerkową, mogą spotkać kolejne hodowle. - Jeżeli polska wieś pozwoli na to, żeby była atakowana przez PiS, zrobi błąd - dodał Wójcik.

Dodał, że polska branża futerkowa jest trzecia co do wielkości na świecie i druga w Europie pod względem produkcji. - Jeśli na jakieś fermie są nieprawidłowości, to trzeba zamknąć ten konkretny zakład - uważa Wójcik.

Zobacz także

Zdaniem hodowcy przedsiębiorcy z branży futerkowej "nie mają nic do stracenia". - Dziś się tylko bronimy. Próbuje nam się odebrać, prace, firmy i godność - wskazał. Wójcik nie odpowiedział wprost, czy hodowcy norek będą organizować protesty albo inne akcje przeciwko pomysłowi polityków PiS.

Jest śledztwo prokuratury

- W środę Prokuratura Rejonowa w Krotoszynie wszczęła w tej sprawie postępowanie w celu weryfikacji informacji pojawiających się w przestrzeni medialnej na temat hodowli norek w Góreczkach - poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler.

We wtorek na fermie w Góreczkach kontrolę przeprowadziły służby weterynaryjne. Na miejsce udali się z-ca Wielkopolskiego Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii w Poznaniu, przedstawiciel działu chorób zakaźnych i Powiatowy Lekarz Weterynarii w Krotoszynie.

- Nie ma tam żadnych uchybień, które nakazywałyby podjęcie działań. Nie ma nic, co rzutowałoby na to, że tam dzieje się tam coś niedobrego – powiedział w środę Wielkopolski Wojewódzki Lekarz Weterynarii w Poznaniu Andrzej Żarnecki po przeprowadzonej kontroli.

Aktywiści cieszą się z pomysłu PiS-u

Z kolei pozytywnie projekt PiS na temat zakazu hodowli zwierząt futerkowych oceniło Stowarzyszenie Otwarte Klatki. 

- Mamy nadzieję, że tym razem dojdą do skutku, bo podobne zmiany były już proponowane w 2017 roku. Oświadczenie (prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego – przyp. red.) zbiegło się w czasie z naszym śledztwem na największej farmie futrzarskiej w Polsce. Wygląda na to, że to popchnie mocniej dyskusję w stronę zakazu hodowli zwierząt na futra– powiedziała Marta Korzeniak ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki.

Zobacz także

Podkreśliła, że stowarzyszenie Otwarte Klatki "cieszy się ze wszystkich propozycji, które mają na celu poprawę losu zwierząt futerkowych i domowych". Zdaniem Korzeniak stowarzyszeniu najbardziej zależało na zakazie hodowli zwierząt na futra, bo o to walczy ono od ponad ośmiu lat.

To drugi projekt PiS mający zwiększyć ochronę zwierząt. Projekt ustawy o ochronie zwierząt posłowie PiS wnieśli do Sejmu w listopadzie 2017 r. Zakładał wzmocnienie ochrony prawnej zwierząt, wprowadzenie obowiązku znakowania psów i utworzenie ich centralnego rejestru, zakaz hodowli zwierząt na futra i wykorzystywania zwierząt w cyrkach. Podpisał się pod nim m.in. prezes partii Jarosław Kaczyński.

Przedstawicielem wnioskodawców był ówczesny poseł PiS, szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański. Niektóre zapisy projektu stały się przedmiotem gorącej debaty publicznej. Ostatecznie prace nad projektem zawieszono.

RadioZET.pl/PTD/PAP