Zamknij

Jest sposób na legalny handel w niedziele. Sąd Najwyższy o wyjątkach

23.02.2021 08:04
SN o zakazie handlu w niedziele
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News

Sprzedawcy, który handlował w niedziele, grozi kara nawet 100 tysięcy złotych. W sprawie jest jednak więcej wątpliwości. Przedsiębiorca tłumaczy się, że jego „przeważającą działalnością” jest produkcja pieczywa.

Zakaz handlu stał się przedmiotem pytania skierowanego przez wymiar sprawiedliwości do Sądu Najwyższego. Przedsiębiorcy kombinują, jak mogą, by utrzymać niedzielny utarg. Okazuje się, że istnieje furtka, by sklepy mogły działać w niedzielę.

Sprawa, która trafiła do Sądu Najwyższego, dotyczy interpretacji zwrotu „przeważającej działalności”. Jeśli przedsiębiorcy głównie zajmują się np. sprzedażą kwiatów, potraw czy pieczywa, mogą działać w niedzielę. Lista wyjątków jest długa, a sądy nie wiedzą, jak je interpretować.

Zakaz handlu w niedzielę. Sprawa sprzedawcy w Sądzie Najwyższym

Sąd w Słupsku skierował do Sądu Najwyższego pytanie dotyczące rozumienia zwrotu „przeważającej działalności”.

W świetle prawa, handlować w niedziele mogą ci, których przeważająca działalność polega na handlu kwiatami, pamiątkami, prasą, biletami komunikacji miejskiej, wyrobami tytoniowymi, kuponami gier losowych, sprzedaży wyrobów piekarniczych oraz w placówkach handlowych, w których przeważającą działalnością jest działalność gastronomiczna. Ustawa głosi też, że owa "przeważająca działalność" oznacza rodzaj takiej działalności, który został wskazany we wniosku o wpis do krajowego rejestru sądowego.

Słupski sąd zastanawiał się, czy sam wpis do rejestru zezwalającej na niedzielny handel działalności jest wystarczającym argumentem by „uniewinnić” sprzedawcę.  Zdaniem sądu, takie rozumienie tego przepisu może „stać się źródłem licznych nadużyć dla podmiotów, które dążyłyby do uzyskania niezgodnego z prawem zwolnienia".  Sąd jest zdania, że rzeczywista działalność sprzedawcy powinna mieć większe znaczenie od kategorii spisanej do rejestru.

Sąd Najwyższy zajmie się zatem sprawą sprzedawcy, który podejrzany jest o złamanie zakazu handlu poprzez nakazanie zatrudnionym pracy ostatniego dnia tygodnia. Grozi mu za to kara od tysiąca do 100 tys. zł. Sąd pierwszej instancji uniewinnił sprzedawcę. Zainterweniowała wówczas Państwowa Inspekcja Pracy, a sprawa trafiła do sądu okręgowego. Ten jednak nie wie, jak interpretować obowiązujące od przeszło trzech lat przepisy.

Podejrzana o złamanie prawa spółka tłumaczy się bowiem, że „przeważającą działalnością” nie jest sprzedaż, a "produkcja pieczywa i ciastek".

Sprzedaż detaliczna w pozostałych sklepach spółki została ujęta jako „działalność pozostała”. Sąd jednak uważa, że w rzeczywistości podstawową działalnością spółki jest właśnie taki biznes.

"Czy w sytuacji, gdy przeważającą działalnością w prowadzonych przez obwinionego placówkach handlowych jest detaliczna sprzedaż wyrobów tytoniowych, a także piekarniczych, w takich proporcjach, że żadna z tych działalności nie przekracza samodzielnie progu 50 proc., ale łącznie już taki procent przekraczają w ogólnej wartości sprzedaży, jest to wystarczające dla przyjęcia przeważającej działalności" - zapytał sąd.

Sąd zastanawia się zatem, czy można „sumować” wartość sprzedaży tych produktów, których obrót stanowi wyjątek w przepisach o zakazie handlu. Wówczas, łączna sprzedaż pieczywa czy tytoniu byłaby „przeważającą działalnością” spółki.

To nie pierwsza sprawa dotycząca zakazu handlu, która trafiła do Sądu Najwyższego. Dotychczasowe orzecznictwo stoi po stronie biznesu. Sądy są przychylne i akceptują wskazane w ustawie wyjątki jako furtkę do prowadzenia sklepu w niedziele.

RadioZET.pl/PAP