Zamknij

Małe sklepy niezadowolone z handlowej niedzieli. „Zakaz nam służył”

26.11.2020 08:14
Małe sklepy nie chcą handlowej niedzieli
fot. LUKASZ OSTALSKI/REPORTER/East News

Handlowcy apelowali o możliwość niedzielnych zakupów, tymczasem okazuje się, że małe sklepy paradoksalnie zarabiały więcej przy zakazie handlu.

Zakaz handlu w niedziele został zliberalizowany. Rząd wysłuchał apelu przedsiębiorców, przynajmniej niektórych, i wyznaczył termin dodatkowej niedzieli handlowej w grudniu 2020 roku.

Niedziela, 6 grudnia tego roku ma być handlową - napisano w projekcie noweli ustawy antycovidowej. O taką zmianę apelowała m.in. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji. Nie wszyscy są jednak zadowoleni.

Małe sklepy niezadowolone z dodatkowej handlowej niedzieli

Branża apelowała o liberalizację przepisów dot. zakazu handlu. Przedsiębiorcy uważali, że dodatkowa możliwość zarobku w niedzielę pozwoli sklepom nadrobić straty odnotowane przez lockdown. Rząd wysłuchał głosu przedsiębiorców i ustanowił niedzielę handlową w mikołajki.  

Jak podano w uzasadnieniu projektu „okres przedświąteczny, zwłaszcza przed Świętami Bożego Narodzenia, jest okresem, w którym liczba klientów dokonujących zakupów jest znaczna. Aby rozłożyć ten proces w czasie, a tym samym zmniejszyć liczbę klientów robiących zakupy w tym samym czasie, zasadne jest wprowadzenie dodatkowej niedzieli handlowej w dniu 6 grudnia 2020 r.

Zobacz także

W świetle obowiązujących przepisów, przed nami dwie niedziele handlowe w 2020 roku: 13 i 20 grudnia. Lista niedziel handlowych, po wejściu w życie noweli, zostanie poszerzona o jeden dzień – 6 grudnia.

Sieciówki triumfują, zaś małe sklepy muszą kombinować. Według Polskiej Izby Handlu najmniejsi paradoksalnie stracą na niedzieli handlowej.       

„Polska Izba Handlu z zaskoczeniem przyjmuje skierowanie do Sejmu projektu ustawy liberalizującego zakaz handlu w niedzielę. Z niepokojem obserwujemy, że z inspiracji sieci wielkopowierzchniowych i dyskontów podejmowane są próby liberalizacji przepisów, wykorzystując trudną sytuację, w której wszyscy się znaleźliśmy” – czytamy w komunikacie Izby.

Zobacz także

Wiceprezes PIH, Maciej Ptaszyński komentuje, że „uwolnienie niedziel zaszkodzi małym polskim sklepom, które często walczą o przetrwanie”. Przywołuje przykład Czechów, którzy w związku z epidemią zamykają sklepy w niedzielę z wyjątkiem tych znajdujących się na dworcach lub lotniskach.

- Odwrotny kierunek proponowany w Polsce nie tylko zachęci klientów do wychodzenia z domów, co nieuchronnie przełoży się na pogorszenie i tak trudnej sytuacji epidemicznej, ale też przyniesie długofalowe szkody w postaci umocnienia wciąż rosnących dyskontów. Apelujemy do rządu o rozwagę w tej kwestii i utrzymanie regulacji w obecnym kształcie – dodaje Maciej Ptaszyński.

PIH dodaje, że paradoksalnie zakaz służył małym sklepom. W niedziele niehandlowe za ladą mógł stanąć właściciel, dzięki czemu najmniejsi mieli tego dnia większe szanse w walce z konkurencją.

Ograniczenie handlu w niedziele służy mniejszym placówkom handlowym zwłaszcza tym do 100m2, które mogą prowadzić działalność w niedziele korzystając z wyłączenia polegającego na prowadzeniu w tym dni działalności przez właściciela, który staje za ladą 

PIH

PIH zaznacza, że konsumenci przyzwyczaili się do funkcjonowania w niedziele mniejszych znajdujących się po sąsiedzku placówek handlowych. Zdaniem branży zmiany spowodują perturbacje na rynku i poważne problemy organizacyjne dla małych i średnich przedsiębiorców. Ci będą mieli problem z obsadzeniem stanowisk, gdyż tysiące sprzedawców przebywa na kwarantannie.

Jak czytamy, sprzedawcy pracujący na własny rachunek w małych sklepach odnotowywali większe zyski w niehandlowe niedziele, niż w pozostałe dni tygodnia.  

RadioZET.pl/PIH