Zamknij

Zakaz handlu będzie zaostrzony? Ekspert: nadchodzi fala zwolnień i drożyzna

03.09.2021 10:16
Zaostrzenie zakazu handlu
fot. Jakub Kaminski/East News

Im więcej sklepów metodą „na placówkę pocztową” otwiera się w niedzielę, tym większa chęć po stronie rządu, by uszczelnić przepisy o zakazie handlu. Zaostrzenie przepisów odbiłoby się jednak także na pracownikach i klientach.

Zakaz handlu nie łamie Konstytucji – orzekł w lipcu bieżącego roku Trybunał Konstytucyjny, dając tym samym  podstawę rządzącym do dalszego zaostrzania przepisów.

Obecnie handlowcom sprawnie udaje się omijać zakaz. Najpopularniejsze sieci handlowe rozszerzyły swoje usługi o możliwość odbierania przesyłek, dzięki czemu sklepy te nadal mogą działać, także w niedziele niehandlowe. Rządzącym nie podoba się jednak wykorzystywanie furtki „na placówkę pocztową” i chcą tak zmodyfikować przepisy, by sklepy faktycznie były zamknięte w niedziele.

Zaostrzenie zakazu handlu? Sklepy i tak znajdą obejście przepisów

Jedną z propozycji zaostrzenia przepisów jest umożliwienie sklepom pracy w niedzielę, ale tylko wtedy, gdy dodatkowa działalność umożliwiająca im funkcjonowanie każdego dnia (np. usługi kurierskie), będzie ich dominującą działalnością. Taki zapis skutecznie ograniczyłby niedzielny handel, gdyż sklepom trudno będzie udowodnić, że większe przychody osiągają z działalności pocztowej, niż z handlu.

Obecna polityka może też doprowadzić do wychodzenia kapitału zagranicznego z naszego rynku, przed czym ostrzega w rozmowie z MondayNews.pl dr Andrzej Maria Faliński, były wieloletni dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD). Ale to niejedyne konsekwencje ewentualnego zaostrzania zakazu handlu. Paradoksalnie, ucierpieć mogą sami pracownicy.

Jak wyjaśnia ekspert, być może zmniejszy się wówczas mnogość uczestników rynku, głównie wśród wielkich graczy. Konkurencja uderzy w dostawców, a na klienta czekać będą wyższe ceny, bo ograniczenia zmuszą firmy do nadrobienia strat. „Nie można też wykluczyć, że kapitał zagraniczny zacznie rozważania nt. wychodzenia z Polski, zwłaszcza ze względu na praktyki administracyjne, wydłużanie się podstępowań sądowych czy zamykanie dróg odwoławczych, np. do UE. To w dalszej perspektywie może oznaczać zwalnianie pracowników, nieprzedłużanie umów z dostawcami czy nawet wyprzedawanie majątku” – pisze MondayNews.pl.

Ustawodawca poprzez wprowadzenie zakazu handlu chciał pomóc małym sklepom, czyniąc je bardziej konkurencyjnymi. Mali przedsiębiorcy prowadzący własny sklep mogą bowiem stanąć za ladą w niedziele, licząc, że klienci odbijający się od drzwi zamkniętych supermarketów, skorzystają z ich oferty.

Nie ma ekonomicznych przesłanek, żeby utrzymywać zakaz handlu. Małych sklepów, szczególnie tych niezintegrowanych, jest około 5 proc. I żeby im ulżyć, blokuje się 90 proc. rynku z punktu widzenia obrotu pieniężnego czy towarowego. Z kolei sieci handlowe mogłyby do sporu dorzucić argument o lepszym wynagrodzeniu za niedzielę, wzorem choćby Francji 

dr Andrzej Maria Faliński

Dr Faliński dodaje, że rząd najpewniej będzie chciał uszczelnić zakaz handlu, bo to „kontynuacja nieprzyjaznej sieciom linii politycznej, podobno w obronie mniejszych sklepów i pracowników”. Przekonuje jednak, że sklepy i tak znajdą furtkę na każdy kolejny zakaz. - Prędzej czy później i tak znajdzie się obejście – podsumował ekspert.

RadioZET.pl/MondayNews.pl