Zamknij

Zakaz handlu pokonał osiedlowy sklep "Słodka dziurka"

20.01.2020 10:27
Zakaz handlu 2020. Sklep "Słodka dziurka" wystawiony na sprzedaż
fot. OLX.pl

Zakaz handlu w niedzielę wykończył osiedlowy sklep "Słodka dziurka" na wrocławskim osiedlu Gaj. Jego właścicielka wystawiła biznes na sprzedaż w jednym z serwisów ogłoszeniowych.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

Jak podał WP.pl, właścicielka za 20 tys. zł chce odstąpić w pełni wyposażony sklep spożywczy: z meblami, lodówkami, zamrażarkami, kasą fiskalną i  terminalem.

W rozmowie z portalem właścicielka sklepu nie ukrywa, że do tej decyzji skłonił ją zaostrzony zakaz handlu w niedzielę.

Zobacz także

"Po 500 plus obroty wystrzeliły"

- Jak jeszcze dwie niedziele w miesiącu były z zakazem handlu (2018 r. - przyp. red.), to było tylko trochę gorzej. Jednak od zeszłego roku, z jedną niedzielą handlową, zaczęło się robić nieciekawie. Sprzedaję sklep, więc mam pełne dane. Obroty spadły o połowę - podkreśliła Katarzyna Jaworska, która od 6 lat prowadziła osiedlowy sklep.

W piątki, soboty i poniedziałki praktycznie nie mam klientów. Wszyscy się "obkupują" w marketach przed niedzielą, jak na święta. Jak wprowadzili 500 plus to obroty wystrzeliły. To były czasy, a potem już było tylko gorzej. Poza tym, nie chce za 10 lat dalej nocami targać ziemniaków

Katarzyna Jaworska

Pani Katarzyna podkreśliła, że zżyła się z klientami, ale postanowiła zmienić branżę po ukończeniu studiów dietetycznych. - Jestem trenerem personalnym i chce otworzyć swój gabinet - wyjaśniła.

Oferta kupna sklepu w portalu OLX.pl jest dostępna do końca stycznia. W lutym pani Katarzyna planuje wyprzedaż towaru i wyposażenia.

Prawo najmu i cesje umów mogę przekazać błyskawicznie. Nie chciałabym przerywać ciągłości sprzedaży, bo wystarczy jeden dzień, kiedy sklep jest zamknięty i klienci się obrażają, i przenoszą do konkurencji. A ja tutaj na stałe obsługuje 5 najbliższych bram w dużych blokach

Katarzyna Jaworska

Zobacz także

"Obroty ciągle spadają"

Jak podkreślił portal WP.pl, tylko we Wrocławiu i okolicach wystawiono na sprzedaż w sieci kilkanaście sklepów osiedlowych. 

Wśród nich jest biznes pani Justyny, która chce odstąpić swój sklepik za 21 tys. zł, ale bez towaru. - Niedziele niehandlowe nic nie przyniosły. W ogóle nie widzimy wtedy wzrostu sprzedaży. Ponadto, co to za wolne niedziele, kiedy ja mam pracować. To ma być dla mnie ta korzyść? Obroty ciągle spadają, bo markety potrafią się obronić przed zakazem i mają promocje przed weekendem - tłumaczyła pani Justyna w rozmowie z WP.pl.

Rządzący wprowadzają zakaz handlu w niedziele w 2018 roku argumentowali, że ta decyzja ma pomóc mniejszym sklepom i dać odetchnąć pracownikom handlu. 

Tymczasem według raportu GUS "Rynek wewnętrzny 2018", w 2018 roku wyłączających większość sklepów z możliwości handlu w niedziele ubyło aż 15,2 tys. punktów handlowych. To był największy spadek od 2004 roku.

Z kolei pod koniec 2018 roku było ich już łącznie niecałe 340 tys. Dla porównania jeszcze w 2006 było to prawie 400 tys. sklepów.

Od 1 stycznia 2020 roku zakaz handlu zaczął obowiązywać w najostrzejszej formie. Tylko przez siedem niedziel w ciągu roku otwarte są wszystkie punkty handlowe. Obostrzenia nie dotyczą 32 wyjątków ustawowych np. placówek pocztowych, kwiaciarni czy stacji benzynowych.

Zobacz także

RadioZET.pl/WP.pl