Zakaz handlu. Rządowy raport rekomenduje utrzymanie ograniczeń

Piotr Drabik
03.04.2019 18:42
Zakaz handlu 2019. Ministerialny raport za utrzymaniem ograniczeń
fot. WDnet Creation/Shutterstock (ilustracyjne)

Według raportu w sprawie zakazu handlu autorstwa Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii, w ubiegłym roku zamknięto 3 tys. sklepów. Urzędnicy zarekomendowali uszczelnienie przepisów m.in. w sprawie wsparcia dla małych sklepów.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Zagłosuj

Czy popierasz zakaz handlu w niedzielę?

Liczba głosów:

Zakaz handlu w niedziele obowiązuje od marca 2018 roku. Kilka tygodni temu premier Mateusz Morawiecki zapowiedział przegląd przepisów w sprawie ograniczenia zakupów w wybrane niedziele.

Jak zakaz handlu wpłynął na sklepy?

W opublikowanej w środę, opracowanej przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii (MPiT) analizie pt. "Ocena wpływu ograniczenia handlu w niedziele" czytamy, że w Polsce działa 106 tys. 377 placówek handlu detalicznego - 98 tys. 748 tzw. małoformatowych, 3281 supermarketów, 4004 dyskonty i 341 hipermarketów.

Zobacz także

Dane te wskazują na spadek liczby podmiotów handlowych w 2018 roku o ponad 3 tysiące. Podkreślono jednak, że był to mniejszy spadek, niż w 2017 i 2016 roku.

Wskazano, że po raz pierwszy liczba hipermarketów zmniejszyła się - o pięć. Podtrzymany został trend tworzenia nowych supermarketów i dyskontów, a liczba sklepów "małoformatowych" (o powierzchni do 300 m kw.) spadła do poniżej 100 tys.

W raporcie zwrócono uwagę, że w ostatnim czasie w naszym kraju rośnie liczba sklepów typu convenience, które "reprezentowane są głównie przez sieci Żabka i Carrefour".

Pod koniec ubiegłego roku działało w naszym kraju 13 tys. 800 takich placówek, podczas gdy w 2016 roku - niespełna 12 tys. 100. Żabka otworzyła w ubiegłym roku ok. 700 sklepów, a w tym roku planuje uruchomienie kolejnych 600. Z kolei sieć Carrefour chce otwierać ok. 100 placówek convenience i marketów rocznie.

Wzrost liczby nowoczesnych sklepów spożywczych sprawia, że pogarsza się sytuacja małych, niezależnych.

"Na spadek ich liczby wpływa (...) demografia – depopulacja terenów wiejskich czy większa mobilność – dojazdy do pracy w większych miejscowościach. Wiąże się to z robieniem zakupów "po drodze" w dyskoncie zamiast w małym sklepie" - podkreślono.

Zobacz także

Czy wzrosła sprzedaż internetowa?

Dodano, że spadek liczby takich placówek nadal będzie postępować, przynajmniej w ciągu kilku najbliższych lat.

Nadal znikomy udział e-handlu w wartości sprzedaży sprawia, że producenci nie przywiązują do tego kanału dystrybucji dużej wagi - zaznaczono. "Jednak systematyczny wzrost odsetka osób kupujących żywność przez internet sugeruje, że nie należy bagatelizować tego procesu" - oceniono.

"Prognozy przyszłych trendów konsumenckich wskazują, że ceny artykułów spożywczych będą odgrywały coraz mniejszą rolę w decyzjach zakupowych, natomiast spodziewany jest duży wzrost znaczenia wygody dokonywania zakupów, szerokiego asortymentu produktów oraz wysokiej jakości obsługi" - zaznaczono.

Dodano, że sklepy convenience "doskonale wpisują się w rosnący trend wygody i szybkości zakupów, jako istotnych czynników wyboru dla konsumentów". Wielkie sklepy - szczególnie te, w których zakupy związane są z wydłużonym czasem dojazdu, najczęściej samochodem - tracą przez to na popularności.

Według danych przytoczonych w analizie, 63 proc. właścicieli małych sklepów detalicznych w Polsce to mężczyźni. Poniżej 41 lat ma 27 proc. sklepikarzy; w wieku 41-50 lat jest 33 proc. badanych, a 40 proc. przekroczyło 50. rok życia. 

W rekomendacja urzędnicy MPiT podkreślili, że "konieczne wydaje się jednak dalsze dopracowanie regulacji w kierunku wzmocnienia małych sklepów". Jako jeden z przykładów podano rozwój sieci franczyzowych. "Na obecnym etapie rozwoju handlu konsolidacja pozwala utrzymać się na rynku i jest zgodna z trendem obserwowanym na całym świecie" - wyjaśniono w raporcie.

Zobacz także

"Ustawa spełniła swój społeczny cel"

- Widzimy, że zmieniły się zachowania społeczne, że Polacy robią masowo zakupy w piątki i soboty - to pokazują nam dane między innymi z PKO BP - wskazała Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii.

Zapewniła, że "nie ma powodu, by rezygnować z założeń przyjętych w ustawie o ograniczeniu handlu w niedziele".

Minister wyjaśniła, że 24 proc. transakcji robionych kartami kredytowymi dotyczy kart płatniczych PKO BP. - To dane wiarygodne, które pokazują wzrost na rachunkach piątkowych i sobotnich. I one kompensują straty wynikające z niedziel niehandlowych - powiedziała Emilewicz.

Zwróciła uwagę, że środki te "przesuwają się" do innych sektorów. - Mamy bardzo duży wzrost w turystyce i to każdego szczebla - zwiększyła się liczba miejsc hotelowych, ale także wzrosła liczba łóżek oferowanych w agroturystyce. Około 7 procent Polaków, którzy nie podróżowali w ubiegłych latach, wybrało się na turystykę weekendową w roku ubiegłym - podkreśliła.

W raporcie odnotowano też, jak przypomniała, co Polacy robią w czasie wolnym. - Spędzają ten czas z rodziną, rozwijają się sportowo, korzystają z infrastruktury kulturalnej, infrastruktury czasu wolnego - zaznaczyła. Według niej, "ta zmiana społeczna jest dla gospodarki także bardzo istotna".

- Ustawa spełniła swój społeczny cel, jaki przyświecał jej autorom. Wydaje się, że nie ma powodu, by rezygnować z przyjętych w ustawie założeń - oceniła. Dodała, że chodziło o to, "abyśmy nasze postawy konsumenckie nieco skorygowali i to się dzieje".

Zaznaczyła, że najważniejszym wnioskiem raportu jest to, że Polacy przyzwyczajają się do nowego modelu handlu.

- Rozkładamy swój czas na zakupy w taki sposób, żeby je robić w piątki i soboty, czy poniedziałki - które jak mówią nam niektóre sklepy - są dniami "wysokimi" (pod względem obrotów - przyp. red.). A jednocześnie wydajemy nasze pieniądze w niedziele w inny sposób - taki, który jest naprawdę społecznie pożądany - podkreśliła.

Zobacz także

Przypomniała, że galerie handlowe są otwarte od poniedziałku do soboty i rejestrują rekordowy ruch.

- Przypomnę, że jednym z celów przyświecających autorom ustawy było zrównanie szans konkurencyjnych tych najmniejszych sklepów, które największe straty uzyskały właśnie wtedy, kiedy masowo do polskich miast wkroczyły formaty wielkopowierzchniowe - wskazała Emilewicz.

Szefowa MPiT przyznała, że liczba małych sklepów zmniejszyła się w ubiegłym roku, ale nie bardziej niż w latach ubiegłych.

- Jednocześnie to właśnie te sklepy notują największe przychody; mamy i zwiększony obrót, i zwiększone przychody we wszystkich segmentach, ale największe właśnie w tych sklepach najmniejszych. Widzimy to na podstawie deklaracji VAT 7 - to są dane, które pozyskaliśmy z Ministerstwa Finansów - dodała Emilewicz.

Przypomniała, że ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele zakłada stopniowe dochodzenie do wolnych niedziel, co pozwala się uczyć Polakom.

- W raporcie pokazujemy, że na początku tego roku ponad 80 proc. respondentów wiedziało, że 2018 roku będzie inny niż poprzedni: "w tym roku mamy jedną niedzielę handlową, nie dwie" i to, co ważne, również większość respondentów mówi, że akceptuje i rozumie to, że pracownicy handlu powinni mieć wolną niedzielę - zauważa Emilewicz.

Szefowa MPiT podkreśliła, że wprowadzenie ustawy w ubiegłym roku nie sprawiło, że mamy znaczące zmiany na rynku handlu detalicznego w Polsce.

Zobacz także

Zakaz handlu - zasady

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele i święta weszła w życie 1 marca 2018 roku. Zgodnie z nią handel jest dozwolony w jedną niedzielę w miesiącu - ostatnią, a także w dwie kolejne niedziele poprzedzające Boże Narodzenie i w niedzielę przed Wielkanocą.

Od 2020 roku zakaz handlu nie będzie obowiązywał jedynie w ostatnią niedzielę stycznia, kwietnia, czerwca i sierpnia, a także w dwie kolejne niedziele poprzedzające Boże Narodzenie i w niedzielę przed Wielkanocą.
Ustawa przewiduje katalog 32 wyłączeń. Zakaz nie obowiązuje m.in. w cukierniach, lodziarniach, na stacjach paliw płynnych, w kwiaciarniach, w sklepach z prasą, kawiarniach. Za złamanie zakazu handlu w niedziele grozi kara w wysokości od 1 tys. zł do 100 tys. zł, a przy uporczywym łamaniu ustawy - kara ograniczenia wolności.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/PTD