Odroczenie składek? Przedsiębiorcy oburzeni biurokracją w ZUS

20.03.2020 11:25
ZUS. Wniosek o odroczenie składek. Koronawirus
fot. Shutterstock/Robson90

Zakład Ubezpieczeń Społecznych udostępnił wniosek o odroczenie opłaty składek na ubezpieczenia dla przedsiębiorców. Politycy i przedsiębiorcy nie kryją oburzenia biurokratyczną formą wnioskowania o pomoc.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

„ Uwaga przedsiębiorcy , którym rząd PiS łaskawie kumuluje składkę ZUS w terminie późniejszym! Widzieliście już wniosek o odroczenie składek. Dane, których chce ZUS wykluczają szansę na to, że zrobi to wasze biuro rachunkowe, więc do dzieła, a raczej do spowiedzi” – czytamy we wpisie posłanki Koalicji Obywatelskiej Izabeli Leszczyny na Facebooku.

Udostępnienie przez ZUS wniosku wywołało falę komentarzy. Internauci komentowali, że „taki wniosek to kpina”. Sprawie przyjrzał się także Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Adam Abramowicz. Rzecznik zaapelował do władz o zaniechanie biurokratycznych procedur przy udzielaniu pomocy firmom.

Ponieważ w to, co opisuję, trudno uwierzyć, sam sprawdziłem te formularze i pozwalam sobie je panu Premierowi załączyć

– pisze Adam Abramowicz w apelu do premiera Morawieckiego

We wniosku o odroczenie składek ZUS wymaga od przedsiębiorców podania szeregu różnych danych. Chodzi np. o wskazanie formy opodatkowania w ubiegłych latach, dochodów, nakładów na środki trwałe, majątku prywatnego, zobowiązań prywatnych u firmowych, zaliczek na PIT etc. Adam Abramowicz opisuje analizowany wniosek do ZUS na przykładzie Pani Anny, która stara się o odroczenie składek.

Zobacz także

Pani Anna prowadzi własny, mały salon fryzjerski. Pracuje sama a na jej barkach spoczywa spłata kredytu hipotecznego i spłata zaległości w ZUS. Pani Anna zwykle za strzyżenie pobierała 15 złotych, dziś klienci muszą płacić 20 zł.  Wybrała rozliczenie kartą podatkową, bo niskie dochody nie pozwalały jej na korzystanie z biura księgowego. Po wybuchu epidemii ma w zakładzie 3-4 klientów dziennie.

„Niebawem musi zapłacić za prąd, ZUS i podatek z karty. Ponadto musi z czegoś przeżyć. Dlatego postanowiła skorzystać z propozycji „tarczy” i odroczyć płatności ZUS o trzy miesiące. Pobrała z internetu wniosek i zasiadła do jego wypełniania. Wniosek dla osób nieprowadzących pełnej księgowości zawiera m.in. pytania dotyczące trzech kolejnych lat, od 2017 do 2019: forma opodatkowania, przychód, koszty, zaliczka na podatek dochodowy, nakłady na środki trwałe, dochód, majątek firmowy, majątek prywatny, zobowiązania firmowe, zobowiązania firmowe krótkoterminowe, zobowiązania prywatne, uzależnienie od odbiorców/dostawców – w tym punkcie potrzebne jest wyjaśnienie czy firma ma wielu odbiorców, ale dostawy realizowane są przez kilku dostawców, czy ma kilku  klientów oraz kilku kluczowych dostawców. Na koniec trzeba doprecyzować, czy firma jest w strukturze kapitałowej oraz czy grupa kapitałowa jest jednym z kluczowych dostawców i czy otrzymuje granty i dotacje. To wszystko w rozbiciu na trzy lata w sytuacji, kiedy pani Anna płaci kartą podatkową i o przychodach w 2017 roku pamięta jedynie tyle, że były bardzo małe, bo brakowało jej na zapłacenie ryczałtowego ZUS” – czytamy w apelu Rzecznika MSP.

Zobacz także

Rzecznik opisuje, że pani Anna nie była w stanie samodzielnie wypełnić wniosku. Jak dodaje, takich przedsiębiorców są setki tysięcy. Abramowicz apeluje o zastąpienie biurokratycznych wymogów szybkim zgłoszeniem e-mailem lub pocztą.

Nie ma teraz czasu na rozpatrywanie podań, analizowanie załączników, wypełnianie wniosków i ankiet. Jeszcze kilka, kilkanaście dni bez pomocy i firmy zaczną się ratować zwalnianiem pracowników, a to będzie najgorszy scenariusz dla Polski 

– pisze Adam Abramowicz

RadioZET.pl