Zamknij

Miliony zleceń do ozusowania. Od kiedy nowe przepisy?

01.12.2020 10:16
ZUS będzie pobierał składki od każdego zlecenia
fot. Jakub Kaminski/East News

Rząd kolejny raz przymierza się do wprowadzenia obowiązkowych składek na ZUS od każdej umowy zlecenia. Jak podaje „Rzeczpospolita”, nawet milion ubezpieczonych płaci zaniżone składki, choć ich dochody wykraczają poza średnią krajową.

ZUS od każdej umowy zlecenia to temat, który regularnie wraca do debaty publicznej. Rząd po raz kolejny przymierza się do uregulowania przepisów.

– Obecne ubezpieczenia społeczne zleceniobiorców mogą negatywnie odbić się na wysokości ich świadczeń emerytalnych i rentowych. Kłóci się to z polityką prospołeczną rządu Zjednoczonej Prawicy – mówi dla dziennika wiceminister rodziny Stanisław Szwed.

Nawet milion  umów zleceń do ozusowania

Obecnie osoba zatrudniona na podstawie umowy zlecenia płaci ZUS liczony do wysokości minimalnego wynagrodzenia. Jeśli zarobi więcej, to jej pracodawca nie odprowadza składki od nadwyżki (poza składką zdrowotną). Podobnie wygląda sytuacja, gdy ubezpieczony pracuje w jednej firmie na etacie, a w innej dorabia na zleceniu – jeśli w tej pierwszej zarabia co najmniej pensję minimalną, to w drugiej już zapłaci tylko składkę zdrowotną od umowy zlecenia.

Zobacz także

Zarówno Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej, jak i Zakład Ubezpieczeń Społecznych chcą zmienić ten stan prawny. Zdaniem zwolenników pełnego ozusowania omów, każdy dochód powinien przekładać się na przyszłą emeryturę.

„Rzeczpospolita” powołuje się na raport Fundacji Instrat, którego autorzy piszą o konieczności zmiany przepisów. Eksperci wyliczają, że nawet milion pracujących na kilku umowach płaci zaniżone składki, choć zarobki większości przekraczają 7,5 tys. zł miesięcznie. W większości chodzi o 40-latków, którzy choć dziś zarabiają powyżej średniej krajowej, w przyszłości nie mają co liczyć na wysokie emerytury. Powód? Nie płacą pełnych składek.

Michał Hetmański, ekonomista i współautor raportu wskazuje, że możliwość odprowadzania niższych składek w sytuacji osiągania dochodów z dwóch lub więcej form zatrudnienia „pogłębia niesprawiedliwość na rynku pracy i jest rozwiązaniem niespotykanym w skali europejskiej”.

O tym, że niskie składki odbiją się na wysokości emerytur przekonuje też wiceminister rodziny Stanisław Szwed.

Obecne ubezpieczenia społeczne zleceniobiorców mogą negatywnie odbić się na wysokości ich świadczeń emerytalnych i rentowych. Kłóci się to z polityką prospołeczną rządu Zjednoczonej Prawicy. Dlatego rozmawiamy o reformie, szukamy jak najlepszych rozwiązań, które przyniosą korzyść Polakom 

Stanisław Szwed

„Rzeczpospolita” podaje, że zmiany w tym zakresie mogłyby zacząć obowiązywać od 2022 roku. Wciąż brakuje jednak wyraźnej deklaracji rządu.

Nowe przepisy objęłyby głównie pracowników m.in. opieki zdrowotnej i handlu, gdyż tam stosowane są tego typu umowy. Ich ozusowanie zasili budżet Zakłady o dodatkowe 4 mld rocznie.

Prof. Gertruda Uścińska, prezes ZUS, w komentarzu dla „Rzeczpospolitej” mówi, że polskie przepisy umożliwiające opłatę niższych składek są ewenementem na skalę europejską.

- Nigdzie indziej na Starym Kontynencie nie jest możliwe, aby umowa, która daje zatrudnionemu największy dochód, nie pracowała na jego emeryturę. Od lat jest jasne, że potrzeba kompleksowej reformy upraszczającej system, która zwiększyłaby pewność prawa i rozliczenia z ZUS oraz ukróciła wiele schematów unikania oskładkowania – mówi prezes ZUS.

RadioZET.pl/”Rzeczpospolita”