Wzrost płacy minimalnej według PiS. „To zabójstwo polskiej gospodarki”

09.09.2019 14:36
Wzrost płacy minimalnej według PiS. Podwyżki i konsekwencje dla firm
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER/ East News

Konwencja PiS zapoczątkowała cykl przedwyborczych obietnic. Jedna z nich – wzrost płacy minimalnej – to prezent dla pracowników i zobowiązanie dla pracodawców. Czy firmy będą w stanie je udźwignąć?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

Prawo i Sprawiedliwość zdecydowało, że jeśli wygra nadchodzące wybory, wprowadzi między innymi podwójną trzynastkę, dopłaty dla rolników i zagwarantuje wyższe pensje.

Obecna płaca minimalna wynosi 2250 złotych brutto.

Zgodnie z zapowiedzią prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego, najniższe wynagrodzenie na koniec 2020 roku wyniesie 3 tysiące złotych brutto. To więcej, niż wcześniej proponował resort pracy. Wówczas mowa była o 2450 złotych płacy minimalnej. PiS idzie o krok dalej i deklaruje, że do końca 2023 roku płaca minimalna dobije do 4 tysięcy brutto.

Firmy zbankrutują?

O ile wypłata emerytur czy świadczeń zależna jest od kondycji budżetu państwa, o tyle wzrost wynagrodzeń zagwarantować mogą wyłącznie pracodawcy.

– Wzrost miałyby sfinansować firmy, bo oczywiście takie obietnice nie obarczają budżetu. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że rentowność firm jest średnio jednocyfrowa, oznacza to, że poświęcenie nawet całości zysku na wzrost wynagrodzeń nie sfinansuje podwyżek, które wymusi taki skokowy wzrost płacy minimalnej. Wiele firm będzie musiało upaść i tylko posiadane zapasy wyznaczą czas tego upadania. To jest zabójstwo polskiej gospodarki, opartej o słabe kapitałowo firmy sektora małych i średnich przedsiębiorstw – komentuje Wojciech Warski, przedsiębiorca, wiceprzewodniczący Rady Dialogu Społecznego

Zobacz także

O konsekwencjach obietnicy wyższych pensji pisze także organizacja Pracodawcy RP. Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że aby wypłacić pracownikom obiecane przez PiS kwoty, biznes musiałby zwiększyć przychody o co najmniej 2 miliony złotych. W komunikacie pracodawcy zwracają uwagę, że przed nimi są też inne zobowiązania: Pracownicze Plany Kapitałowe, wyższy ZUS i składki na Fundusz Pracy.

– To prawda, że Polacy powinni zarabiać więcej i jak najwięcej. Nie powinniśmy konkurować na międzynarodowych rynkach niskim kosztem pracy. Konkurujmy zwiększoną wartością dodaną naszych produktów i usług, będącej rezultatem innowacyjnej gospodarki. Nowoczesnej i efektywnej. Jednak eksponowanie i irracjonalne podwyższanie płacy minimalnej, powiązane z drenażem przedsiębiorców – sprawy niestety nie załatwia i prowadzi polską gospodarkę na skraj przepaści – informuje organizacja Pracodawcy RP.

Będą zwolnienia?

Wzrost płacy minimalnej spowoduje także rewolucję na rynku pracy. Jak komentuje, Aleksander Łaszek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju, szykują się zwolnienia.  

– Wzrost płacy minimalnej ma dwa efekty wśród osób o najniższych zarobkach – część straci pracę, podczas gdy pozostali dostają podwyżki – komentuje.

Zobacz także

Zdaniem ekonomisty wzrost płacy minimalnej uderzy w najsłabszych pracowników – gorzej wykształconych, bez doświadczenia oraz w mniejsze, gorzej zorganizowane firmy.

– O ile ktoś może argumentować, że nie ma co płakać nad upadkiem niewydajnych firm, to znacznie większym problemem będzie wypychanie z legalnej pracy słabszych pracowników – dodaje Aleksander Łaszek.

Zobacz także

Ekspert zwraca uwagę, że już teraz istnieje problem z aktywizacją zawodową osób z wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym. Jak dodaje, teraz – w dobie starzenia się społeczeństwa – zamiast zawężać rynek pracy, powinniśmy zadbać o zmniejszanie liczby bezrobotnych.

Cel: Zmniejszenie siły nabywczej pieniądza

Jak dodaje Wojciech Warski, jedynym uzasadnieniem planów PiS jest to, że partia chce stymulować „rozkręcenie” inflacji. W ten sposób zmniejszać się będzie siła nabywcza złotego. Dlaczego PiS chce osłabić walutę?

– To zmniejszy między innymi wartość nabywczą płacy minimalnej. Czyli nominalnie będą to 3000, 4000 złotych, ale siła nabywcza tych pieniędzy za 2-4 lata będzie na poziomie zbliżonym do dzisiejszej płacy minimalne, tj. 2250 złotych. Czego władza dziś nie mówi swoim wyborcom? Nie mówi tego, że dzisiejsze „dary” będą za kilka lat warte tylko połowę tego, czym dziś cieszy się suweren. To też wyjaśnia, dlaczego rządzący nie są zwolennikami przyjęcia euro – wyjaśnia Wojciech Warski.

Partia władzy po raz kolejny udowadnia, że nie cofnie się dla jej zachowania przed żadnym kosztem oraz, że jest gotowa poświęcić dobro państwa i zapłaci każdą cenę, byle władzę utrzymać. Wykorzystuje przy tym cynicznie słabą edukację ekonomiczną Polaków.

Mówi Wojciech Warski

RadioZET.pl