Sprawy frankowe mogą trwać latami. Powód? Brak biegłych

14.10.2019 12:17
Sprawy frankowe. Brakuje biegłych sądowych
fot. Shutterstock/helen_g (ilustracyjne)

Wyrok unijnego trybunału dał frankowiczom nadzieję na wygraną sprawę kredytową z bankiem i zmotywował do przejścia na ścieżkę sądową. Eksperci ostrzegają jednak, że pozew może utknąć w sądzie. 

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin  

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że nic nie stoi na przeszkodzie, by kredytobiorcy zaskarżyli banki i doprowadzili do unieważnienia wadliwie skonstruowanych umów kredytowych. Zgodnie z wyrokiem sąd krajowy nie może samodzielnie uzupełnić luk w umowie po wyeliminowaniu niezgodnych z prawem zapisów ani orzec, że umowa ma dalej obowiązywać, zostawiając tę decyzję konsumentowi. Korzystne dla frankowiczów orzeczenie może zmotywować ich do dochodzenia swoich praw przed sądem. Może się jednak okazać, że będzie to wieloletni proces.

Zobacz także

W sprawach frankowych często to opinie biegłych są kluczowe. Ich sporządzenie już teraz trwa nawet pół roku. Jeśli po ostatnim wyroku TSUE przybędzie pozwów, liczba biegłych może być niewystarczająca – alarmuje MondayNews. 
Bez względu na rodzaj roszczenia kredytobiorcy tj. unieważnienie umowy lub przeliczenie kredytu na złotówki, niezbędne jest określenie wartości przedmiotu sporu. Chodzi o dokładną kwotę roszczenia, którą klient będzie dochodził od banku. W skomplikowanych sprawach sporządzenie takiej analizy wymaga specjalistycznej wiedzy z zakresu bankowości czy finansów. Wówczas niezbędna będzie pomoc biegłego sądowego.

Zobacz także

Oczywiście sprawy mogą toczyć się bez opinii biegłych. Sądy zlecają sporządzenie ich, gdy same uznają to za niezbędne do rzetelnego podejmowania decyzji. Wyniki ekspertyz są dla nich merytorycznym wsparciem przy wydawaniu orzeczeń.

– wyjaśnia Mariusz Śliwiński, wpisany na listę biegłych sądowych przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu oraz przy Sądzie Okręgowym w Warszawie dla mondaynews.pl.

Jak dodaje, do obowiązków biegłego należy zapoznanie się z aktami sprawy. W przypadku kredytów frankowych może być to nawet 10 tomów akt, z których każdy dzielony jest na 200 kart. Śliwiński zaznacza, że średnio przygotowanie opinii biegłego zajmuje około 100 godzin.

Zobacz także

Eksperci zwracają uwagę na nieadekwatne do rodzaju specjalizacji i zakresu obowiązków wynagrodzenie biegłych, co dodatkowo może zniechęcać ich do podejmowania spraw frankowych.

– Już teraz sądy są bardzo mocno obciążone liczbą opinii do sporządzenia. Stawki za ich wydawanie nie są podnoszone od wielu lat. Do tego trzeba dodać, że często występują znaczące opóźnienia w płatnościach. Bywa, że biegły czeka nawet ponad pół roku na swoje wynagrodzenie, a wcześniej musi opłacić podatki. Jest to mocno zniechęcające do tego typu pracy. Trudno godnie z niej żyć i tylko na niej się koncentrować. Dla wysokiej klasy specjalistów często pozostaje ona pewnego rodzajem misji społecznej – przyznaje Mariusz Śliwiński.

Zobacz także

Na listach, które prowadzą prezesi sądów okręgowych, biegłych legitymujących się specjalizacją z zakresu finansów jest ok. 900, z rachunkowości – blisko 1000, a z dziedziny bankowości – w przybliżeniu 200. Co oznaczają te liczby? Jeśli frankowicze zmobilizują się do złożenia pozwu, z pewnością będą musieli poczekać na ostateczne rozstrzygnięcie sporu.

Zobacz także

Jak informują eksperci, już teraz postępowanie frankowe może trwać do trzech lat. Fala pozwów frankowych, nieadekwatne wynagrodzenie biegłych i rosnący popyt na ich usługi może dodatkowo wydłużyć czas oczekiwania na wyrok.

RadioZET.pl/Monday News