Wyrok TSUE w sprawie frankowiczów. Ile kosztuje złożenie pozwu?

07.10.2019 14:11
Wyrok TSUE w sprawie frankowiczów. Ile kosztuje złożenie pozwu przeciwko bankom?
fot. Bartolomiej Pietrzyk/Shutterstock (ilustracyjne)

Co najmniej kilka tysięcy złotych – na taki wydatek powinni przygotować się frankowicze, jeśli chcą złożyć pozew sądowy przeciwko bankom. Mniej kosztuje dołączenie do pozwu zbiorowego, ale to może potrwać latami.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin

Wyrok TSUE w sprawie frankowiczów może otworzyć nowy rozdział w sporze pomiędzy konsumentami a bankami. Jak przypomniał portal Prawo.pl, do tej pory sądy chętniej orzekały na rzecz instytucji finansowych. 

W latach 2017-2019 w sporach o kredyty frankowe zapadło aż 1019 decyzji na korzyść banków, a tylko 117 było po myśli kredytobiorców.

Wyrok unijnego trybunały z 3 października, który uznał m.in. brak przeciwwskazań w prawie unijnym do unieważnienia umowy frankowej, może być mocnym argumentem konsumentów w polskich sądach. 

Zobacz także

Ile kosztuje złożenie pozwu przeciwko bankom?

Kredytobiorcy mają do wyboru dwa rodzaje pozwów: indywidualne lub grupowe.

Najwięcej kosztuje przygotowanie pozwu – od 5 do 15 tys. zł (w zależności od kancelarii). Za wyliczenie nadpłaconych odsetek, w tym zaliczki na poczet opinii biegłego (sąd nie wzywa do wpłaty zaliczki, gdy uważa umowę kredytu za nieważną) – od 1 tys. zł do nawet 5 tys. zł. Trzeba również pamiętać o opłacie sądowej – maksymalnie 1 tys. zł.

Frankowicze będą musieli się liczyć również z kosztami pozyskania zaświadczeń. W zależności od banku od kilkudziesięciu do nawet ponad 1 tys. zł. Na przykład Deutsche Bank chce 1,2 tys. zł za zaświadczenie obejmujące 12 lat historii spłaty kredytu.

– Obecnie banki pobierają za te dokumenty wysokie opłaty, które mają odstraszać od drogi sądowej. Zdarza się, że bank bezprawnie odmawia wydania takich dokumentów – wskazał mec. Mariusz Korpalski, radca prawny, partner w kancelarii Komarnicka Korpalski, cytowany przez Prawo.pl.

Zobacz także

Opłaty wiążą się również z każdym stawieniem się na rozprawę pełnomocnika – od 300 zł do 2 tys. zł. Jeśli sprawa sądowa zamknie się na trzech rozprawach, te koszty wyniosą od 1,5 do 6 tys. zł. Ten rachunek wzrośnie, jeśli sprawa trafi do drugiej instancji – dodatkowe 3-5 tys. zł za przygotowanie apelacji lub odpowiedź na nią. 

Ponadto niektóre kancelarie zastrzegają sobie dodatkowe honorarium od wygranych kwot (tzw. success fee). Może ono wynosić od 5 do 20 proc. zasądzonej kwoty.

Tak dużych opłat można uniknąć, przystępując do pozwu zbiorowego. W przypadku grupy liczącej ponad 100 osób kancelaria może pobrać honoraria do 500 zł od osoby. W przypadku mniej licznych grup – do 1,5 tys. zł. Jednak sama opłata sądowa jest bardzo wysoka (100 tys. zł), ale jest dzielona między powodami. 

Jeśli pozew wniesie rzecznik konsumentów, można uniknąć tej opłaty. Problemem jest fakt, że sądy rzadko dopuszczają pozwy zbiorowe przez zbyt liczną grupę i ryzyko ciągnięcia się latami takiej sprawy.

Ostatnio sąd dopuścił pozew grupowy przeciwko Bankowi Millenium dotyczący 3288 umów, ale dopiero po 5 latach. Grupę reprezentuje Miejski Rzecznik Konsumentów w Olsztynie i kancelaria Drzewiecki Tomaszek.

Zobacz także

Od czego zależy cennik w kancelariach prawniczych?

– Zapewne w mniejszych ośrodkach wynagrodzenie prawnika będzie niższe. Słyszałem jednak, że prawnicy koszt swojej pracy wyceniają od 1000 złotych opłaty ryczałtowej przy wysokim success fee do kilkudziesięciu tysięcy ryczałtu i success fee. Może być ono też uzależnione od wielkości kredytu – inny ciężar gatunkowy ma sprawa dotycząca kredytu na milion złotych, a inny na sto tysięcy – podkreślił Damian Nartowski, radca prawny, partner w kancelarii WNLegal Wątrobiński Nartowski w rozmowie Prawo.pl.

Jednak zanim rozpocznie się batalię sądową z bankiem, najpierw konieczne jest złożenie reklamacji wraz z wezwaniem do zapłaty. 

– Szczególnie istotne jest wskazanie kwoty, której żądamy – jeżeli bank nie spełni żądania w terminie wskazanym w reklamacji, to zaczynają biec odsetki za opóźnienie – dodał Nartowski. 

Jeśli bank nie odpowiedział na pismo nazywane reklamacją w terminie, można spróbować argumentować, że uznał nasze żądanie – ocenił radca prawny.

Z kolei Tomasz Konieczny, radca prawny, partner w kancelarii Konieczny, Polak, Grzybowski, radzi skompletowanie dokumentów przez konsumentów – umowę, załączniki do niej czy aneksy.

Dobrze jest wystąpić do banku o wydanie historii spłaty kredytu, historii zmian oprocentowania. W niektórych bankach historie spłaty kredytu są dostępne w bankowości elektronicznej.

Tomasz Konieczny

W rozmowie z Prawo.pl Konieczny zasugerował frankowiczom, aby najpierw zdobyli opinię w sprawie posiadanej umowy kredytu i wycenę od przynajmniej 2-3 kancelarii. Dopiero potem dokonali wyboru, której z nich powierzą swoją sprawę.

Zobacz także

RadioZET.pl/Prawo.pl