Wybudują zapory przed dzikami wzdłuż wschodniej granicy Polski

Rafał Mandes
05.12.2017 20:19
Wybudują zapory przed dzikami wzdłuż wschodniej granicy Polski
fot. Nick Karvounis/Unsplash

Specustawa pozwoli na podjęcie nadzwyczajnych działań interwencyjnych, które powinny powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa ASF. Na wschodniej granicy zostanie wybudowana zapora przed dzikami - poinformował we wtorek wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski.

We wtorek rząd przyjął projekt tzw. specustawy, która ma pomóc w zwalczaniu ASF -afrykańskiego pomoru świń. Jak tłumaczył na konferencji prasowej wiceminister, powodem przygotowania projektu były przypadki tej choroby, które stwierdzono blisko Warszawy.

Zmieni ona zapisy w kilku innych ustawach, m.in. umożliwi budowę zapory przed dzikami wzdłuż wschodniej granicy Polski. Ma ona być podobna do ogrodzeń wzdłuż dróg szybkiego ruchu - poinformował wiceszef resortu rolnictwa. Nie będzie na samej granicy, ale w pasie granicznym, z pominięciem obszarów ochronnych. Jej planowana długość - to ponad 1000 km. Koszt budowy szacowany jest na 130 mln zł, ale po uwzględnieniu kosztów konserwacji i utrzymania, w pierwszym roku wydatki sięgną ok. 190 mln zł - powiedział Romanowski.

Budowę zapory zaplanowano na lata 2018-2021. Jak mówił wiceminister, dla realizacji tej inwestycji potrzebna jest specjalna uchwała Rady Ministrów. Będzie też dodatkowy projekt specustawy, która będzie regulowała wszelkie problemy prawne, takie jak wywłaszczenia czy wypożyczenie gruntu pod inwestycje.

Projekt specustawy, który we wtorek przyjęła Rada Ministrów, proponuje także zmiany w Prawie łowieckim, dotyczące m.in. polowań na obszarach chronionych. Ponadto wprowadzono możliwość wypowiedzenia umowy dzierżawy obwodu łowieckiego. Po to, by zachęcić myśliwych do odstrzału dzików, daje im prawo do skorzystania z urlopu okolicznościowego do 6 dni w roku; będzie to urlop płatny - wyjaśnił wiceminister.

Obecny na konferencji Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk zauważył, że duże znaczenie dla uchronienia stad świń od ASF ma bioasekuracja. Od momentu wprowadzenia w lipcu br. tego programu, który m.in. w zamian za rezygnację z chowu świń przewidywał rekompensaty, przez dwa miesiące nie było nowego ogniska choroby. Ostatnie ognisko (z 21 listopada) jest w lesie, tuż przy granicy, gdzie nie przestrzegano zasad ochrony gospodarstwa - wyjaśnił. Jest to dowód, że zasady bioasekuracji muszą być przestrzegane także w miejscach, gdzie wcześniej ta choroba nie występowała - dodał. Do tej pory stwierdzono w Polsce 104 ogniska choroby, a w tym roku 81.

Według Niemczuka, jest bardzo prawdopodobne, że przypadki ASF wokół stolicy są spowodowane przez ludzi, gdyż padłe dziki zostały znalezione ponad 100 km od miejsca, gdzie wirus występuje. Mogła to być zakażona żywność, ale także nielegalne pozyskiwanie zwierzyny łownej (np. upolowanie dzika i wyrzucenie jego resztek do lasu)- spekulował. Jego zdaniem, obecnie jedynym rozwiązaniem jest redukcja populacji dzików i w tym kierunku idzie nowa specustawa.

Niemczuk powiedział, że do zwalczania ASF jest zbyt mało lekarzy weterynarii. Dotychczas miejscowi lekarze z województw, gdzie wystąpiła choroba, byli wspomagani przez weterynarzy z innych województw.

Dodał, że Inspekcja weterynaryjna w ostatnich dwóch latach wykonała ponad 170 tys. kontroli dot. ASF.

Szef Inspekcji Weterynaryjnej podkreślił, że opanowaniu choroby nie sprzyja pogoda. Jest deszczowo, przy dodatnich temperaturach. To powoduje, że ziemia jest mokra i nie da się wjechać ciężkim sprzętem, by skosić kukurydzę, a ta jest źródłem pokarmu dla dzików. Gdy kukurydza będzie na polu, odstrzał będzie utrudniony - zaznaczył.

Z populacją dzików wokół Warszawy sprawa jest trudna, bowiem ich środowiskiem nie jest las, zwierzęta są przyzwyczajone do bytowania wśród ludzi. Wojewoda mazowiecki wydał nakaz odstrzału dzików, ale w ilości 50 sztuk, jest to o wiele za mało - ocenił Niemczuk. Dodatkowo nie można strzelać w pobliżu zabudowań, dziki można tam jedynie odłowić i przewieźć na inne miejsce.

W wtorek Inspekcja Weterynaryjna poinformowała o kolejnych przypadkach znalezienia padłych dzików z ASF w okolicach Warszawy: w gminie Leszno, Łomianki, Jabłonna, Konstancin-Jeziorna oraz na terenie miasta - w dzielnicy Wilanów.

Anna Wysoczańska/PAP/RM