Zamknij

Wybory prezydenckie 2020. Ile zarobią członkowie komisji?

04.05.2020 16:56
Wybory prezydenckie 2020. Rekordowe zarobki dla komisji
fot. Jakub Kaminski/East News (ilustracyjne)

Członkowie komisji wyborczych mogą liczyć na rekordowe zarobki, jeśli dojdzie do wyborów korespondencyjnych - podała "Rzeczpospolita". Zdaniem dziennika PiS już szykuje regulacje w tej sprawie.

Wybory prezydenckie, które powinny odbyć się 10 maja, z powodu pandemii koronawirusa mogą zostać przełożone. Wciąż możliwy jest także wariant przeprowadzenia ich drogą korespondencyjną. Za sprawne przeprowadzenie głosowania, bez względu na ocenę polityczną tego pomysłu, będą odpowiadać członkowie komisji wyborczych. Zgodnie z przepisami, w normalnych warunkach, liczą one od 7 do aż 13 członków (w zależności od liczby mieszkańców przypadającej na daną komisję). 

Jak podała "Rzeczpospolita", gdyby 10 maja wybory odbyły się w sposób tradycyjny, to przewodniczący każdej obwodowej komisji mógłby liczyć na 500 zł diety, jego zastępcy po 400 zł, a szeregowi członkowie – 350 zł. Te zarobki mogą być znacznie wyższe, jeśli składy komisji wyborczych zostaną mocno ograniczone, a liczba głosów przekazanych im do sprawdzenia gwałtownie wzrośnie w wyniku wyborów korespondencyjnych.

Zobacz także

Ile zarobią członkowie komisji wyborczych?

- Nowych komisji wyborczych tak zwanych gminnych będzie mniej, a na każdego członka przypadnie więcej głosów do przeliczenia. Zamiast 300 tysięcy ludzi, którzy trafiliby do tradycyjnych komisji, będzie ich około 25 tysięcy, a budżet zostaje ten sam - przekazało anonimowe źródło "Rz".

W przypadku wyborów "kopertowych", przewodniczący komisji mógłby zarobić nawet 6 tys. zł, jego zastępcy po 4,8 tys. zł, a pozostali członkowie 4,2 tys. zł. Co więcej - te stawki obowiązywałyby również podczas ewentualnej drugiej tury.

Rzecznik Państwowej Komisji Wyborczej Tomasz Grzelewski powiedział tylko w rozmowie z gazetą, że "decyzja w sprawie diet zapadnie w najbliższych dniach". Na dodatkowy zastrzyk gotówki mogą liczyć również listonosze, którzy mają zostać zaangażowani w dostarczenie ponad 30 mln pakietów wyborczych - jeśli głosowanie odbędzie się tylko w formie "kopertowej".

"Rzeczpospolita" podała nieoficjalnie o stawce 1,5 zł dla listonosza od każdego dostarczonego pakietu. "Oznacza to, że listonosz, mający w rejonie tysiąc punktów doręczeń, mógłby zarobić w trzy dni 1,5 tys. zł, czyli połowę miesięcznej pensji. Ponieważ doręczanie pakietów ma odbywać się w dwuosobowych zespołach, nie wiadomo, czy obie osoby miałyby otrzymywać po 1,5 zł za kopertę, czy też byłaby to kwota do podziału" - tłumaczył dziennik.

Zobacz także

Nadal nie wiadomo, w jaki sposób i czy w ogóle zostaną przeprowadzone wybory prezydenckie. W poniedziałek senackie komisje zarekomendowały odrzucenie projektu ustawy, który wprowadza głosowanie tylko metodą korespondencyjną. Zdaniem opozycji i konstytucjonalistów to jawne złamanie ustawy zasadniczej oraz Kodeksu wyborczego.

Jeśli Senat odrzuci projekt ustawy, to trafi ona z powrotem do Sejmu. Odrzucenie weta izby wyższej wcale nie jest przesądzone, ponieważ przeciwko wyborom kopertowym opowiada się część posłów Porozumienia, w tym lider ugrupowania Jarosław Gowin, do niedawna wicepremier w rządzie Mateusza Morawieckiego. 

Jeśli 18 posłów Porozumienia, którzy tworzą większość parlamentarną PiS-u (235 posłów), zagłosuje przeciwko wyborom korespondencyjnym, może dojść do jeszcze większego chaosu prawnego.

Zobacz także

Wśród możliwych opcji wymienia się wprowadzenie stanu klęski żywiołowej (automatycznie przedłuża kadencję prezydenta Andrzeja Dudy oraz zakłada termin wyborów najwcześniej w sierpniu) lub nawet dymisję głowy państwa. Tym ostatnim spekulacjom w poniedziałek zaprzeczył na Twitterze Andrzej Duda, ubiegający się o reelekcję.

RadioZET.pl/Rzeczpospolita