Głos za złotówkę? Jest nowy pomysł na wybory prezydenckie

29.04.2020 08:15
Wybory bankowe 2020. Alternatywne wybory prezydenckie
fot. Shutterstock/ TippaPatt/Dziurek (ilustracyjne)

W dyskusji na temat wyborów prezydenckich pojawił się jeszcze jeden głos. Alternatywą dla tradycyjnego i korespondencyjnego głosowania może być oddanie głosu za pośrednictwem systemu bankowego – przekonuje Tomasz Pruszczyński z Fundacji Przedsiębiorczy Polacy.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Wybory kopertowe budzą wiele kontrowersji w dobie epidemii. Listonosze zrzeszeni w związkach zawodowych krytycznie wypowiadają się na temat głosowania korespondencyjnego, którego zasady wciąż wymagają doprecyzowania. Nadal niejasne jest bowiem, jak postępować w przypadku osób mieszkających poza miejscem zameldowania, wyborów przebywających za granicą czy tych, którzy nie mają skrzynki pocztowej. Kolejne wątpliwości dotyczą bezpieczeństwa przekazanego przez listonosza pakietu, powszechności i faktycznej tajności wyborów.

Na domiar złego, taka zmiana wymaga zmian w legislacji, a do wyborów zostało niecałe 2 tygodnie. Ze względu na konieczność utrzymania dystansu społecznego, tradycyjne głosowanie w lokalach wyborczych też nie wchodzi w grę.

Pojawiła się jednak trzecia droga. Fundacja Przedsiębiorczy Polacy przedstawiła propozycję zorganizowania wyborów przez system bankowy. Na czym miałoby polegać takie przedsięwzięcie?

Zobacz także

Wybory bankowe. Złotówka = głos

- Każdy z kandydatów zakłada konto np. w PKO BP – ten należy do Skarbu Państwa, a każdy obywatel ma prawo wpłacić jednemu kandydatowi 1 złotówkę, która równa jest jednemu głosowi – tłumaczy Tomasz Pruszczyński, prezes Fundacji Przedsiębiorczy Polacy.

Jak wyjaśnia prezes fundacji w rozmowie z redakcją Radiazet.pl, wyborca dokonuje przelewu z własnego konta bankowego. W świetle prawa, każdy ma jeden głos. Jak dodaje inicjator akcji, bank zweryfikuje wyborcę sugerując się datą, a nawet sekundą przelewu. Co więcej, wyborcy zachowują anonimowość, którą zapewnia im Prawo bankowe.

Co z wynikami wyborów? Kandydat, który przez pojedyncze przelewy w wysokości 1 złotego zgromadzi najwięcej pieniędzy – wygrywa. Środki przelane na konta kandydatów zostaną następnie przeznaczone na rzecz służby zdrowia lub inny cel charytatywny.

Jak mówi Tomasz Pruszczyński, tu nawet nie chodzi o organizację wyborów w maju.

Wierzę, że uda się dostosować prawo i technologię do wymogów głosowania bankowego i przy dobrej woli polityków zorganizować je na przykład we wrześniu. Nam, przedsiębiorcom, chodzi o to, by pokazać, że istnieje alternatywa

– dodaje Tomasz Pruszczyński

Pomysłodawca tłumaczy, że system bankowy jest bezpieczny i na ogół dostępny. Tu pojawia się podstawowy argument przeciw: co z wyborcami wykluczonymi cyfrowo? Pozostaje im udać się na pocztę i zrealizować przelew na 1 zł.

Zobacz także

O ile dokładne zasady wyborów bankowych wymagają doprecyzowania, o tyle pomysł wykorzystania sektora bankowego w tym celu jest godny uwagi. Jak mówi Tomasz Pruszczyński, to krok w stronę demokratycznych wyborów na miarę XXI wieku. – Po wdrożeniu takiego rozwiązania inne kraje docenią naszą innowacyjność i poszanowanie zasad demokracji – dodaje.

Głosowanie przez banki a prawo

O komentarz w sprawie wyborów bankowych zapytaliśmy Kamila Stępniaka z Katedry Prawa Konstytucyjnego i Systemów Politycznych na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku.

Jego zdaniem propozycja przedstawiona przed przedsiębiorców jest interesująca a aspekcie poznawczym, jest nie spełnia wymogów konstytucyjnych przewidzianych dla wyborów prezydenckich. Pierwszym argumentem przeciw jest kwestia powszechności wyborów.

Takie głosowanie ma charakter dyskryminacyjny – i to nawet podwójnie – aby zagłosować należy mieć nie tylko połączenie z internetem, ale także internetowe konto bankowe 

– mówi Kamil Stępniak

Jak tłumaczy, alternatywne skorzystanie z usług Poczty Polskiej może być niemożliwe chociażby ze względu na fakt, że wybory odbywają się w dzień wolny od pracy. Ekspert dodaje, że wykluczeni zostaliby również wyborcy przebywający: w zakładach karnych, szpitalach, placówkach opieki zdrowotnej oraz osoby przebywające w kwarantannie – nieposiadające internetowego konta bankowego. Mowa tu również o osobach ubogich, dla których przekazanie symbolicznej złotówki stanowiłoby uszczerbek dla normalnego funkcjonowania. Jak mówi Kamil Stępniak, pytanie rodzi również konieczność pokrycia kosztów przelewu. Ekspert zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię.

Trudno sobie wyobrazić również stworzenie komisji wyborczej, która dokonywałaby liczenia głosów oraz weryfikowała posiadanie uprawnień do oddania głosu – dla całego kraju – ze spisem wyborców. Należy zauważyć również, że w przelewie bankowym nie jest uwidoczniony numer PESEL, który jest jednym z podstawowych elementów spisu wyborców, koniecznym do potwierdzenia uprawnień do głosowania 

– dodaje ekspert

Wątpliwości istnieją nie tylko po stronie prawnej, ale i systemowej. Pojawia się bowiem problem księgowania takich przelewów. W związku z działaniem systemów bankowych – w szczególności systemu Elixir oraz harmonogramem sesji płatniczych trudno byłoby określić, czy głos został oddany w dniu na który zostały zarządzone wybory, oraz w godzinach przeprowadzania wyborów.

Zobacz także

Kamil Stępniak dodaje też, że tajemnica bankowa, na którą powołują się przedsiębiorcy, chroni wyborców w mniejszym zakresie niż konstytucyjna tajemnica głosowania.

Barierą dla takiego głosowania może być już istniejące prawo. Kamil Stępniak powołuje się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 3 listopada 2006 r. (sygn. K 31/06) o braku możliwości zmiany przepisów prawa wyborczego na 6 miesięcy przed rozpoczęciem czynności wyborczych. - Instytucja głosowania przez bank nie jest znana żadnemu systemowi wyborczemu, co za tym idzie wprowadzenie takiej innowacji wymagałoby znacznie lepszego przygotowania legislacyjnego i technicznego – podsumowuje.

Ekspert zaznacza, że „pomysł realizacji wyborów za pomocą systemu bankowego jest ciekawy, ale niemożliwy do zrealizowania pod względem konstytucyjno-prawnym”.  

Tomasz Pruszczyński z fundacji mówi jednak o tym, że przy odrobinie dobrych chęci uda się zapewnić np. cyfrowe terminale w więzieniach czy szpitalach. Jak mówi, da się też stworzyć takie przepisy, które umożliwią bankom identyfikację wyborców.

Dziś prawo nie jest dostosowane do wyborów bankowych, ale z drugiej strony w przypadku wyborów kopertowych też wymagana jest zmiana przepisów. Przy dobrej woli rządzących na pewno szybko dałoby się z tym uporać. Trzeba być otwartym na nowe technologie, szczególnie w dobie pandemii 

– dodaje Tomasz Pruszczyński.

RadioZET.pl