Zamknij

„Wstrzymane zostaną wypłaty rent, emerytur i innych świadczeń”. Strajk w ZUS

27.07.2021 15:21
emerytka czytająca pismo z ZUS
fot. Marek BAZAK/East News

Pracownicy ZUS skarżą się na pracę ponad siły i szykują się do strajku generalnego. Protest, o ile nie uda się osiągnąć porozumienia z zarządem Zakładu, ma rozpocząć się we wrześniu 2021 roku. Jak przyznał Piotr Szumlewicz ze Związkowej Alternatywy, w grę wchodzi nawet wstrzymanie wypłat świadczeń. Z takim kryzysem rząd sobie nie poradzi.

ZUS to jedna z najważniejszych instytucji w Polsce, jako że zależy od niej działanie systemu ubezpieczeń społecznych. Zakład przyznaje i wypłaca emerytury i renty, prowadzi tarcze pomagające przedsiębiorcom poszkodowanym przez wprowadzane przez rząd obostrzenia, a od lipca 2021 także wypłaca wyprawki szkolne w programie Dobry start. Na horyzoncie zaś jest przejęcie od samorządów obsługi 500 plus.

Pracownicy narzekają, że w związku z tym co rusz nakładane są na nich dodatkowe obowiązki, a płace utrzymywane są na niskim poziomie. Tak niskim, że nie ma chętnych na wakaty, które powstają po osobach odchodzących z pracy z powodu zbyt niesatysfakcjonującego wynagrodzenia. Urzędnicy z ZUS chcą więc podwyżki – a jeśli jej nie dostaną, „zrobi się w państwie bałagan i rząd może wreszcie się przebudzi”.

Strajk ZUS. Emerytury, renty i inne świadczenia nie będą wypłacane?

Niskie wynagrodzenia, złe warunki pracy i dokładanie nowych obowiązków przelały u pracowników ZUS czarę goryczy. Związki zawodowe prowadzą co prawda rozmowy ostatniej szansy z zarządem Zakładu, o strajku słyszy się jednak coraz częściej, coraz więcej i coraz poważniej.

O powodach szykowanego protestu powiedziała serwisowi money.pl Monika Ditmar, sekretarz zarządu głównego Związku Zawodowego Pracowników ZUS.

Protest jest jak najbardziej realny. Tak zła i napięta sytuacja w ZUS-ie jeszcze nigdy nie była. Płace są bardzo niskie. Na starcie dostaje się minimalną krajową 2,8 tys. zł brutto. Po 5 latach można dobić do 3 tys. zł, a praca jest męcząca, wymagająca i żąda się od nas brania nadgodzin.

Monika Ditmar

Ditmar dodała, że pracownicy mają poczucie, że nie dadzą tak dłużej rady. „Obsługujemy już 300 plus, tarcze antykryzysowe, a mamy jeszcze robić 500 plus, a po wejściu w życie Polskiego Ładu zająć się obsługą 12 tys. na drugie dziecko i bonu mieszkaniowego” – stwierdziła przedstawicielka Związku Zawodowego Pracowników ZUS.

W bojowych nastrojach jest także Związkowa Alernatywa, która również opowiada się za przeprowadzeniem we wrześniu 2021 roku „masowego protestu w Warszawie”. Prawdziwa siła strajku ma leżeć jednak w czym innym: w opóźnianiu lub wręcz wstrzymaniu wypłat świadczeń. Przyznał to Piotr Szumlewicz.

Protest w Warszawie tak, ale to nie może być koniec. Dążymy do strajku, bo pracodawca nie jest skłonny do rozmów. Możemy zacząć od czterogodzinnych strajków solidarnościowych. Zgodnie z prawem ten ogólnopolski wymaga więcej czasu. Jednak po miesiącu może i dojść do tego. Grozi to paraliżem państwa. Wstrzymane zostaną wypłaty rent, emerytur i innych świadczeń. ZUS jest jedną z kluczowych instytucji. Chcemy, żeby rząd wiedział, że my o tym też wiemy.

Piotr Szumlewicz

Szumlewicz dodał, że protestów przeciwko rządowi jest tak dużo, że nie będzie najmniejszych problemów ze znalezieniem grup społecznych, które pracownicy ZUS chcieliby wesprzeć strajkiem solidarnościowym. Opcja atomowa zaś, czyli wstrzymanie wypłaty świadczeń, to kwestia października 2021 roku. Może się jednak okazać, że zostanie uruchomiona wcześniej.

O możliwości wstrzymywania się od pracy mówiła także Monika Ditmar. Przedstawicielka Związku Zawodowego Pracowników ZUS przyznała, że byłoby to „dotkliwe dla klientów”, wyjaśniła jednak, że „nasze apele do zarządu Zakładu i rządu nic nie dają”.

RadioZET.pl/money.pl