Zamknij

Włosy od przymusowych więźniów z Chin. Prawda o "czarnym złocie"

09.10.2020 12:58
Włosy od przymusowych więźniów z Chin. Prawda o "czarnym złocie"
fot. Marko Marcello/Shutterstock (ilustracyjne)

Chiny eksportują włosy z region Sinciang, gdzie komunistyczne władze represjonują muzułmańską mniejszość - podało CNN. Surowiec, który nazywany jest "czarnym złotem", może być wart miliony dolarów. 

Doczepiane włosy to jeden z głównych surowców używanych przez stylistów, fryzjerów czy producentów peruk na całym świecie. Okazuje się, że największym producentem tego surowca są Chiny. CNN opublikował wyniki swojego dziennikarskiego śledztwa, które wskazuje na pozyskiwanie włosów od osadzonych w "obozach reedukacyjnych" w prowincji Sinciang. 

Tradycyjnie region był w większości zamieszkiwany przez Ujgurów - mniejszość etniczną wyznającą Islam. W ostatnich latach chińskie władze komunistyczne nasiliły represje względem Ujgurów, którzy zamykani są w obozach odosobnienia nazywanych przez reżim w Pekinie "reedukacyjnymi. To właśnie z nich mają być pozyskiwane włosy trafiające na eksport do Stanów Zjednoczonych, Rosji, Brazylii czy RPA.

Włosy pozyskiwane przez przymusowych więźniów

W czerwcu tego roku Urząd Celny i Ochrony Granic USA skonfiskował transport 13 ton ludzkich włosów o wartości ok. 800 tys. dolarów. Przesyłka pochodziła z państwowego przedsiębiorstwa Lop County Hair Product Industrial Park w południowym Sinciangu. To jedna z dwóch chińskich firm objętych amerykańskim śledztwem i zakazem wwozu ich produktów do Stanów Zjednoczonych. 

Zobacz także

Tylko w ubiegłym roku USA importowały z Chin włosy o wartości 1 mld dolarów. - Nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy i myślę, że wiele osób z branży również - podkreślił William Choe, menedżer ds. marketingu cyfrowego w firmie I&I Hair, która importowała włosy z Chin.

Według szacunków Departamentu Stanu USA od 2017 roku przez system obozów w Sinciangu mogło przejść nawet 2 miliony ludzi. CNN zebrało relacje kobiet, które były osadzone w chińskich obozach i potwierdzały, że przymusowo obcinano im włosy, a mężczyznom długie brody.

Chińskie dokumenty, które wyciekły, pokazują, że Muzułmanie w Sinciangu mogą być wysyłani do obozu za domniemane wykroczenia, takie jak noszenie chusty, długiej brody, posiadanie paszportu lub zbyt duża liczba dzieci.

Zobacz także

- Miałam długie włosy, sięgające do bioder (...) Drugiego dnia zabrali mnie do oddzielnego biura, gdzie mieli tacę z maszyną i nożyczkami, obcięli mi włosy - relacjonowała w rozmowie z CNN Zumrat Dawut, Ujgurka mieszkająca obecnie w Waszyngtonie po ucieczce z Sinciangu. 

Dziennikarze CNN kupili próbki włosów reklamowane przez jedną z chińskich firm jako ludzkie i pochodzące z Sinciangu. Jednak przeprowadzenie wiarygodnych badań okazało się nie możliwe bez cebulek włosów. Ponadto Chiny sprowadzają również włosy z innych państw azjatyckich, np. Malezji. 

- Ludzie w branży nazywają włosy „czarnym złotem", bo w ciągu ostatnich 10 lat wartość surowca wzrosła prawie 12-krotnie - podkreślił Krishan Jhalani, dyrektor generalny amerykańskiej firmy Indique Hair, w rozmowie z CNN.

Eksperci wskazują, że dla zatrzymania wykorzystywania pracowników przemysłowych potrzebna jest świadomość firm, jak i konsumentów. 

RadioZET.pl/CNN