Włochy. Właściciel psa chorego na nowotwór otrzymał 10 tys. euro grzywny

Piotr Drabik
24.05.2019 08:36
Włochy. Kara grzywny za nieleczenie psa chorego na nowotwór
fot. gostua/Shutterstock (ilustracyjne)

Karę w wysokości 10 tysięcy euro wymierzył sąd właścicielowi chorego na nowotwór psa. Zdaniem sądu mieszkaniec włoskiej Modeny nie zapewnił zwierzęciu leczenia. Karę grzywny utrzymał Sąd Najwyższy, uznając, że niepoddanie zwierzęcia kuracji jest równoznaczne z jego maltretowaniem.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Facebooku

Mieszkaniec Modeny na północy Włoch nie poszedł z suczką o imieniu Luna do weterynarza, choć jasne było to, że jest ona chora i ma liczne owrzodzenia oraz zmiany nowotworowe na ciele.

Ten, kto ma psa, nie może zapomnieć o jego leczeniu, bo w przeciwnym razie grozi mu sąd i wyrok skazujący – taka jest wymowa orzeczenia Sądu Najwyższego wydanego wobec 42-letniego właściciela czworonoga.

Zobacz także

Ten w trakcie procesu bronił się, że to nie jego wina, iż suczka zachorowała na nowotwór. Ponadto jego obrońca argumentował, że w tym wypadku można ewentualnie mówić o „zaniedbaniu”, ale nie o woli doprowadzenia do tego, by pies cierpiał.

Sędziowie nie przyjęli tej argumentacji i wymierzyli najwyższą możliwą w takim przypadku karę za maltretowanie zwierzęcia oraz za niezapewnienie mu leczenia, w wyniku czego, jak podkreślono, narażono psa na coraz większe cierpienia oraz widoczne pogorszenie jego stanu ogólnego.

Błąkającą się suczkę znaleźli ochotnicy schroniska dla psów w Modenie i natychmiast ocenili, że jest ona w złym stanie. Zabrali ją do weterynarza, który potwierdził ich wstępną diagnozę. Ustalono, że pies nie ma zapewnionej żadnej opieki i jest absolutnie zaniedbywany przez swego właściciela, mimo że dostrzegalne było jego cierpienie i jasne było to, iż konieczny jest natychmiastowy zabieg chirurgiczny. Mężczyźnie wytoczono proces.

Zobacz także

Sąd Najwyższy przyznał rację sądowi niższej instancji z Bolonii, który orzekł, że brak kuracji wywołał poważne cierpienie i obrażenia, a zaniedbania były umyślne.

Właściciel Luny otrzymał uznaną za rekordową karę w wysokości 10 tysięcy euro, a także nakaz wpłacenia 2,5 tys. euro na rzecz stowarzyszenia obrońców zwierząt. Musi też opłacić koszty procesu.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/PTD