Zamknij
Wesele w czasach pandemii
Wesele w czasach pandemii
fot: Bartlomiej Wojtowicz/REPORTER/East News
PRZETRWAĆ WŁASNY ŚLUB

Pandemiczne wesele, czyli opowieści ku przestrodze

Katarzyna Witwicka
Katarzyna Witwicka Redaktor Radia Zet
16.12.2021 21:50
16.12.2021 21:50

Miniony rok i prawdopodobnie 2022 rok staną pod znakiem wesel. Odroczone przez pandemię uroczystości mogą sprawić, że ci, którzy dopiero planują wesele, mogą mieć pod górkę. Terminów ubywa, ceny rosną, a sytuacja nadal jest niepewna.

Przyjrzeliśmy się bliżej branży weselnej w tym niespokojnym okresie i porozmawialiśmy z tymi, którzy pandemiczne wesele mają już za sobą. Jak wspominają przygotowania do „tego dnia”?

Celebracja czy zło konieczne?

Fryzjer, makijaż, setki przymiarek, paznokcie, dodatki? Nie sposób nie zgodzić się z tezą, że lista obowiązków związanych z pojawieniem się kobiety przed ołtarzem czy w urzędzie stanu cywilnego jest znacznie dłuższa niż w przypadku mężczyzn. „Przygotowanie” pana młodego do  zaprezentowania się na weselu ograniczyć można do wejścia za próg sklepu z garniturami lub wycieczki na bazarek. Druga połówka przyda się także przy wyborze obrączek. Przyszłe panny młode pierwsze trudności odnotować mogą już na etapie wyboru sukni ślubnej.

O ile naturalnym jest, że mężczyzna z marszu może udać się do sklepu, wybrać garnitur, wyjść i zapomnieć (ewentualnie po drodze odwiedzić krawcową), o tyle w przypadku kobiet wciąż „celebruje” się tego typu zakup i czasem na siłę utrudnia. Na potrzeby niniejszego tekstu, a także z pobudek prywatnych, spróbowałam kupić białą sukienkę w salonie. Po kilku telefonach wnioski są następujące: niektórzy sprzedawcy każą czekać na wizytę nawet kilka miesięcy, u niektórych należy wcześniej uiścić kaucję, a jeszcze inni umawiają się z nami nawet na kolejny dzień. Nie ma jednak mowy o przymiarkach „z marszu”, jakby ktoś z góry założył, że kobiety nie zdecydują się na suknię w kwadrans.

Wybór sukni wciąż traktowany jest przez branżę jako rytuał, który kobiety koniecznie muszą celebrować.  - Proszę pamiętać, że mamy stan epidemii. Do salonu niech Pani przyprowadzi maksymalnie sześć koleżanek – usłyszałam podczas rozmowy telefonicznej z ekspedientką jednego z salonów. Całe szczęście żony, z którymi rozmawiałam, miały bardziej entuzjastyczne nastawienie (być może dlatego, że już są po ślubie).

W 2020 roku odwołane zostało niemal co piąte wesele 

40 proc. par przeniosło wesele na inny termin.

12 proc. par przeniosło termin imprezy więcej niż raz*  

Kasia wzięła ślub w lipcu 2021 roku, wcześniej dwukrotnie go przekładała z uwagi na pandemię. Suknie zaprojektowała sama, więc każda kolejna przymiarka była przyjemnością. Podobnie zresztą jak inne elementy organizacji ślubu i wesela, które Kasia wspomina dobrze. Obowiązkami podzieliła się z mężem: on wziął na siebie formalności, ona zajęła się estetyką.

Magda z kolei, która dopiero planuje „szybki ślub” w grudniu, chciała uniknąć powinności, które jednym sprawiają przyjemność, a innych doprowadzają do białej gorączki. Suknię kupiła na Vinted (serwis ogłoszeniowy), dzięki czemu zaoszczędziła, choć i tak – jak mówi – większość innych obowiązków wzięła na siebie. Zapytana o rolę partnera w organizację wesela odpowiedziała wprost: sama zrobiłabym to lepiej, mąż tylko akceptuje moje pomysły.

Jak nie dać się naciągnąć na koszty?

Czujność należy włączyć już na etapie rozmowy z właścicielem sali weselnej. Większość par, z którymi rozmawiałam, na początku nie miała pojęcia, o co należy pytać. Z pomocą przyszli inni małżonkowie i grupy na Facebooku. A tam aż roi się od historii ku przestrodze.

Okazuje się, że warto pytać bądź też nawet zawrzeć w umowie o najem sali zapis o wliczeniu w cenę usługi kosztów klimatyzacji. Nie jest też taką oczywistą sprawą rozlewanie wódki przez kelnera. Pary kupują alkohol na własną rękę, zatem roznoszenie butelek na stoły bywa dodatkowo płatną usługą, podobnie jak krojenie tortu, który dowiozła inna firma. Z opowieści w sieci dowiedzieć się można jak wiele znaczeń ma słowo „kącik kawowy”. Jedna z par opisała, że niesłusznie założyła, że na stoliku będzie stał ekspres do kawy. Organizator postawił na najtańszą kawę z Biedronki i plastikowy czajnik.

Doświadczenia innych uczą, że najbardziej absurdalne pytania zadawane przedsiębiorcom z branży weselnej nie są pozbawione sensu.

Wesele się nie zwróci?

Koszt organizacji wesela w Polsce rośnie z roku na rok. Średni wydatek na imprezę dla 100 do 150 osób to od 50 do 80 tys. złotych. To już solidna część wkładu własnego państwa młodych w ramach pierwszego kredytu. Wiele rodzin, a w szczególności rodziców i teściów nalega, by na weselu nie oszczędzać.

Jakie wydatki niesie za sobą organizacja wesela? Głównym kosztem jest sala i catering (nawet 500 złotych za talerz na osobę). Do tego dochodzą noclegi, orkiestra, napoje, a w szczególności alkohol. Lepiej pośpieszyć się z zakupem wódki weselnej, jeśli ktoś marzy o weselu w przyszłym roku. Akcyza znów skoczy od stycznia, a taniej już nie będzie.

Nawet do 10 tys. złotych za swoje usługi zgarnie orkiestra, kolejny tysiąc to wynajem auta, dekoracja sali i zaproszenia dla gości. Choć ubrać się można niewielkim kosztem z drugiej ręki, to i tak większość par wydaje kilka tysięcy złotych na suknię i garnitur. Jak mówią przedstawiciele branży, nie wystarczy już zafundować gościom tańców, jedzenia i wódki. Coraz więcej par chce zaskoczyć zaproszonych i stawia na fotobudki czy nawet fontanny czekoladowe.

Jak wylicza Stowarzyszenie, rodzinne, niewielkie wesele i tak pochłonie około 40 tys. złotych.

Tradycyjne wesela? Niekoniecznie
fot. Shutterstock/Pawel Michalowski

Magda postawiła na skromne przyjęcie w gronie rodziny i najbliższych przyjaciół. Nie liczy, że koszty jej się „zwrócą” w kopertach. Jak mówi „nie dla pieniędzy robi się wesele”. – Mamy inną wizję wesela, niż nasi rodzice-  przyznaje 35-letnia Magda. Jak dodaje, czasy „zastaw się, a postaw się” odeszły do lamusa.

Niejasne przepisy i szalejąca inflacja

Magda sama przyznała, że dzięki obostrzeniom nie musi tłumaczyć się rodzinie, dlaczego zaprasza na ślub i wesele tylko garstkę najbliższych osób. Dla wielu par sytuacja paradoksalnie okazała się komfortowa: zyskali pretekst, by nie tłumaczyć się z decyzji o skromnym przyjęciu.

Karolina dobrze wspomina swoje wesele. W jej przypadku wszystko odbyło się zgodnie z planem i jak mówi „lockdown jej posłużył”.  - Dzięki temu udało nam się bardzo szybko rozdać zaproszenia, bo nie musieliśmy do nikogo wchodzić na tę słynną herbatkę i kawkę i spędzać u każdego po 2-3 godziny – dodaje.  Są jednak tacy, którym lockdown pokrzyżował weselne plany.

Kasia cale szczęście nie straciła na dwukrotnym przekładaniu wesela. Przedsiębiorcy, choć sami byli stratni, potraktowali tę parę łagodnie. Udało jej się nawet bez dodatkowych kosztów zmienić grawerunki z datą na obrączkach.

– Jedyna nieprzyjemna sytuacja, która spotkała nas przy organizacji to reakcja umówionego wcześniej zespołu muzycznego. Występu odmówiono nam na ostatnią chwilę, ale nie przez obostrzenia. Muzycy bali się zakażenia koronawirusem i odmawiali grania. Musieliśmy szybko znaleźć inny zespół – wspomina Kasia.

W czasie pandemii większość przedsiębiorców chciała jednak mimo wszystko zarobić, czasem nawet ryzykując słonym mandatem. Właściciel jednej z niezwykle obleganych sal weselnych, pytany o ruch w czasie najsurowszych obostrzeń, „sprzedał” kilka sposobów na zabawę na granicy prawa. Opowiedział o weselach, w których połowa rodziny podpisała wcześniej umowę o dzieło, a na sali weselnej przebywała w charakterze pracowników, a nie biesiadników. Limity gości nie zawsze były więc przeszkodą.

W jaki sposób państwo młodzi radzili sobie z ciążącymi na nich przepisami, dotyczącymi chociażby limitu osób niezaszczepionych? - Do tej pory rozwiązywaliśmy to w ten sposób, że to para młoda tworzyła listę osób zaszczepionych, nigdy nie spotkałam się z kontrolowaniem certyfikatów przez właściciela obiektu. Zawsze pozostawialiśmy tę delikatną sprawę do weryfikacji naszym klientom – mówi Małgorzata Kochanek z PSKŚ.

Zdarzało się również, że nasze pary w prezencie powitalnym rozdawały gościom nocującym w hotelu szybkie testy covidowe, co dawało również pewien stopień bezpieczeństwa, jednak nie kontrolowaliśmy kto zrobił test, ani jaki był jego wynik 

Pod znakiem zapytania nadal są jednak wesela zaplanowane na 2022 rok. Limity gości, choć wykluczają osoby zaszczepione, nie rozwiązują kwestii weryfikacji szczepień. Rodzą się pytania, kto miałby sprawdzać, czy szwagier się zaszczepił  w końcu niejasna staje się też sama definicja „w pełni zaszczepionego”.  Ruszyły szczepienia kolejną, w większości trzecią dawką przypominającą. Można zatem spodziewać się, że niebawem to dopiero potrójne szczepienie będzie wyłączało nas z limitów.

Branża ślubna kontra inflacja
fot. Shutterstock/Wirestock Creators

Niepewność dotyczy także cen. Wychodzeniu z pandemii i ponownemu rozkwitowi branży towarzyszy rekordowo wysoka inflacja, o której skutkach przekonaliśmy się podczas próby zamówienia ciast na czerwiec 2022 roku. – W grudniu Pani do mnie przychodzi? Niech Pani przyjdzie wiosną, nie możemy zadeklarować, że upieczemy ciasta w obowiązującej cenie – odesłała nas z kwitkiem jedna z cukierni. Branża nie podejmuje się odległych zleceń lub cukiernie ustalają nowy cennik na 2022 rok, uwzględniający zapewne wyższe ceny chociażby cukru, masła, oleju czy mąki.

Jedno nie ulega wątpliwości: niepewność nie sprzyja ani parom młodym, ani przedsiębiorcom. Ani sytuacja epidemiczna, ani gospodarcza nie zwiastuje jednak szybkiego powrotu do „normalności”.

Trudny powrót do normalności

O wpływ pandemii na branżę weselną zapytaliśmy Małgorzatę Kochanek, prezeskę Polskiego Stowarzyszenia Konsultantów Ślubnych.
- Z naszych badań wynika, że 100  proc. ankietowanych wedding plannerów zgłosiło spadek przychodów w porównaniu z przychodem planowanym. Co piąty przedsiębiorca stracił 25 proc. przychodów. Więcej niż co trzeci zarobił nawet o połowę mniej, niż przed pandemią. Co 10. z kolei odnotował straty rzędu 75 proc. – mówi Kochanek.

Ekspertka dodaje, że w 2021 i być może w 2022 roku będziemy mieli do czynienia z boomem weselnym. - W roku 2021 członkowie PSKŚ zrealizowali bieżące wesela oraz te, które zostały przeniesione z 2020 roku. Jednak należy wziąć pod uwagę fakt, że znaczna część wesel przeniesionych lub zaplanowanych na rok 2021 została finalnie odwołana lub ponowie przeniesiona na rok 2022 – mówi przedstawicielka branży.

Boom na wesela
fot. Shutterstock/0simon0 SzymonLaszewski

Jak zaznacza PSKŚ, pandemia zrewolucjonizowała rynek weselny w Polsce. Coraz więcej par decyduje się na cichy, szybki ślub z gronie najbliższych. Mini przyjęcia, jak zaznaczają przedstawiciele branży, często organizowane są spontanicznie, nawet z miesiąca na miesiąc. Nie ma też już większego znaczenia, czy wesele odbywa się w sobotę czy w każdy inny dzień tygodnia.

- Rok 2022 z pewnością jeszcze nie będzie należał do normalnych. Abstrahując od ewentualnych limitów na weselach wśród części  gości nadal panuje strach przed zarażeniem, polskie społeczeństwo jest słabo wyszczepione. Zaczynam się obawiać, czy rok 2023 będzie – tak jak zakładaliśmy – podobny do przedpandemicznych czasów. Możliwe, że już nigdy nie będzie tak jak kiedyś – podsumowała ekspertka.

*Dane pandemiczne Polskiego Stowarzyszenia Konsultantów Ślubnych

Katarzyna Witwicka
Katarzyna Witwicka

Ekonomistka i dziennikarka z wykształcenia i zamiłowania. Najlepiej czuje się w biznesie. Lubi podatki - niekoniecznie płacić, lecz zgodnie z misją dziennikarza – objaśniać. Wcześniej związana z „Dziennikiem Gazetą Prawną”. Obecnie pracuje w redakcji portalu RadioZET.pl. Interesuje się klasyką rocka, sporami politycznymi i historią myśli ekonomicznej.

katarzyna.witwicka@radiozet.pl
Twitter: https://twitter.com/KWitwicka