Zamknij

Pieniądze są warte coraz mniej. Już nawet obligacje nie chronią przez drożyzną

04.10.2021 17:40
Inflacja zdaja oszczędności Polaków
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER /East News

Zyski z lokat od początku pandemii to dosłownie – groszowe sprawy. Okazuje się także, że przed inflacją nie chronią już także obligacje. Jedynie ruch ze strony Rady Polityki Pieniężnej mógłby przywrócić dawną wartość złotemu.

Inflacja dosłownie zjada oszczędności Polaków. Szybki szacunek Głównego Urzędu Statystycznego wskazał, że ceny w skali roku wzrosły o rekordowe 5,8 proc. Pieniądze tracą na wartości: za tę samą kwotę przy takim wskaźniku inflacji kupimy dziś znacznie mniej.

Oszczędności nie chroni także ulokowanie pieniędzy w banku. Oprocentowanie lokat po obniżce stóp procentowych jest minimalne, a przed wzrostem cen nie uchronią już także obligacje.

Ani lokaty, ani obligacje. Co uchroni pieniądze przed inflacją?

Co inflacja robi z naszymi oszczędnościami? Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments podaje przykład spadku wartości pieniądza: na taki koszyk dóbr i usług, za które przed rokiem trzeba było zapłacić 10 tys. złotych, dziś należałoby wydać aż o 580 złotych więcej.

Jedynie inwestowanie pieniędzy może uchronić je przed spadkiem wartości. Najpopularniejsze jednak lokaty bankowe przynoszą jednak marne zyski. Jak wylicza ekspert, przy średnim oprocentowaniu depozytów równym 0,16 proc., każde 10 tys. zł zainwestowane w lokatę da ostatecznie mniej niż 13 zł zysku. - To aż 45 razy za mało, aby zachować siłę nabywczą kapitału – dodaje Bartosz Turek.  

Nieco większe zyski przy tak niskich stopach procentowych, ale także niewspółmierne do skali drożyzny, mogą dać obligacje. Przed inflacją uchronią jednak jedynie długoterminowe inwestycje. HRE Investments przekonuje, że nawet obligacje indeksowanie inflacją nie zawsze dadzą zarobić.

- Załóżmy, że ceny w sklepach, na stacjach i punktach usługowych rosną w tempie 4 proc. w skali roku. To znaczy, że w drugim roku oszczędzania czteroletnia obligacja pozwoli nam zarobić 4,75 proc. Przy tak wysokiej inflacji nasza dodatkowa marża zysku jest już w pełni konsumowana przez tzw. podatek Belki. Po uwzględnieniu tej daniny okaże się bowiem, że netto zarobimy w drugim roku 3,85 proc., czyli mniej niż wynosi założona przez nas inflacja – wyjaśnia ekspert.

Odsetki z lokat są kilkadziesiąt razy za małe, aby uchronić siłę nabywczą oszczędności rodaków. Przy takiej inflacji jak dziś, nadziei na realne zyski niemal nie dają nawet detaliczne obligacje. Realny zysk daje bowiem tylko 1 papier na około 347

Bartosz Turek

Bartosz Turek dodaje, że „tylko nieliczni zarabiają sensownie”, a dokładnie jeden inwestujący na 347 obligatariuszy.  Z szacunków HRE Investments wynika, że ponad połowa posiadaczy tych papierów czerpie obecnie odsetki w wysokości nie wyższej niż 2,1 proc. (przed opodatkowaniem). Jedynie jeden posiadacz obligacji na 12 ma teraz w portfelu papiery z oprocentowaniem na solidnym poziomie co najmniej 6 proc.

Cała nadzieja w RPP

Ekonomiści od miesięcy mówią o potrzebie podwyższenia stóp procentowych. Mimo że wysoka inflacja jest korzystna dla rządu, gdyż z powodu wyższych cen zwiększają się wpływy budżetowe z podatków, konieczna będzie interwencja RPP, zanim spadek wartości pieniądza wymknie się spod kontroli.

O ewentualnej podwyżce stóp procentowych RPP może zdecydować na posiedzeniu 6 października 2021 roku. To ważna informacja także dla kredytobiorców, którzy zachęceni niskimi ratami zaciągnęli dług w banku. Podwyżka stóp procentowych może sprawić, że kwota do spłaty zwiększy się.

RadioZET.pl/PAP/HRE Investments