Kosztowny budżet na 2020 rok. Podwyżki dla emerytów już nieaktualne?

25.10.2019 11:18
Emeryci mogą nie dostać podwyżki przez zawirowania z budżetem
fot. Shutterstock/vivooo (ilustracyjne)

Prawo i Sprawiedliwość może wycofać się z obietnicy hojniejszych emerytur ze względu na problemy z dopięciem budżetu na 2020 rok. 

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - BIZNES na Linkedin  

Możliwe zmiany w projekcie ustawy budżetowej stawiają rządzących pod ścianą: albo nie będzie zrównoważonego budżetu, albo trzeba będzie szukać oszczędności. Na przykład w kieszeni emerytów.

Jak przypomina „Gazeta Wyborcza”, w kampanii wyborczej PiS obiecał, że każdy emeryt otrzyma minimum 70 złotych podwyżki brutto. Teraz okazuje się, że to zbyt kosztowne dla budżetu – zaznacza dziennik. Zgodnie z obowiązującymi zasadami każdego roku w marcu prawie 10 milionów emerytów i rencistów czeka na waloryzację świadczeń, która zależna jest od inflacji i wzrostu płac.

Zobacz także

PiS zaproponował jednak nowe zasady, dzięki którym emeryci dostaliby większe podwyżki świadczeń. „Zmodyfikujemy system waloryzacji najniższych emerytur i rent. Emeryci i renciści o najniższych świadczeniach otrzymają waloryzację kwotową, żeby rosły jak najszybciej najniższe świadczenia. Minimalna coroczna procentowa waloryzacja emerytur i rent nie może być niższa niż 70 zł” – zapisano w programie partii cytowanym przez dziennik.

Z informacji przekazanej przez gazetę wynika, że rząd nie wprowadzi nowego systemu waloryzacji. W przysłanym do „Wyborczej” wyjaśnieniu Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej tłumaczy, że waloryzacja emerytur 2020 rok jest zaplanowana według obecnych zasad, a więc tylko na podstawie inflacji i wzrostu płac. Zgodnie z oświadczeniem resortu wskaźnik waloryzacji emerytur i rent od marca 2020 roku wyniesie nie mniej niż 103,24 procent, co, jak wyliczyła gazeta, oznacza podwyżkę rzędu 3,24 procent.

Zobacz także

Dziennik wylicza, że przy obowiązującym systemie waloryzacji świadczeń emeryci dostaną mniejszą podwyżkę niż zapowiadane 70 złotych. Emeryt otrzymujący świadczenie w wysokości 1300 złotych, zamiast 70 złotych podwyżki otrzyma 42 złote. Przy emeryturze równej 1500 złotych podwyżka wyniesie 48 złotych – wylicza gazeta.

Premier zapewniał, że przyszłoroczny budżet będzie zrównoważony. Ale już wiadomo, że nie będzie, bo Jarosław Gowin zapowiedział, że jego posłowie nie poprą podwyższenia składek. Tymczasem rząd zaplanował już w budżecie z tego powodu 5,1 mld zł. Hojniejsza waloryzacja spowodowałaby kolejny uszczerbek – ok. 2 mld zł. Postanowiono więc z niej zrezygnować. 

Mówi dla „Wyborczej” dr. Łukasz Wacławik, specjalisty od ubezpieczeń społecznych

Utrzymanie zrównoważonego budżetu staje się coraz trudniejsze. Punktem spornym stał się limit trzydziestokrotności składek na ZUS, czyli granicy dochodowej, do której przedsiębiorcy muszą płacić składki. W budżecie założono zniesienie tego limitu, co oznaczałoby konieczność płacenia składek od pełnego wynagrodzenia. Taki pomysł spotkał się jednak z dezaprobatą Porozumienia Gowina. Podobną opinię podtrzymała ostatnio także minister Przedsiębiorczości i Technologii Jadwiga Emilewicz.

Zobacz także

„Wyborcza” pisze także o niepewnych podwyżkach innych świadczeń. Podwyższenie dodatku pielęgnacyjnego, który dziś wynosi 222 złote brutto, także znalazło się na liście postulatów PiS. Niejasne są losy także zapewnienia na stałe trzynastej emerytury, która nie jest uwzględniona w budżecie.

RadioZET.pl/”Gazeta Wyborcza”