W UE głośniej o uzależnieniu funduszy od praworządności i solidarności

Olga Papiernik
23.02.2018 14:25
rozmowy przed szczytem w brukseli
fot. PAP Foto

Kwestia uzależnienia dostępu do funduszy unijnych od praworządności i solidarności pojawiła się w wypowiedziach niektórych przywódców państw i rządów przed trwającym szczytem UE w Brukseli. Szef KE przekonywał, że sprawa ta nie ogranicza się jedynie do Polski.

To oczywiste, że potrzebna jest pewnego rodzaju warunkowość - powiedział w piątek premier Danii Lars Rasmussen, wypowiadając się o ewentualnym uzależnieniu funduszy unijnych od praworządności.

Zobacz także

Z jego wypowiedzi wynika, że Kopenhaga chciałaby jednak szerszej warunkowości nieograniczającej się tylko do praworządności, ale związanej też z realizowaniem polityk unijnych. W UE już wcześniej pojawiały się głosy nawołujące do ograniczenia dostępu do środków dla państw odmawiających relokacji uchodźców.

- Jeśli jest się pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej, należy zrównoważyć swoje prawa i zobowiązania. Myślę, że jest bardzo ważne, i dotyczy to również Danii, by wprowadzać w życie to, o czym zdecydowaliśmy jako Europa - powiedział Rasmussen przed szczytem.

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker przekonywał, że ewentualne uzależnienie funduszy unijnych od praworządności nie dotyczy jedynie Polski, bo ci, którzy proponują takie rozwiązanie, mają na myśli nie tylko ten kraj. Również on wskazał na szerszy kontekst. - To bardziej ogólny problem z praworządnością, solidarnością. Musi to być przedyskutowane w sposób pozbawiony dramatyzmu - zaznaczył szef KE.

Zobacz także

Szczyt ma być też okazją do rozmowy przewodniczącego KE i premiera Mateusza Morawieckiego na temat praworządności. Juncker zapowiedział, że spotka się z szefem polskiego rządu także w nadchodzących tygodniach.

- Sądzę, że ludzie w Polsce zaczynają rozumieć, że to nie jest konflikt między Komisją a Polakami, to nie jest konflikt między panem (wiceszefem KE Fransem) Timmermansem a polskim narodem. To jest konflikt między KE a polskim rządem. Rozwiążemy ten problem - oświadczył przewodniczący Komisji Europejskiej.

Prezydent Litwy Dalia Grybauskaite odrzuciła sugestie Niemiec, by ograniczać fundusze spójności państwom nieprzyjmującym uchodźców. - Traktaty mówią, że celem funduszy spójności i strukturalnych jest lepsza konwergencja pomiędzy krajami UE, a nie coś innego - oświadczyła.

Kanclerz Angela Merkel w przeddzień szczytu zwróciła uwagę w Bundestagu na potrzebę solidarności, która "nie działa tylko w jedną stronę". Wszystkie państwa UE powinny wziąć na siebie część odpowiedzialności za duży napływ migrantów i wypracować sprawiedliwy system rozdziału uchodźców - apelowała.

Choć przywódcy wchodzący na szczyt starali się nie tworzyć wrażenia podziałów, to już przygotowania do tego spotkania pokazały, że w sprawie wielkości nowego wieloletniego budżetu "27" nie będzie mówiła jednym głosem.

Po Holandii, która przedstawiła swoje pisemne stanowisko za utrzymaniem obecnego poziomu składek, również Dania i Austria opowiedziały się za tym, by po Brexicie nie zwiększać krajowych wpłat do wspólnej kasy.

Premier Holandii Mark Rutte podkreślił, że modernizując budżet UE będzie w stanie "uwolnić" środki, przeznaczając je na realizację innych priorytetów, takich jak wspólny rynek cyfrowy, kontrola granic czy walka z cyberprzestępczością.

Państwa, które więcej otrzymują z budżetu, niż do niego dopłacają, np. Polska, chciałyby jednak, by w związku z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE sięgnąć głębiej do krajowych budżetów i przenieść z nich nieco więcej środków na poziom europejski.

- Musimy zdecydować: albo zwiększyć budżet i znaleźć nowe środki, europejskie środki, podatki, albo zredukować jakieś stare programy. Będziemy o tym dyskutować - powiedziała prezydent Litwy.

Premier Belgii Charles Michel zaznaczył, że obecne rozmowy są jedynie przygotowaniem do późniejszego procesu decyzyjnego; mają pomóc w zrozumieniu stanowisk poszczególnych krajów w najważniejszych kwestiach związanych z budżetem, zorientowaniu się, jakie kompromisy wchodzą w rachubę. - Tak właśnie funkcjonuje Europa. Bierzemy pod uwagę różnice, jakie między nami istnieją, naszą specyficzność, i jednocześnie szukamy tego, co nas w tym wszystkim łączy - oświadczył Michel.

Zobacz także

PAP/Krzysztof Strzępka/OP